RZYMSKOKATOLICKA PARAFIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
KRÓLOWEJ POLSKI w CZERNICY
__________________________________________________________________________________________________________________

Artykuły archiwalne Znaku Pokoju  -  004/1999  /  sierpień

 
 

Kliknij w miniaturę okładki, aby przejść do dużego formatu


Spis streści:

- 3-4 lipca Festyn z okazji 25-lecia LZS Łuków

- Kochani Czytelnicy
- Kandydaci na ołtarze
- Czernica - dzieje miejscowości i szkoły
- Karty naszej historii parafialnej

- Czarny, dobry chleb
- Czamu jyno jo
- Problemy duszpasterskie w Czernicy
- Wspomnienia świętych
- informacja katechetyczna dotycząca nauki religii
- Stanowisko w sprawie uszkodzeń schodów
- Człowiek planuje - Pan Bóg krzyżuje
- Odwołani do wieczności
- W przedszkolu jest wesoło
- Cóż my wiemy o sobie
- Alkohol
- ZAMECZEK szkole
- Jubileusz 90-lecia OSP w Czernicy
- Drodzy Parafianie
 

 

3-4 lipca Festyn z okazji 25-lecia LZS Łuków

Wszystko zaczęło się 2 lipca turniejem trampkarzy. Wystartowały cztery drużyny, zwyciężyła drużyna „Naprzodu Rydułtowy”, która otrzymała puchar z okazji 25 lecia LZS Łuków. Pozostali uczestnicy otrzymali dyplomy, oraz pamiątkowe czapeczki. Przy wspaniałej pogodzie 3 lipca rozpoczęto festyn meczami piłkarskimi, a ich uczestnicy LKS „Dąb” Gaszowice - LKS „Jedność” Jejkowice otrzymali puchary. Po meczach swój program przedstawiła SP z Czernicy. Po przedstawieniu młodzież ruszyła w stronę żużlowca z Rybnika, który pokazywał umiejętności jazdy oraz woził dzieci na motocyklu (wolna jazda). Dla pozostałej części publiczności na podium występował kabaret "Śląski humor i piosenka" Piotra Szefera i ciotki Berty. Następnie występował Andrzej Afanasjew parodysta i połykacz ognia. Zabawą taneczną zakończono pierwszy dzień festynu.
W następnym dniu odbyła się uroczysta Msza Św. na boisku z okazji 25-lecia LZS Łuków. Gości (100 osób) po Mszy Św. zaproszono do odnowionego budynku na obiad. 22 zawodników i działaczy odznaczono za zasługi położone dla rozwoju Kultury Fizycznej na wsi. Wręczał je prezes WZLZS Katowice Tomasz Czerwiecki. Obecny prezes LZS Łuków Henryk Zawisz wręczył 5 działaczom z Łukowa puchary za wkład pracy przy tworzeniu LZS w Łukowie. Po miłych wspomnieniach można było posłuchać występu orkiestry KWK "Rydułtowy", przeplatanego kabaretem "To Nie My". Gwiazdami wieczoru byli: Krystyna Giżowska i Jerzy Różycki. Wielką popularnością cieszyło się losowanie 100 nagród dla osób, które kupiły cegiełki na rozwój LZS. Dodatkowymi atrakcjami przez dwa dni festynu były: karuzele, strzelnica, samochodziki, przejażdżki bryczką. Tyle można napisać w skrócie o festynie z okazji 25-lecia. Chciałbym przy okazji podziękować wszystkim którzy przyczynili się do tej wspaniałej imprezy.

Prezes LZS Łuków - Henryk Zawisz

Zdjęcia publikujemy dzięki uprzejmości pana Bogusława Porwoła, któremu serdecznie dziękujemy.

 
  Wręczanie pucharów
Koncert Krystyny Giżowskiej Występ kabaretu "TO NIE MY"
  
Drużyny LZS Łuków i Odra Wodzisław Występ A. Afanasjewa

do spisu treści

 

 

Kochani Czytelnicy

Przed nami drugi miesiąc wakacji. Warto uporządkować w tym czasie swoje życie, bo nie ma wakacji bez Pana Boga. Gdy wyjedziesz to; Pamiętaj: Niedziela z Bogiem - Msza Święta - to błogosławieństwo na cały tydzień. "Kto Mnie się zaprze przed ludźmi, tego i Ja się zaprę przed Moim Ojcem" - powiedział Pan Jezus - czyli nie wstydź się być człowiekiem wiary. Jeżeli zgrzeszysz- konfesjonał przed Mszą Św. jest zawsze otwarty dla Ciebie. Bo widzisz, łatwiej się żyje z czystym sercem niż z pełnym zła. Sierpień, to miesiąc szczególnej pracy w naszej parafii. Będziemy starali się rozpocząć budowę Groty (o ile pogoda i finanse pozwolą) dla naszej Królowej. To również czas abstynencji alkoholowej (o ile chcesz). Starajmy się również mocniej zaangażować w sprawy parafii dla naszego wspólnego dobra.

Dobrej pogody i wypoczynku życzy:
REDAKCJA

do spisu treści
 


 

Kandydaci na ołtarze

W Prawdopodobnie w niedługim czasie zostaną wyniesione na ołtarze dwie osoby związane z miejscowościami naszego najbliższego sąsiedztwa. W sąsiedniej parafii Radoszowy urodziła się Maria Gawron - Halfmann, a w niedalekim Brzeziu żyła w klasztorze siostra Dulcissima, dlatego też warto zapoznać się z ich krótkimi życiorysami.

Maria Gawron - Halfmann urodziła się 1 listopada 1906 roku w Radoszowach Górnych, miejscowości przynależnej wtedy do parafii MBB w Rybniku. Rodzicami byli : Adolf Gawron i Maria z domu Hink. Ochrzczona była 4 listopada 1906 roku w Rybniku / zapis w księdze chrztów nr 884 str. 384 /.
Ojciec zmarł 1951 w Herten a matka kilka lat wcześniej w 1945 roku w miejscowości Oschatz między Dreznem a Lipskiem.
Pierwsze lata życia spędza u babci w Radlinie, do domu wraca z chwilą rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej. Miała liczne rodzeństwo. W 1916 roku troje z nich zmarło wskutek szkarlatyny i błonicy.
Po I wojnie światowej cała rodzina Gawronów wyjeżdża na Pomorze Zachodnie, gdzie Maria pracuje początkowo w majątku jako pomoc kuchenna, później jako robotnik rolny. Następnie cała rodzina przenosi się do Westfalii w Niemczech / Wanne, Bergkamen, Hemer, Haard - Heim, Herten - Disteln /.

