RZYMSKOKATOLICKA PARAFIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
KRÓLOWEJ POLSKI w CZERNICY
__________________________________________________________________________________________________________________

Artykuły archiwalne Znaku Pokoju  -  052/2003  /  listopad

 
 

Kliknij w miniaturę okładki, aby przejść do dużego formatu


Spis streści:

- Dzień Wszystkich Świętych

- Świętych obcowanie
- Na cmentarzu
- Ludwik Konarzewski senior
- Jubilaci 2003

- Plan lotów gołębi
- Wycieczka rowerowa do Elektrowni Rybnik
- Europejski Dzień Języków Obcych
- Śpieszmy się kochać ludzi
- Dzień Zaduszny
- ZOK wczoraj - dziś - jutro
- Łzy radości
- Humor szkolny
 

 

Dzień Wszystkich Świętych

Pierwszego listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych, wspominamy w tym dniu wszystkich zmarłych, których Kościół ogłosił świętymi, ale również tych, którzy przeszli przez życie ziemskie cicho, spokojnie, niezauważeni przez innych, wypełniając Boże przykazania, a teraz jako święci żyją z Bogiem w niebie. W tym jedynym dniu w roku składamy hołd umarłym, śpieszymy na groby bliskich, by zapalić znicze, złożyć kwiaty, odmówić modlitwy, a także pomyśleć o ostatnich chwilach naszego życia. Te dwa święta, Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, kierują nasze myśli i kroki ku cmentarzom, wtedy częściej niż kiedykolwiek myślimy o rzeczach ostatecznych, o naszym przemijaniu, śmierci i życiu po niej. Śmierć dosięga każdego, a my często zapominamy, że śmierć to jeden z etapów naszego bytowania. Najtrudniej jest odejść z tego świata tym, którzy przywiązali się do czegoś w szczególnie ziemski sposób. Pochłonięci codziennymi sprawami bardzo często drobnymi i nieistotnymi traktują, śmierć jako definitywny koniec i zaburzenie całej rzeczywistości ziemskiej. Nasze cnoty, zasługi, bogactwo serc pozostanie przy nas, by świadczyć przed Bogiem, że nie zmarnowaliśmy życia na ziemi.

Śmierć jak wszystkie etapy życia ludzkiego domaga się przyjęcia postawy odpowiedzialności, czyli przygotowania. Przygotowanie to powinno trwać całe życie, nabierać różnych akcentów i coraz szerszej treści. Brak tego zrozumienia powoduje często kryzys wiary wobec śmierci, zwłaszcza nieoczekiwanej, młodego człowieka czy też dziecka. W świetle wiary i myśli Boga śmierć jest osiągnięciem pełni radości i spokoju. Żywi, którzy zostają muszą się jeszcze trudzić, walczyć, trwać w bólu, a ten kto umarł jest wolny od wszystkich trosk. Godność umierania to wielka sztuka, ale najbardziej bolesna jest śmierć w osamotnieniu, bez obecności bliskich osób, które podałyby świecę gromniczną, by jej światłość oświetlała mroki najtrudniejszej i najdłuższej drogi człowieka. Cmentarne krzyże wskazują nam kierunek naszej drogi ku niebu. Światło, które zapalamy na grobach naszych bliskich jest symbolem światła naszego życia, którym powinniśmy płonąć w blasku Bożych łask, by spłonąć z nim przed Stwórcą. Kościół czcił pamięć zmarłych, ponieważ świętą i zbawienną myślą jest modlić się za nich, aby byli uwolnieni od grzechów. Naszą modlitwą za zmarłych nie tylko można im pomóc, ale może ona sprawić, że staje się przez nią ich wstawiennictwo za nami. Ostatni z uczynków miłosierdzia, co do duszy, mówi, by modlić się za żywych i umarłych. Dlatego też za naszych zmarłych zamawiamy msze święte i pamiętamy o nich w naszych codziennych modlitwach. Duch człowieka karmi się tym, co duchowe i niewidzialne, co daje moc i siłę. A kiedy od bólu serce pęka najlepiej spojrzeć na Chrystusa i powierzyć mu swoje troski i cierpienia. A więc stojąc wśród cmentarnych mogił niech to dla nas będzie nadzieją, gdy przyjdzie nam kiedyś żegnać ziemską ojczyznę, a witać ojczyznę wiecznej radości.