4 sierpnia 1929 roku wychodzi za mąż za Johanna Halfmanna, Jak się później okazuje bezrobotnego alkoholika. Rodzi dwójkę dzieci: Hildę i Hansa. Cały czas ciężko choruje i cierpi. Wiele czasu przebywa w szpitalach, znosi upokorzenia ze strony pijącego męża. Często uczęszcza d kościoła, modli się, ofiarowując swoje cierpienia za innych. Maria Halfmann posiada dar przewidywania, przepowiadania i jasnowidzenia. Widziała między innymi śmierć swojej matki, postrzelenie ojca w czasie powstania i wiele innych zdarzeń. Dzięki jej wewnętrznym widzeniom odnaleziono cudowną figurkę Matki Boskiej Fatimskiej poświęconą przez papieża Piusa XII w 1954 roku.
Kilka razy pielgrzymowała do Lourdes, organizowała i przesyłała paczki z pomocą dla mieszkańców NRD i Polski, swoim skromnym dobytkiem potrafiła podzielić się z każdym. Okazywała dobroć, serdeczność, wyrozumienie nawet tym, którzy ją lżyli i zadawali ból. Prawie całe jej życie było cierpieniem i współcierpieniem z innymi. Zmarła w listopadzie 1973 roku, pochowana na cmentarzu w Herten - Disteln w Westfalii.

Helena Joanna Hoffman - siostra Dulcissima (Dulcisma) urodziła się 7 lutego 1910 roku w Świętochłowicach - Zgodzie. Jako młoda dziewczyna wstąpiła do klasztoru Sióstr Maryi Niepokalanej i przyjęła imię Dulcissima. Do Brzezia przybyła 18 stycznia 1935 roku. Po wstąpieniu do klasztoru zaczęła chorować. Choroba objawiła się silnymi bólami głowy i paraliżami powodującymi utratę przytomności. W okresie późniejszym dołączył do tego ból w stopach i dłoniach. (ukryte stygmaty męki Chrystusa). Siostra Dulcissima posiadała dar przepowiadania, prorokowania oraz uzdrawiania. Istnieje wiele potwierdzonych przypadków uzdrowień za sprawą siostry Dulcissimy, zarówno w czasie jej krótkiego życia, jak i po śmierci. Zmarła w wieku 26 lat w 1936 roku. Przyczyną śmierci był prawdopodobnie guz mózgu.
Pochowana spoczywa na cmentarzu w Brzeziu.

Marek Masarczyk (Szczerbice)

Opracowano na podstawie :
Dirk Grouthes - "Życie wypełnione cierpieniem", Katowice 1999 r..
"Mały Gość Niedzielny" - Katowice
"Ziemia Raciborska" nr 3/1999

do spisu treści
 


 

Na początek września b.r. jest planowane wydanie książki pt.

"Czernica - dzieje miejscowości i szkoły"

Pozycja będzie ukazywała m.in. zarys historii Czernicy, powstanie i rozwój parafii, zmiany administracyjne, życie kulturalne i gospodarcze, działalność różnych organizacji, oraz historię i funkcjonowanie szkoły od jej powstania (1830) do dnia dzisiejszego.

do spisu treści
 


 

Karty naszej historii parafialnej

W roku 1957 w parafii miało miejsce poświęcenie trzech dzwonów:
1 NMP Królowej Polski,
2 Św. Józefa,
3 Św. Barbary.

Poświęcenia dokonał w grudniu ks. dr Henryk Proksch z Katowic, delegowany przez biskupa Juliusza Bieńka. Nie ma pisemnej relacji z tej uroczystości. Kolejna wizytacja i bierzmowanie w parafii odbyło się we wrześniu 1958 roku i dokonane było przez biskupa Herberta Bednorza. Sakrament przyjęło 197 osób. Jest protokół wizytacyjny, który przedstawia dokładnie powitania i liturgię w kościele.
W sobotę 20 września 1958 roku o godzinie 17.00 na granicy parafii powitał biskupa miejscowy sołtys. Przy starym kościele zgromadzili się parafianie, poczty sztandarowe i księża z ks. Pawłem Misiem. Po wygłoszeniu wiersza przez dziewczynkę, prowadzono biskupa procesjonalnie do kościoła. Tam przemówienie powitalne wygłosił przedstawiciel Rady Parafialnej pan Wieczorek. W kościele śpiewał chór z towarzyszeniem nowych organów.

Proboszcz - ks. Paweł Miś przedstawił w przemówieniu powitalnym aktualny stan parafii, zarówno gospodarczy jak i duszpasterski. Nastąpiło bierzmowanie młodzieży, zakończone "Te Deum" i błogosławieństwem Sakramentalnym. Zaraz potem na cmentarzu odbyły się modlitwy za zmarłych z kazaniem Biskupa. Następnie ks. Biskup Herbert Bednorz poświęcił nowe probostwo, a w kościele w tym czasie jego kapelan ks. Czesław Domin głosił naukę do zebranych tam mężczyzn którą dokończył Biskup po poświęceniu probostwa, zachęcając do wierności Bogu i Kościołowi.

Następnego dnia w niedzielę o godzinie 10.00 biskup odprawił sumę pontyfikalną z kazaniem. Nastąpiło zakończenie wizytacji. Wizytacja wykazała rozwój parafii:

1. Gospodarczy.
Wybudowanie kościoła, probostwa, parafia zakupiła nowe organy firmy Biernackiego, nie licząc innych mniejszych inwestycji. Wszystko nakładem pracy fizycznej i pomocy materialnej parafian. Jak wytłumaczyć ten fenomen ekonomiczny i to w latach, gdy społeczeństwo tu na Śląsku również było ubogie i w czasie, gdy atmosfera ogólna nie sprzyjała Kościołowi, sterowana ku ateizacji społeczeństwa?
Parafianie w jedności ze swoim proboszczem budowali ten kościół z głęboką wiarą i miłością Boga i z myślą o przyszłych pokoleniach. Okazuje się w doświadczeniu ludzi kościoła, że pierwszym budulcem obiektów sakralnych jest żywa wiara w Boga, Opatrzność Boża i miłość Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego jako - „trud budowy”, i zmartwychwstałego jako- „Alleluja budowy” - chwała minionym pokoleniom i chwała śpiewana w świątyniach przez obecne i przyszłe pokolenia. Natomiast wtórnym budulcem kościołów jest ogrom środków materialnych i wkładu pracy fizycznej myśli i wyobraźni architektów i budowniczych.