Nie płaczcie serca tych, którzy umarli
Bo trzeba modlitwy, a nie łez rozpaczy
Módlcie się za nich aż przyjdzie godzina,
Gdy ich do siebie Pan powołać raczy.

Nie płaczcie serca, wszyscy pomrzemy,
Wszak życie ludzkie to wędrówka krótka
I wszyscy biedni oraz bogaci
Staniemy razem jak szeregi braci.

Parafianka

do spisu treści
 


 

Świętych obcowanie

W listopadzie przeżywamy uroczystość Wszystkich Świętych oraz wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. Niech uroczystość Wszystkich Świętych przypomina nam mieszkańców nieba, ludzi świętych i ich drogi do świętości, aby nasze drogi coraz bardziej upodabniały się do ich dróg, choćby poprzez drobne wyrzeczenia, wierność małym postanowieniom, wysiłek codziennej modlitwy, trudne uczenie się miłości.

Nie poddawajmy się i nie rezygnujmy z kroczenia drogą, która wprowadzi nas do grona wszystkich świętych. Niech wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych będzie wypełnieniem naszej powinności modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące oraz za dusze zmarłych z naszych rodzin. Przyczyniajmy się naszym życiem do wzrostu radości dusz oczekujących na zjednoczenie z Bogiem w niebie i wspierajmy ich swoją modlitwą.

E.K.

do spisu treści
 


 

Na cmentarzu

Na starych grobach, gdzie ojcowie moi
Spoczęli, życiem strudzeni tułacze,
Klękam pod krzyżem, co nad nimi stoi,
I płaczę ...

Boże, Tyś widział, jak idąc do Ciebie,
Padali nieraz wśród głogów i cierni,
A przecież z wzrokiem utkwionym w Twym niebie,
Szli Tobie wierni!

Tyś widział, Boże, jak zgięci cierpieniem,
Nieśli do śmierci niedoli swej brzemię,
Jak pod Twym okiem i z Twoim imieniem
Kładli się w ziemię ...

o spełnij, Panie, ich ciche nadzieje!
O daj, niech jutrznia zabłyśnie im złota,
Nad polem śmierci niech jasność zadnieje
Żywota!

Wiem, że dzień przyjdzie, gdy każdą mogiłę
Odemknie dłoń Twa, przed którą się korzę...
O zbliż go ku nam! Daj czekać nań.
O Boże!

Maria Konopnicka

do spisu treści
 


 

Ludwik Konarzewski senior
(1885-1945)

Postać barwna, wieloformatowa, o bogatym życiorysie. Urodzony pedagog, kochał pracę z młodzieżą, kochał pracę z dorosłymi, kochał sztukę. Kochał swoje dzieci i zaszczepił w nich umiłowanie piękna. Jest protoplastą całego ciągu pokoleń artystów plastyków, chociaż nie bez znaczenia zapewne jest fakt, iż ojciec Ludwika, Stanisław był muzykiem; komponował msze, tańce i pieśni, przez pewien czas był nadwornym kapelmistrzem Potockich w Wilanowie i on to zapoczątkował linię "artystyczną" rodu Konarzewskich.

Ludwik urodził się 18 sierpnia 1885 roku właśnie w Wilanowie i zapewne dzieciństwo spędzone w otoczeniu wybitnych dzieł sztuki, w jakie obfituje pałac, piękno parku z rzeźbami i wspaniałej architektury, wpłynęło w znaczący sposób na kształtowanie się zmysłu estetycznego młodego artysty. Wcześnie ujawnione zainteresowania plastyczne sprawiają, że kieruje się on w 1904 roku na studia w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie uczy się malarstwa i rzeźby pod kierunkiem profesorów Stanisława Lentza i Karola Tichego, z których pierwszy był znakomitym portrecistą, a drugi projektantem wnętrz, co nie jest bez znaczenia dla przyszłej twórczości Ludwika.