2 Wizytacja podkreśliła też, a jest to najważniejsze, rozwój religijno-zbawczy społeczności parafialnej, którego owocem jest życie wiarą przez wzrastającą liczbę comunicantes parafian. Wyraźnie te fakty napisał biskup Herbert Bednorz pod adresem ks. Pawła Misia jako proboszcza i budowniczego - udzielając mu pochwały i błogosławieństwa.

 

ks. Ryszard Lapczyk

..................................................................................................

UZUPEŁNIENIE POPRZEDNIEGO ARTYKUŁU

Krzyże na wieże kościelne, oraz tabernakulum zostały wykonane w warsztacie ślusarskim Jana Szlezaka w Rybniku na ul. Jadwigi 11,. Sztukaterię tabernakulum wykonał zaś warsztat Huberta Zimonia z Niedobczyc.
Informacji tych dostarczył do redakcji pan Stanisław Berger z Czernicy zamieszkały na ulicy Łącznej, który pracował w tym warsztacie, między innymi także przy krzyżach w latach 1949-1953.

Serdecznie dziękujemy Panu za te informacje.

 

do spisu treści
 


 

Czarny, dobry chleb

Jak to kiedyś bywało, chleb piekło się w domu. Trzeba było zemleć ziarno na mąkę na żarnach, które były w każdym domu. Rano, zanim wyszliśmy do szkoły musieliśmy żyto zmielić na mąkę ,z której potem mama piekła dobry czarny "Chleb". W każdym domu był piekarok, w którym piekło się raz na dwa tygodnie 4 lub 5 bochnów chleba. Miały kształt dużego koła, a nikt nie mówił, że chleb jest stary, albo nieświeży. Środkowa pajda sięgała od środkowego palca aż po łokieć. Jadło się go z łojem, słoniną ze skwarkami, syropem ugotowanym z buraków cukrowych, a wyjątkowo ze swojską śmietaną i posypany cukrem. Na śniadanie był chlebiczek oblany kozim mlekiem, bo krowie mleko trzeba było sprzedać, by mieć pieniądze na podatek i opłacenie furmana, który obrabiał nasze pole. Daniem obiadowym był kiszony żur albo kartoflanka. Na kolację tradycyjnie jedliśmy kartofle z kiszką, albo z kwaską z kiszonej kapusty, był też kompot z pieczek. A w niedzielę drożdżowo buchetka z krupice, też zmielonej na żarnach pszenicy. A jak się dzieci dzisiaj mają dobrze.

My po powrocie ze szkoły musieliśmy odrobić lekcje, a po południu "krowa na lańcuch" i ta nieszczęsno koza, i na pole wypasać miedzę. A nie daj Boże jak ta koza uszkubła coś od sąsiada, to w domu były bury. Wieczorem chodziło się na biesiady. Przychodziły ciotki, albo sąsiadki, a my dzieci na podwórko. Mama nie musiała nic mówić, sami wiedzieliśmy, że trzeba wyjść z domy, żeby starsze osoby mogły sobie porozmawiać. Bawiliśmy się lalkami, lecz nie Barbie, a zrobionymi własnoręcznie. Była to blaszana głowa, a tułów, ręce i nogi były szmaciane. Chłopcy grali w szlag bal, w pinki, albo klipa. A u sąsiada w wrotach do stodoły była huśtawka zrobiono z łańcucha i z deski. To była frajda. Gdy przyszły do mnie koleżanki, to choć była biedna, moja mama wszystkie czarnym chlebem z syropem częstowała. Ja tu mówię o wypasaniu krowy, ale jeszcze był problem z gęśmi. Trzeba je było po żniwach wyganiać na ściernisko, bo żaden kłos nie mógł się zmarnować. Mój syn Andrzej do dzisiaj ma obrazek, który narysował gdy miał osiem lat, a musiał iść paść gęsi. Wyglądało to tak: narysował siebie idącego na pole z gęśmi, ma duży kij, wiaderko z wodą i płacze. Łzy turlają mu się po policzkach jak grochy, no cóż nie było ulgi. " Nie chciał, ale musiał " .Dzisiaj dzieci żyją zupełnie inaczej. Ich zabawa to telewizory, komputery i górskie rowery. Dorośli również się zmienili. Wieczorem każda rodzina zasiada przed telewizorem i żyje tylko dla siebie.
Zanika życie sąsiedzkie, nie ma odwiedzin, zanika życie towarzyskie, a szkoda ! No cóż, świat idzie z postępem!

Maria Kowalska

do spisu treści
 


 

Czamu jyno jo

Cała rodzina siadła przy stole. Matka rozlywała zupa. Zostało ji trocha. - „Kto by chcioł zupy?” - spytała. Najstarszy syn zaraz zawołoł - „Dejcie to sam”. Po zupie rozdzielała kartofle. Też ji trocha zostało. „Kartofli nie chce kto, bo mi zostało?” Najstarszy syn zaroz: „Dejcie to sam zjym to”. Jak rozdzielała kapusta, to już, ani nie czekoł ino zaroz pedzioł „Jak co wom co miało zostać to mi zaroz dołóżcie”.
Po obiedzie matka chciała przyłożyć pod blacha, ale kolkastla była pusto. - „Przyniesie mi kto wonglo?” Spytała. Cicho. W końcu najstarszy syn się odzywo - „No głoście się też kiery, a nie jyno jo.”

Anna Błaszczok

do spisu treści
 

 


 

Problemy duszpasterskie w Czernicy
c.d.

Ukazał się nowy numer „Więzi” poświęcony w całości Czernicy. Następny trudny problem do załatwienia to edukacja. Szkoła jest w posiadaniu bardzo ciekawej kroniki. Z notatek prowadzonych przez kierownika szkoły można dowiedzieć się wszystkiego o sposobach nauczania, programach i statystyce z dziedziny szkolnictwa. Kronika jest prowadzona od roku 1831 aż do dnia dzisiejszego. Jest to kopalnia informacji z dziedziny edukacji. Niemcy w nauczaniu kładli nacisk na dyscyplinę, pakowali w mózgi dzieci praktyczne informacje, potrzebne w życiu codziennym: zbieranie ziół, gotowanie, szycie na maszynie, dla dziewcząt.

Dla chłopców znowu praktyczne wskazania z dziedziny stolarstwa, murowania, odnawiania mieszkania i przeprowadzania różnych remontów. Niemcy zostawiali w klasach około jednej czwartej uczniów, Polacy tymczasem tylko dwóch najwyżej trzech uczniów. Kronika to jedyny bardzo ciekawy dokument z dziejów edukacji w XIX i XX wieku. Za czasów mojego urzędowania jako proboszcza panowało zupełne zniewolenie w szkolnictwie ideologią marksistowską. Nauczyciel musiał być gotowy na każde zawołanie partii do podjęcia spraw społecznych, politycznych, był ustawicznie obserwowany , z kim rozmawia, prowadzi dyskusje, w jakim obraca się towarzystwie. Działały bowiem całe sztaby donosicieli i to spośród uczniów jak i grona nauczycielskiego. Można jednak było w ramach ludzkiego współżycia jeszcze dużo dokonać, podejść do każdego przyjaciela z uśmiechem i życzliwością, w ten sposób stworzyć w gronie pedagogicznym pogodną atmosferę. Ciekawą jest rzeczą, że kierownicy szkoły podstawowej ustawicznie zapraszali mnie , duchownego, na różne uroczystości szkolne i prywatne biesiady imieninowe. Nigdy nie dążyliśmy do napięć czy manifestacji siły. W delikatnych sprawach religijnych, jak np. usuwania krzyży z klas, spotykaliśmy się z kierownikiem i wspólnie wybierali najbardziej roztropne rozwiązania tak korzystne dla Kościoła jak i dla szkoły. Współpraca Kościoła ze szkołą podnosiła autorytet nauczyciela i kapłana. Uczniowie z tej dobrej prywatnej współpracy korzystali obdarzając zaufaniem kapłana jak i nauczyciela. Jako kapłan starałem się pozostać zawsze w cieniu, zapomnieć o swoim dostojeństwie, za to innym sprawiałem radość i służyłem wspólnej sprawie. Natomiast stosunek rodziców do szkoły był różny. Ambitni rodzice układają kariery dla swoich dzieci już od przedszkola. Współpracowali ze szkołą, pomagali dzieciom przebrnąć przez trudne egzaminy, uważali wykształcenie za najlepszy kapitał włożony w dzieci. Była to skromna grupa rodziców jak Sopa., Wieczorek, dzieci nauczycieli i inteligencji technicznej, dozoru kopalnianego Majer, Ciwis, Musioł, Tytko oraz inni .Dojrzałość szkolna dziecka czyli poziom intelektualny dziecka i pomoc rodziców to warunek sukcesów w nauce. Druga grupa rodziców w stosunku do szkoły wykazywała zupełny brak zainteresowania postępami dzieci w nauce. Takie myślenie o szkole pochodzi jeszcze z XIX wieku, kiedy Niemcy nie dopuszczali młodzieży wiejskiej narodowości polskiej do średnich i wyższych szkół, pozwalając tylko pracować i to w ciężkich warunkach, a wiedzę ograniczono tylko do policzenia pieniędzy i przeczytania instrukcji oraz wskazań do pracy. Duża grupa rodziców z Czernicy jest zdania, że dziecko powinno ukończyć szkołę podstawową, górniczą albo zawodową, by gromadzić pieniądze na budowę domu. Dla dziewcząt zupełnie niepotrzebna jest szkoła, bo i tak wyjdzie za mąż wystarczy jej zupełnie wiedza o gotowaniu i sprzątaniu domu. Najważniejszą rzeczą były sprawy materialne, duchowe znalazły się na dalszym planie. W Czernicy dochodziło do takich wypadków że uczeń szkoły górniczej funduje piwo licealiście mówiąc „I co ty masz z tych studiów?” Na to odpowiada spokojnie licealista : „Ja mogę kimś zostać a ty wiecznie już górnikiem”. Jako duszpasterz starałem się za wszelką cenę zmienić nastawienie rodziców do edukacji. Opowiadałem o rodzicach z Zagłębia którzy żyją w wiele gorszych warunkach materialnych i pchają swoje dzieci do nauki głodując przy tym , byle tylko dziecko zdobyło lepsze kwalifikacje, a my na Śląsku oburzamy się na przybyłą inteligencję z centralnej Polski, że zajmuje najbardziej atrakcyjne stanowiska . Apel do rodziców był udany i coraz więcej młodzieży zgłaszało się do szkół średnich. Coraz więcej w katechezie dla młodzieży pojawiało się zdolnych chłopców i dziewcząt, ciekawsze były dyskusje, wzrastała inteligencja tak intelektualna jak i emocjonalna. Czernica coraz więcej zapełnia się magistrami . Zdolny młodzieniec Jerzy Musioł dostaje się na politechnikę w Moskwie na dziale automatyki. Nie tylko się dobrze uczy, ale organizuje różne imprezy o charakterze religijnym jak wigilie i święcone. Biorą udział w tych imprezach ateiści z zainteresowaniem śledząc i obserwując polski styl życia. Prognoza na najbliższy okres dla edukacji jest z jednej strony niepomyślna, według statystyki demograficznej, co zresztą potwierdza księga chrztów i pogrzebów w parafii, więcej ludzi umiera aniżeli noworodków przychodzi na świat. Ale z drugiej strony pojawiają się nowe pomoce naukowe jak: komputery, mikroskopy, grafoskopy. Rodzice z większą troską o lepsze wychowanie dzieci i wspomagać będą nauczycieli w doskonalszej edukacji uczniów. Podobnie księża katecheci będą zmuszeni do doskonalszego opanowania materiału, przekazywanego, młodym pokoleniom i stosowania lepszych pomocy naukowych w postaci środków audiowizualnych jakich dzisiaj wymaga postęp naukowy. Wzmocniona powinna być więź z duszpasterstwem parafialnym, aby kompleksowo przekazywać prawdy wiary.

c d n

ks. Jan Kapołka

do spisu treści
 


 

Wspomnienia świętych

4 sierpnia - Św. JAN MARIA VIANEY

Wchodząc do starego, murowanego Kościoła w Ars we Francji koło Lyonu, każdy zauważy na prawej stronie przezroczystą trumnę, w której widać ciało spoczywającego tam od 140 lat proboszcza ubranego w szatę liturgiczną. Głowa pochylona nieco w stronę wiernych parafian, a na twarzy pokój i nadzieja. Bo tak zasnął w Panu 4 sierpnia 1859 roku. Dziś Święty! Był synem małorolnego chłopa, z rodziny wielodzietnej.
Po latach wielkich trudów życia i sytuacji politycznej Rewolucji Francuskiej jak i studiów - został kapłanem i proboszczem w Ars. Wchodząc do parafii z nominacją na proboszcza ucałował ziemię. Prawdopodobnie Jan Paweł II przejął od niego ten sposób witania odwiedzanych krajów i narodów.