Młody student, odważny i energiczny, zajmuje się nie tylko sztuką, bierze także udział w konspiracyjnym ruchu narodowo-wyzwoleńczym. Ścigany po strajku szkolnym w 1905 roku, zmuszony jest do zmiany miejsca pobytu. Udaje się do Krakowa z listem polecającym do Leona

Wyczółkowskiego. Panował tam większy liberalizm, a także wspaniałe możliwości kontynuowania studiów plastycznych. Konarzewski trafił na znakomity okres w działalności tamtejszej Akademii, kiedy po śmierci Matejki nowy rektor Julian Fałat mógł przystąpić do jej renowacji. Zatrudnił on wielu nowych profesorów, w tym awangardowych artystów jak Leon

Wyczółkowski, Teodor Axentowicz, Jacek Malczewski, Jan Stanisławski, a później Stanisław Wyspiański, Józef Mehoffer, Józef Pankiewicz, Ferdynand Ruszczyc, Józef Unierzyski, Konstanty Leszczka i Wojciech Weiss. Kraków był w tym czasie ośrodkiem, w którym tętniło życie artystyczne.

W 1897 powstało Stowarzyszenie Artystów Polskich "Sztuka", Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych organizowało liczne wystawy w specjalnie zaprojektowanej nowej budowli, zwiększyła się liczba osób zainteresowanych sztuką, inteligencja miejska brała duży udział w tworzeniu korzystnej dla twórczości artystycznej atmosfery. W takim otoczeniu, przy pomocy wielu z wymienionych wyżej znakomitości i kształtowała się osobowość i sylwetka młodego Konarzewskiego, a jak wiadomo w okresie młodzieńczym najwięcej się chłonie, nasiąka i korzysta z możliwości jakie dają studia.



"Portret żony"
Ludwik Konarzewski Senior
 

ciąg dalszy nastąpi

"Autoportret"
Ludwik Konarzewski Senior

do spisu treści
 


 

Jubilaci 2003

30 września 2003r. w Ośrodku Kultury w Czernicy Urząd Stanu Cywilnego w Gaszowicach zorganizował spotkanie dla par małżeńskich obchodzących w bieżącym roku 50- lecie, 55 i 60 - lecie pożycia małżeńskiego. Jubilaci zostali odznaczeni medalami przyznanymi przez Prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie. Medale zostały wręczone przez Wójta Gminy inż. Andrzeja Kowalczyka.

Odznaczone zostały następujące pary:
 

Bobrzyk Augustyn i Katarzyna,
Masarczyk Alfred i Elżbieta,
Paduszek Norbert i Anna,
Dudzik Konrad i Maria,
Kastelik Jan i Małgorzata,
Miłek Walenty i Agnieszka,
Sobeczko Longin i Daniela,
Janyga Alfred i Aniela,
Kwiotek Benedykt i Stefania,
Górski Czesław i Maria,
Gawlik Joachim i Genowefa,
Nowak Józef i Anastazja,
Chmielewski Maksymilian i Małgorzata,
Ogórczyk Szczepan i Łucja,
Zawisz Alojzy i Dorota.

60 i 55 - lecie pożycia małżeńskiego obchodziły następujące pary:

Sobala Alojzy i Karolina,
Korbel Maksymilian i Maria,
Appel Paweł i Helena,
Kasparek Teodor i Dorota,
Mrozek Józef i Regina,
Lubszczyk Alojzy i Gertruda,
SIeńska Jerzy i Klara,
Pytlik Jerzy i Klotylda,
Bielica Józef i Agata,
Nowakowski Józef i Anna,
Krajczok Wincenty i Agnieszka,
Klimsza Stanisław i Gertruda,
Kucharski Władysław i Gertruda,
Morgała Edward i Elfryda,
Bober Karol i Elżbieta.