Duszpasterzował w oparciu o naukę Jezusa Chrystusa, naśladując Jego życie w prostocie, ubóstwie i miłości. Świadczą o takim życiu proboszcza jego rzeczy osobiste, umeblowanie i szaty liturgiczne w jego domu, który był plebanią, a dziś muzeum. W 10 roku proboszczowania przybyło do Ars 20 tyś pielgrzymów. W ostatnim roku swojego życia miał przy konfesjonale 80 tyś. Penitentów, począwszy od ludzi prostych, aż po elitę paryską. Przez 41 lat duszpasterstwa w parafii, przez Ars przewinęło się około miliona ludzi.
Papież Pius X dokonał jego beatyfikacji, a do chwały ołtarzy wyniósł go w roku jubileuszowym - 1925 papież Pius XI i ogłosił patronem proboszczów. Dziś Ars należy do najbardziej uczęszczanych sanktuariów świętych Pańskich, we Francji.
 

..................................................................................................

9 sierpnia - BŁOGOSŁAWIONA TERESA BENEDYKTA - EDYTA STEIN

Urodziła się w żydowskiej rodzinie we Wrocławiu w roku 1891. Studia doprowadziły ją do doktoratu z filozofii z najwyższą oceną "summa eum laude" (odpowiednik dzisiejszej celującej). Była asystentką naukową filozofa i uczonego Edmunda Hasserla we Fryburgu. Prowadziła wykłady. Jeszcze odczuwała niedosyt prawdy. Znalazła ją w autobiograficznym dziele " Życie św. Teresy z Awila". Przeczytała to dzieło w ciągu jednej nocy. Znalazła tam Boga i Jego Miłosierdzie. Poprosiła wówczas o Chrzest Święty i pociągnęła swoim zapałem siostrę Różę. Następnie wstąpiła do Karmelu w Kolonii w roku 1933. Przyjęła imię zakonne: BENEDYKTA od Krzyża. Zaczęła wtedy pisać swoje ostatnie dzieło teologiczne "Wiedza Krzyża", którego nie dokończyła. Przed deportowaniem do Oświęcimia powiedziała:
"Poroszę Pana, aby zechciał przyjąć moje cierpienie i umieranie ku Swojej chwale i uwielbieniu za wszystkie intencje Kościoła".
Jan Paweł II dokonał beatyfikacji Edyty Stein podczas Mszy Św. na stadionie w Mungersdorf w Kolonii 1 maja 1987 roku.

..................................................................................................

27 sierpnia - Św. MONIKA (332-387r.)

Istnieje tylko jedna święta pod tym imieniem, matka św. Augustyna, jednego z największych teologów i biskupów Kościoła.
On też napisał o życiu swej matki w swojej autobiografii pt. "Wyznania" (książka dostępna w bibliotekach parafialnych).
Św. Monika przyszła na świat w roku 332 w Tagaście w obecnym Sank-Abraz w Algierze, w rodzinie rzymskiej - religijnej. Wyszła za mąż za członka rady miejskiej tego miasta. Mąż był człowiekiem porywczym i wybuchowym - poganinem. Jednak chrześcijańska miłość żony doprowadziła męża do chrztu. W wieku 22 lat urodziła Augustyna - przyszłego świętego Biskupa, choć najpierw był przedmiotem jej wielu trosk.
W roku 371 zmarł jej mąż. Monika miała wówczas 39 lat. Natomiast syn Augustyn prowadził swobodne życie. Został wyznawcą heretyckiej sekty manichejczyków. Zbolała matka nie opuszczała syna, ale szła za nim wszędzie z modlitwą i płaczem, błagając Boga o nawrócenie dla niego. Kiedy Augustyn potajemnie udał się do Kartaginy, by tam objąć na uczelni katedrę retoryki , matka poszła za nim. Również towarzyszyła mu w podróży do Rzymu i Mediolanu, którą odbył by się spotkać z najwybitniejszymi mówcami swojej epoki. Pewien biskup widząc jej troskę i łzy, powiedział : "Matko jestem pewien, że syn tylu łez musi wrócić do Boga". Tak też się stało - pod wpływem kazań Św. Ambrożego w Mediolanie przyjął chrzest i rozpoczął zupełnie nowe życie. Szczęśliwa matka, spełniwszy misję wobec syna, mogła odejść po nagrodę do Pana. Zmarła w Ostii we Włoszech, ciało złożono w kościele, po pewnym czasie przeniesiono je do Rzymu, złożono w kościele Św. Tryfona. Tam spoczywa do dziś w osobnej kaplicy w pięknym sarkofagu z brązu, oprawionym zielonym marmurem. Do jej grobu pielgrzymują kobiety, które przeżywają trudy nieudanych małżeństw i problemy wychowawcze swoich dzieci.

do spisu treści
 


 

Oto krótka
informacja katechetyczna dotycząca nauki religii
w salce, przedszkolu i w szkole

"Chłopcy i dziewczynki, jesteście synami i córkami waszych rodziców,
a Bóg pragnie byście wszyscy byli Jego dziećmi".
Jan Paweł II (z Listu do dzieci)

1) Katecheza dzieci 5-cio letnich, które nie chodzą do przedszkola odbywać się będzie jak dotychczas w salce raz w tygodniu. Zapisy tych dzieci 1 września po wieczornej Mszy Św.

2) Katecheza dzieci 5-cio i 6-cio letnich, które są przyjęte do przedszkola, odbywać się będzie 60 minut raz w tygodniu. Katechetka zamówiła w wydawnictwie zeszyty ćwiczeń dla tych dzieci. Rodzice będą mogli je nabywać pod koniec sierpnia.

3) Katecheza dzieci szkolnych od I-VI i VIII klasy odbywa się 2 godz. tygodniowo. Katecheza w zreformowanej szkole jest odrębną jednostką lekcyjną tzn nie jest połączona z innymi przedmiotami.