W uroczystości brały udział władze samorządowe, oraz proboszczowie parafii Czernica, Gaszowice i Szczerbice.

Halina Bobrzyk

do spisu treści
 


 

Plan lotów gołębi

Plan lotów gołębi dorosłych

 

Plan lotów gołębi młodych

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
04.05.03
11.05.03
18.05.03
25.05.03
01.06.03
08.06.03
15.06.03
21.06.03
21.06.03
29.06.03
06.07.03
13.07.03
18.07.03
19.07.03
Ostrów Wielkopolski
Pleszew
Szamotuły
Gorzów Wielkopolski
Świnoujście
Świnoujście
Gorzów Wielkopolski
Heide (Niemcy)
Świecie
Władysławowo
Władysławowo
Piła
Heide (Niemcy)
Świecie
  1
2
3
4
5
Oława
Środa Śląska
Lubin
Głogów
Środa Śląska
 

do spisu treści


 

Wycieczka rowerowa do Elektrowni "Rybnik"

20.09.2003r.o godz. 9.00 grupa rowerzystów pod opieką pań: Zenobii Mrozek i Ilony Paluch wyruszyła trasą szlaków rowerowych nad Zalew Rybnicki.
Dzień był dla wszystkich po prostu wymarzony. Piękna słoneczna pogoda wprawiła wszystkich w fantastyczny humor. Z uśmiechami na twarzach ruszyliśmy ul. Sobieskiego w kierunku Piec. Dalej czarnym szlakiem rowerowym pojechaliśmy do Szczerbic. Podziwiając piękno naszej okolicy dotarliśmy do Jejkowic. O zmęczeniu nie było mowy. Pełni energii czerwonym szlakiem popedałowaliśmy w kierunku Ośrodka Rekreacyjnego "Kotwica".

Po godzinie byliśmy na miejscu. Zaparkowaliśmy rowery i zabraliśmy się do przygotowania małej ceremonii pieczenia kiełbasek. Nasi chłopcy zajęli się znoszeniem chrustu, dziewczęta tym czasem spacerowały po molo. Niektórym marzyła się jeszcze kąpiel w jeziorze, lecz musieli zadowolić się tylko wspólnie śpiewanymi harcerskimi piosenkami, no i wspomnieniami o minionych już wakacjach. Po upieczeniu i zjedzeniu smakowitych kiełbasek, postanowiliśmy pojechać dalej. Kierując się do Stodół dotarliśmy do kolejnego Ośrodka Wypoczynkowego. Tu doznaliśmy nowych wrażeń. Mogliśmy obserwować młodych żeglarzy, korzystać z placu zabaw oraz grać w siatkówkę.

Niestety nic co piękne nie może trwać wiecznie, więc przyszedł czas na powrót do domu. Nasz sędzia mierzący dystans Aneta Papierok, poinformowała nas o ilości przejechanych kilometrów i dała sygnał do powrotu. Czarnym szlakiem pokierowaliśmy się w kierunku Chwałęcic, następnie Jejkowic, Szczerbic, Piec i naszej Czernicy. Z marzeniami, radością, zadowoleniem z pokonanego dystansu, czując zapach grzybów w lesie i słysząc stukot dzięcioła wróciliśmy do domu. Udało nam się bezpiecznie, miło, sympatycznie, a przede wszystkim z pożytkiem dla zdrowia spędzić piękną wrześniową sobotę.

Teraz życzymy wszystkim spędzania wolnego czasu w ruchu na łonie natury. Rozpoczęliśmy rok szkolny pod hasłem "Telewizory i komputery zamieniamy na rowery". Hura!!!

Z. Mrozek

+ + + + + + +

Zaproszenie

07.11.2003r. o godz. 18.00 rozpoczynają się zajęcia gimnastyki ogólnorozwojowej dla Pań. Wszystkie zainteresowane osoby serdecznie zapraszam.

Z. Mrozek

do spisu treści
 


 

Europejski Dzień Języków Obcych

O tym, jak ważną rolę odgrywa we współczesnym świecie znajomość języka obcego każdy z nas mógł się przekonać na własnej skórze, choćby podczas wakacji czy urlopu, które coraz częściej spędzamy za granicą. Znajomości języków obcych wymaga już nie tylko pracodawca. To przepustka do wielu szkół, do informacji, do pracy i nauki za granicą, a wreszcie do tego, by swobodnie poruszać się w nowoczesnym świecie.
26 września był w naszej szkole Dniem Języków Obcych. Była to już jego druga edycja i miała nie mniej uroczysty charakter aniżeli poprzednia. Za zorganizowanie i przygotowanie programu odpowiedzialne były partie: mgr Barbara Budka (j. angielski) i mgr Bożena Papierok (j. niemiecki).
Prosta, ale jakże przejrzysta dekoracja, nawiązująca do tematu imprezy, stwarzała miłą atmosferę. W programie brali udział uczniowie uczący się języka angielskiego i niemieckiego. Zaprezentowali wiele ciekawych i różnorodnych propozycji. Klasa VI pokazała widowiskową "Paradę Państw", podczas której wszyscy obecni powitani zostali w dziesięciu językach. Uczniowie klasy V b zaznajomili nas z symbolami Unii Europejskiej, takimi jak: flaga, paszport, waluta, Syriusz, a także przedstawili kilka ciekawostek o języku angielskim. Były także scenki z życia codziennego np. skecz "U dentysty", z których wynikały zabawne sytuacje. Wszyscy bawili się wspaniale przy słynnym przeboju "Singing in the rain", czyli "Taniec z deszczem", który przygotowały, pod kierunkiem pani mgr Zenobii Mrozek, szóstoklasistki.

Gościem imprezy była pani Urszula Durczok, wieloletnia nauczycielka języka niemieckiego w szkołach rydułtowskich i w szkole w Szczerbicach. Uczniowie przywitali ją bardzo serdecznie i dla niej właśnie zaśpiewali "Odę do radości" Beethovena. Ciepłego klimatu dodał akompaniament akordeonu pani mgr Danuty Fojcik, któremu wtórowały organy, flety, dzwonki i ksylofony. Swój debiut dziennikarski zaprezentowały prowadzące konferansjerkę, Beata Potyka i Patrycja Żydek, których zadaniem było przeprowadzenie wywiadu (oczywiście w j. niemieckim) z naszym gościem. Trzeba przyznać, że pomimo wielkiej tremy, świetnie sprawdziły się w nowej roli. Pani Durczok była zachwycona występami uczniów i ich umiejętnościami językowymi. Doceniła wysiłek nauczycielek, a dzieci zachęciła do dalszego pogłębiania wiedzy i znajomości języków obcych.

W dalszej części programu zobaczyliśmy sztukę teatralną o krainie czarów pt. "Melanie mochte schlafen." Były także tańce, interpretacje piosenek: "I can't do what a toucan can", "Der Katzentatzentanz" oraz "Der Hunerhof". Młodsze dzieci pokazały z kim kotka najbardziej lubi tańczyć oraz udowodniły, że zwierzęta też mogą nauczyć się obcej mowy. Ciekawy "Theater" zaprezentowali uczniowie klasy III a, natomiast klasa IV a pokazała niemiecką wersję "Dwunastu miesięcy". Nie zabrakło piosenek i układów tanecznych w różnych rytmach. Spotkanie zakończył żywiołowy "Dracula rock", w wykonaniu uczennic z klasy VI. Do wzbogacenia tego dnia przyczynili się także rodzice naszych uczniów, którzy pomogli swoim pociechom wykonać wspaniałe stroje i rekwizyty.

Mam nadzieję, że Europejski Dzień Języków przybliżył uczniom kulturę krajów europejskich, zachęcił ich do nauki języków, a zarazem był miło spędzonym czasem.