Spis podręczników potrzebnych do Katechezy:
Kl. I - "BÓG Z NAMI" cz. I (wydawnictwo WAM-Jezuici),
Kl. II - "BÓG Z NAMI" cz. II,
Kl. III - "BÓG Z NAMI" cz. III,
Kl. IV - "BÓG Z NAMI" cz. IV
Kl. V - "W CHRYSTUSIE JESTEŚMY LUDEM BOŻYM" cz. I ,
Kl. VI - "CHRYSTUS ŻYJE WŚRÓD NAS" cz. II,
Kl. VIII - "Z CHRYSTUSEM PRZETWARZAMY ŚWIAT" cz. IV.

Podręczniki można odkupić od starszych kolegów i koleżanek ( z wyjątkiem kl. I ). Dla dzieci z klasy I i II potrzebne będą zeszyty ćwiczeń do katechezy, które będzie można zakupić w zakrystii pod koniec sierpnia. W następnym numerze podam wymagania programowe dla poszczególnych klas.

katechetka Eugenia Boczek
 

do spisu treści
 


 

Stanowisko w sprawie uszkodzeń schodów
przy kościele NMP Królowej Polski w Czernicy

W dniu 17 maja br. W ramach prowadzonego przez Główny Instytut Górnictwa nadzoru naukowego nad wpływem prowadzonej obecnie przez KWK „RYDUŁTOWY” eksploatacji górniczej dokonano wizji lokalnej budynku kościoła i jego otoczenia. Zalecenia odnośnie działań zapewniających bezpieczeństwo użytkowania budynku kościoła zawarto w wpisie do dziennika obserwacji znajdującego się na Kopalni „Rydułtowy” w Dziale Mierniczo-Geologicznym.

W czasie wizji stwierdzono uszkodzenia schodów, położonych na skarpie terenowej, prowadzących do wejścia głównego kościoła. W związku z potrzebą naprawy schodów, którą głosił Proboszcz Parafii w Czernicy i partycypacji w kosztach tej naprawy Kopalni Rydułtowy formułuje się następujące stanowisko:

* W schodach i spocznikach występuje szereg uszkodzeń jak: spękania stopni, płyt spoczników i murków ograniczających biegi schodowe,
* Uszkodzenia koncentrują się głównie w trzech dolnych zespołach schodów i spocznikach usytuowanych pomiędzy nimi. Schody te usytuowane są najbliżej dokonanej eksploatacji górniczej,
* Eksploatacja górnicza prowadzona prze KWK „Rydułtowy” nie jest jedyną przyczyną uszkodzeń występujących w schodach i płytach spoczników,
* Podstawowym czynnikiem destrukcyjnym jest w wypadku tych schodów oddziaływanie na stopnie, płyty i murki czynników atmosferycznych,
* biorąc pod uwagę wiek techniczny schodów, wartości wskaźników deformacji, jakie wywołała dokonana eksploatacja górnicza, nie wyklucza się, że zaistniałe ruchy terenu przyczyniły się w istotnym stopniu do występującej już destrukcji materiałów z jakich wykonane są schody,
* Schody wymagają naprawy, celem zapewnienia wygodnej komunikacji pieszej w kierunku kościoła i cmentarza,
* Udział KWK „Rydułtowy” w kosztach naprawy zdaniem nadzorujących pracowników GIG powinien wynosić 40 %.

KIEROWNIK ZAKŁADU OCHRONY
POWIERZCHNI I OBIEKTÓW BUDOWLANYCH
prof. dr hab. inż. Jerzy Kwiatek.

do spisu treści
 


 

Człowiek planuje - Pan Bóg krzyżuje

To powiedzenie nasuwa się hodowcom gołębi pocztowych po locie ze Słupska - dnia 13.06 br. Był to siódmy lot z zaplanowanych i zorganizowanych czternastu, a okazał się lotem ostatnim.
W dniu wypuszczenia gołębi nie powrócił ani jeden w całym okręgu Śląsk - Południe. Do piątku godz. 22:00 w grupie Gaszowice, do której należy nasza sekcja 3-Czernica powróciło 112 gołębi. Chociaż limit konkursów nie został wyczerpany, zgodnie z regulaminem lotowym został zakończony lot a także sezon lotowy gołębi starych 1999 rok. Przyczyną tego katastrofalnego lotu były na pewno warunki pogodowe, ale też ludzie, którzy decydowali o wypuszczeniu gołębi. Oby w przyszłości tak nieodpowiedzialni ludzie nie mieli możliwości podejmowania jakichkolwiek decyzji.

Sezon jednak został zakończony i tak wygląda lista zwycięzców Sekcji 3-Czernica:
Mistrz - hod. Jerzy Magiera
W-ce Mistrz - hod. Henryk Nastuła
2-gi W-ce Mistrz - hod. Henryk Grzybek
1-szy Przodownik - hod. Joachim Bobrzyk
2-gi Przodownik - hod Alojzy. Koźlik
3-ci Przodownik - hod. Andrzej Jąderko
4-ty Przodownik - hod. Alojzy i Krzysztof Krajczok
Są też nagrodzeni hodowcy, którzy posiadają 7 najlepszych gołębi.
Pierwszą najlepszą siódemkę posiada hod. Jerzy Magiera
Drugą siódemkę posiada hod. Henryk Grzybek
Trzecią siódemkę posiada hod. Joachim Bobrzyk
Najlepszym gołębiem okazał się gołąb RP - 14 - 92 - 10404 hod. Jerzy Magiera
Zaś najlepszą samiczkę RP - 116 - 98 - 1649 posiada hod. Roman Kubek

Życie jednak toczy się dalej i hodowcy już są przygotowani do rozpoczęcia lotów gołębi młodych. A loty zostały zaplanowane następujące :
22.08.1999r. - Brzeg
29.08.1999r. - Kępno
05.09.1999r. - Ostrów Wlkp.
12.09.1999r. - Pleszew
19.09.1999r. - Środa Wlkp.

Prezes Sekcji 3-Czernica Joachim Bobrzyk

do spisu treści
 


 

Odwołani do wieczności

Śp. ANNA CIMIĘGA zam. Czernica ul. Biskupa.
Przeżyła 75 lat.

Śp. HELENA ORLIK zam. Czernica ul. Barcioka.
Przeżyła 97 lat.
 

Śp. KLARA JESZKA zam. Łuków ul. Lipowa.
Przeżyła 82 lata.

Śp. GERTRUDA PORWOŁ zam. Łuków ul. Dworska. Przeżyła 86 lat.
 


Zaopatrzone Sakramentami Świętymi - niech dostąpią radości Zmartwychwstania.

do spisu treści
 


 

W przedszkolu jest wesoło

Dzieciństwo to jeden z najpiękniejszych okresów w naszym życiu. Będąc wieloletnią nauczycielką przedszkola miałam okazję o tym się przekonać . Przebywając na co dzień z dziećmi w czasie zabaw, rozmów i zajęć byłam świadkiem wielu śmiesznych sytuacji, które rodziło życie przedszkolne. Pozwolę niektórymi się podzielić.
W trakcie wprowadzenia litery "p" na podstawie wyrazu „portret” , dziecku tak utkwiło to w pamięci, iż na kolejnych zajęciach tym razem plastycznym , malowało portret . Sąsiednie dziecko pyta go: -„Co to jest, co ty malujesz?” - ten odpowiada Mone`a Liza. Nauczycielka słysząc to poprawia chłopca - raczej Mona Lisa. Chłopak twierdząco kiwa głową. Dziewczynka drąży dalej - a co to jest Mona Lisa? Nauczycielka wyjaśnia: - to jest obraz pięknej i tajemniczej damy, którą dawno, dawno temu namalował malarz Leonardo do Vinci. Wtedy autor portretu chcąc poprawić panią pyta - „a nie Leonardo di Caprio?”

Komicznymi sytuacjami mogły by stać się również posiłki i związane z tym różnice w jadłospisie domowym i przedszkolnym, a zwłaszcza na początku roku szkolnego.

Oto jedna z nich.
Dzieci siedząc za stołem w porze obiadowej patrzą na podaną im potrawę i pytają: - „Proszę pani, co dziś jest na obiad?” Nauczycielka nie chcąc zabierać dzieciom czasu na posiłek wyjaśnia krótko: - „Gołąbki.” Dzieci zabierają się do jedzenia, nagle jeden z chłopców płacze - mówiąc: - „Proszę pani, ale ja tego ptaszka nie będę jadł.”

Warto w ten wakacyjny letni czas, wziąć album do ręki i powspominać w gronie rodzinnym lub znajomych swoje chwile z dzieciństwa. Może trafimy na równie śmieszne wspomnienia.

Irena Kula

do spisu treści
 


 

Cóż my wiemy o sobie?

Pytanie takie zadaje wielu z nas, kierując je do wybitnych, sławnych ludzi, a także do człowieka "prostego", człowieka zasłużonego. Parafia nasza również chlubi się wieloma ludźmi, którzy w swoim życiu mają szczególne osiągnięcia. Chcemy by tymi osiągnięciami i nawet małymi sukcesami życiowymi mogli się podzielić z resztą mieszkańców, a szczególnie młodym filarem tej społeczności. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do współpracy z redakcją.

Wychowankowie Karola Łukoszka

Największym talentem kolarskim LZS Czernica odkrytym i wychowanym przez pana Karola Łukoszka był Józef Gawliczek. On to sprawił, że kluby kolarskie , tworzone przez amatorów z wiejskich LZS-ów zaczęły się liczyć nie tylko na szczeblu lokalnym, ale i ogólnopolskim, a nawet międzynarodowym. Pan Józef Gawliczek urodził się 29 stycznia 1939 roku, pochodzi z rodziny górniczej. Dziadek, ojciec i rodzeństwo - związani byli z KWK "Rydułtowy", On też do momentu , gdy powołano go do wojska pracował w tej kopalni. Choć nie jest mieszkańcem Czernicy, to jest silnie związany z naszą miejscowością, jego matka była Czerniczanką (urodzona w 1902r., nazwisko panieńskie Szamsza), a Jego kariera sportowa rozsławiła Czernicę daleko poza granicami naszego kraju. Józef Gawliczek był jednym z największych talentów kolarskich. Jako świetny kolarz, apogeum sukcesów święcił w latach sześćdziesiątych. Jego kariera sportowa trwała od 1958 do 1973 roku. Był uważany przez media i kibiców za najsympatyczniejszego kolarza Polski. W ciągu 15 lat startów sportowych odniósł wiele cennych sukcesów. Był trzykrotnym mistrzem Polski w wyścigach górskich (1966, 1967, 1969). Choć pochodził z nizin, uwielbiał jazdę w górach i w tej specjalności był i jest najlepszym kolarzem w historii polskiego bicyklizmu. W wyścigach, w których startował wygrał 80 % premii górskich. W książce Bogdana Tuszyńskiego "Od Dynansów do Szurkowskiego" na temat Jego wyczynów górskich możemy przeczytać: "(..) wyrastał talent Józefa Gawliczka (..), zawodnika, który doskonale czuł się w terenie górskim (na pewno jeden z najlepszych w tej specjalności w Europie), i nie tylko jak kozica wspinał się na znane z Wyścigu Pokoju Meerane, ale w walce ze słynnym Gimindim, w czołówce pokonał słynną przełęcz alpejką Tourmalet (podczas Tour de l`Avenir we Francji) i szczyt Grossglocker (podczas wyścigu Dookoła Austrii)." Oprócz sukcesów krajowych, odnosił także poważne sukcesy międzynarodowe. W 1963 roku wygrał wyścig Dookoła Serbii. W 1965 wygrał wyścig Dookoła Rumunii (po wielu latach powtórzył sukces Zygmunta Daniela z 1935 roku). Zaś w 1966 roku pan Józef wygrał wyścig Dookoła Anglii, gdzie nagrodę główną wręczała Mu osobiście Królowa Anglii Elżbieta II. Józef Gawliczek startował w różnych wyścigach kolarskich i odnosił jeszcze wiele innych sukcesów. Myślę, że ten krótki artykuł pozwoli, szczególnie młodszej społeczności, poznać kolarza, który sprawił, że o małej Czernicy mówiono wszędzie. W jednym z kolejnych numerów postaramy się o wywiad z panem Józefem, który może opowie nam o kulisach tamtych sukcesów.