Bożena Papierok

do spisu treści
 


 

Śpieszmy się kochać ludzi

Pusto na polach, pusto w sadach,
Smutne są pierwsze dni listopada,
Bo wszyscy mamy posępne miny,
Kiedy swym zmarłym świece palimy.

Ci, co już przeszli przez tę granicę,
Pomiędzy śmiercią swoją a życiem
I na cmentarzach już spoczywają,
Oni tam na nas dzisiaj czekają.

Więc nasi bliscy, drodzy kochani,
Hen do wieczności już powołani
Odeszli od nas z Bożej woli,
A nam tak przykro, aż serce boli.

Odeszli na wieki w tą ponurą dal
Po nich łzy zostały i niezmierny żal
I nawet zatwardziałe zadrżą serduszka
We Wszystkich Świętych i na Zaduszkach.

Chyba się wszyscy ze słowami
Księdza Jana Twardowskiego zgodzą
"Śpieszmy się kochać ludzi
tak szybko odchodzą".

Krystyna Mandrysz

do spisu treści
 


 

Dzień Zaduszny

Dzień Zaduszny - czas zadumy,
Czas wspomnień refleksji i wzruszeń.
Z utęsknieniem czekają na nas
- Czyśćcowe dusze.

Poprzez pomoc z ziemi w tym dniu
Mogą one otrzymać najwięcej łask z nieba,
Więc koniecznie w Dzień Zaduszny
Za czyśćcowe dusze, modlić się trzeba.

"Jakby przez ogień" i przez modlitwę
z lekkich win są one oczyszczone,
wieczny odpoczynek naszym zmarłym
racz udzielić Panie.

Krystyna Mandrysz

do spisu treści
 


 

ZOK wczoraj - dziś - jutro?

21 marca 1997 roku ówczesna Rada Gminy Gaszowice powołała zakład budżetowy gminy pod nazwą Zakład Obsługi Komunalnej, zastrzegając sobie jednocześnie prawo nadzoru. Od l kwietnia 1997 roku ZOK wykonuje usługi komunalne na rzecz gminy, ludności i innych podmiotów. Jego działalność statutowa to: utrzymywanie porządku i czystości na terenie gminy, zagospodarowywanie i utrzymywanie terenów zielonych. W zakresie działalności zakładu jest również wykonywanie drobnych remontów ciągów pieszych, a także prac melioracyjnych i innych zleconych przez Urząd Gminy Gaszowice.

Zakład powstał ponad 6 lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło - mówi Kazimierz Bieroński - Kierownik Zakładu Ob¬sługi Komunalnej w Gaszowicach.

Czym właściwie zajmuje się ZOK ?
Pytanie rzeka. Prowadzimy wiele różnych robót. Może posłużę się krótką analizą poprzednich lat i powiem, że z większych robót już wykonaliśmy: remont budynku Policji w Gaszowicach, remont kapitalny pomieszczeń "winiarni" w Piecach, remont instalacji wodno-kanalizacyjnej w budynkach OSP Szczerbice i Łuków Śl. Ponadto postawiliśmy budynek sanitarny przy Klubie Sportowym w Szczerbicach, wykonaliśmy nowy chodnik przy ul. Wolności w Czernicy. Ok 50% prac przy adaptacji przedszkola w Gaszowicach też stało się naszym udziałem. Zbudowaliśmy ogrodzenie kortów tenisowych w Gaszowicach, zamontowaliśmy okna w OSP Łuków Śl., a także zamontowaliśmy tabliczki z nazwami ulic na terenie całej gminy i wykonaliśmy obiekt targowiska w Gaszowicach. To tak z grubsza, jeżeli chodzi o prace inwestycyjne.