Na podstawie materiałów p. K. Łukoszka i książek: B. Tuszyński
„100 lat Kolarstwa Polskiego” i „Od Dynansów do Szurkowskiego”
przygotował: M. Weczerek.
 

do spisu treści
 


 

Alkohol

Narodziny pijemy, chrzciny pijemy, za pierwszy i każdy następny rok życia pijemy. Egzaminy, awanse, powodzenia, niepowodzenia, radości, smutki, pijemy. Pijemy by zalać troski, młodzież dla "szpanu", pijemy bośmy się dawno nie..... I tak przez całe życie znajdujemy tysiące powodów i sytuacji do wypicia. Człowiek umiera, też znajdujemy powód aby wypić za jego pamięć. Historia mówi, że już przed 5-tysiącami lat w Mezopotamii (dzisiejszy Irak), warzono i spożywano napój mający cechy dzisiejszego piwa. Czym więc jest ten wszechobecny napój, jak działa, jaki na nas ma wpływ, skoro musi być obecny przy każdej okazji? Skoro jest taki wspaniały, to dlaczego jest powodem tylu nieszczęść i tragedii. Dlaczego był i zapewne jeszcze jest wykorzystywany do celów politycznych. Jeszcze w nie tak odległej przeszłości u nas na Górnym Śląsku w pewnych rejonach w szynkach tylko Polokom i Ślązokom wolno było sprzedawać alkohol na tak zwany "zeszyt", powodując ich postępujące zadłużenie. Za przykład wykorzystywania alkoholu jako narzędzia politycznego może posłużyć również fakt rozpijanie plemion Indian w Ameryce.

A jak to jest z nami, jak alkohol działa na nas?
Jak to robi jakich do tego używa mechanizmów ze miłość, uwielbienia, potrafi przemienić w obrzydzenie i wstręt? Jak to się dzieje, że potrafi, zniszczyć dorobek życia, zaufanie, szacunek i uznanie, że potrafi odebrać nam godność i zepchnąć na dno?
Jak to się dzieje, że z drobnych nieporozumień potrafi wywołać awanturę i bijatykę ?
Jak to robi, że kochające dzieci mogą się odwrócić i znienawidzić swojego ojca czy swoją matkę?
Jak to się dzieje, że kochający i troskliwy mąż i ojciec po wypiciu kilku głębszych potrafi zamienić się w potwora ?
Jak to się dzieje, że ten który ma być ostoją dla swojej rodziny, bronić jej zapewnić jej bezpieczny i godziwy byt, staje się dla niej udręką i krzyżem,

Wódki, koniaki, wina, piwo kuszą swoim smakiem, mają jednak jeden wspólny składnik C2H5OH zwany alkoholem etylowym, a w skrócie ETOH - em. ETOH z uwagi na swoje bardzo małe cząsteczki nie wymaga trawienia i od razu po spożyciu wchłaniany jest przez organizm.
Przez krew prawie natychmiast rozprowadzony jest do każdego miejsca w naszym organizmie, w tym do centralnego układu sterowania, jakim jest mózg.

I co się dzieje ? No cóż na początek kiedy nie wypiliśmy jeszcze tak dużo jest miło, sympatycznie wesoło, następuje ogólne rozluźnienie, leciutki szmerek, miłe kołysanie, wspaniałe samopoczucie, puszczają "hamulce" i znajdujemy się w fazie ożywienia. A co się dzieje kiedy pijemy dalej?. Każda następna dawka działa jak spowalniacz, powodując spowolnienie ruchów i reakcji, utratę logicznego myślenia, utratę równowagi. Następne dawki alkoholu działają na mózg jak wyłącznik. Powodując kolejne zatrzymanie jego funkcji: utratę koordynacji, utratę kontroli nad niektórymi czynnościami fizjologicznymi, wywołuje śpiączkę, a w końcu doprowadza do wyłączenia niezbędnych procesów życiowych, powodując śmierć.

SIERPIEŃ TO CZAS ABSTYNENCJI ALKOHOLOWEJ

Janusz Milion

do spisu treści
 


 

ZAMECZEK szkole

ZARZĄD OŚRODKA KULTURY "ZAMECZEK" W CZERNICY
ZAPRASZA WSZYSTKICH MIESZKAŃCÓW
W NIEDZIELĘ 1 SIERPNIA 1999 r.
NA IMPREZĘ PLENEROWĄ

ZAMECZEK SZKOLE

DOCHÓD Z TEJ IMPREZY BĘDZIE PRZEZNACZONY W CAŁOŚCI
NA WYPOSAŻENIE KLASY W NOWO OTWARTEJ SZKOLE.

PRZEWIDZIANO MNÓSTWO ATRAKCJI I NIESPODZIANEK.
SPOTKAJMY SIĘ W ZAMECZKU.  POCZĄTEK O GODZINIE 15.00.

do spisu treści
 


 

Jubileusz 90-lecia OSP w Czernicy

KOMITET ORGANIZACYJNY JUBILEUSZU
OCHOTNICZEJ STRAŻY POŻARNEJ W CZERNICY

SERDECZNIE ZAPRASZA MIESZKAŃCÓW
W SOBOTĘ 21 SIERPNIA b.r. NA UROCZYSTOŚĆ
90-LECIA DZIAŁALNOŚCI JEDNOSTKI.

P R O G R A M J U B I L E U S Z U

Godz. 11.15 Zbiórka strażaków, Pocztów Sztandarowych, oraz zaproszonych gości przed budynkiem O.S.P. ul. Wolności.
Godz. 11.30 Przemarsz do kościoła.
Godz. 12.00 Uroczysta Msza Św. w intencji strażaków.
Godz. 13.00 Przemarsz do Ośrodka Kultury "Zameczek".
Godz. 13.30 Przemówienie Prezesa Jednostki.
Odczytanie rysu historycznego.
Wyróżnienie sztandaru jednostki Złotym Medalem "Za Zasługi dla Pożarnictwa".
Wręczenie odznaczeń i dyplomów.
Do godziny 24.00 FESTYN STRAŻACKI

do spisu treści
 


 

Drodzy Parafianie

Wydajemy czwarty numer naszej gazetki „Znak Pokoju”. Cieszymy się, że słyszymy o niej same dobre opinie. Pragniemy jednak, abyście włączyli się w to wielkie dzieło. Z tyłu kościoła jest skrzynka na wasze opinie, komentarze, na wasze pisma. Czekamy z niecierpliwością. Podzielcie się również z nami, tym co przeżywacie, co czujecie, jak wam się żyje.

P.S. Za treść artykułów odpowiadają podpisani autorzy.

REDAKCJA

do spisu treści