A obecnie? Co teraz robicie, co planujecie?
W 2003 roku wykonaliśmy, lub też jesteśmy w trakcie następujących robót: wymiana pieca w OSP Gaszowice, remont nawierzchni kortów w Gaszowicach, remonty cząstkowe dróg (łupkiem lub masą asfaltową), wykonanie nawierzchni bieżni sportowej w Czernicy, wykonanie obejścia przy UG Gaszowice. Wykonujemy także przyłącza kanalizacyjne na terenie Gaszowic. Na obiekcie Gimnazjum w Piecach naszym udziałem stała się budowa kanalizacji deszczowej przy sali gimnastycznej, a także w łączniku sali instalacji wod.-kan. i c.o. Wspomnę tutaj jeszcze o remontach w obiektach oświatowych. Szczególnie podczas wakacji letnich malowaliśmy sale, kładliśmy płytki, wymienialiśmy instalacje. Obecnie natomiast trwają prace przy adaptacji pomieszczeń szkoły w Gaszowicach na archiwum urzędu gminy łącznie z przeprowadzką. Adaptujemy też pomieszczenia urzędu na Gminne Centrum Informacji, które niebawem rozpocznie swoją działalność. Remontujemy też budynek komunalny tzw. "kazamat".

I znów skupiłem się tylko na pracach inwestycyjnych, a przecież nie tylko tym się zajmujemy. Obsługujemy więc na bieżąco oczyszczalnię ścieków w Czernicy. Na własne potrzeby transportujemy opał, dowożąc go do szkół, przedszkoli, straży pożarnych. Ogrzewamy budynki: Ośrodka Kultury i Sportu w Gaszowicach, Szkoły Podstawowej w Gaszowicach, Komisariatu Policji, hurtowni Gamma, restauracji Trojok, poczty, przedszkola, ośrodka zdrowia, domu handlowego Tęcza. Przygotowujemy, obsadzamy i pielęgnujemy tereny zielone w gminie. Pomagamy w przygotowaniach oraz obsłudze uroczystości religijnych, a także festynów i innych. Prowadzimy też szereg prac współwykonawczych, przygotowawczych oraz upiększających. Naprawdę nie jestem w stanie wymienić wszystkich naszych prac.

To co Pan przed chwilą wymienił wymaga dużego wysiłku i nakładu pracy wielu ludzi. Ilu pracowników zatrudnia ZOK?

Kazimierz Bieroński - od 1997 roku Kierownik ZOK w Gaszowicach

Obecnie na 10 etatach dla osób fizycznych pracuje 15 osób. Jak widać nie wszystkich zatrudniamy na pełne 8 godz. Nie ma wśród nich emerytów. 14 osób zatrudnionych w ZOK zamieszkuje na terenie naszej gminy. Ponadto 2 osoby odbywają u nas zastępczą służbę wojskową. Księgowość, kasę oraz kadry prowadzą dwie panie, każda na pół etatu. Jest także inspektor zajmujący się sprawami nadzoru robót, kosztorysowaniem i inną dokumentacją, także przetargową. Ja kieruję zakładem od samego początku na pełnym etacie.
Trzeba tutaj wspomnieć także o tym, że jesteśmy wytypowani przez Wojewodę Śląskiego do przyjmowania do wykonywania prac użytecznych społecznie osób skazanych przez Sąd Rejonowy w Rybniku, Wodzisławiu Śl., oraz Raciborzu. Średnio kieruje się do nas około 4-5 takich osób, z których nie wszyscy stosują się do wyroków. Co miesiąc składamy sprawozdania do sądów w tej sprawie. Wszyscy nasi pracownicy, zarówno etatowi, jak i odbywający zastępczą służbę wojskową oraz wykonujący prace użyteczne społecznie objęci są pełnym zakresem BHP. Wszystkim jesteśmy zobowiązani zapewnić np. ubrania robocze.

Czy taki stan osobowy jest wystarczający? Czytelników zainteresuje także fakt, czy planuje Pan jakieś przyjęcia do pracy?

Może cofnę się trochę w czasie i powiem, że kiedyś zatrudnialiśmy znacznie więcej osób niż obecnie. Był taki czas, że do prac interwencyjnych zatrudnialiśmy po kilku bezrobotnych kierowanych przez kiedyś Rejonowy, a obecnie Powiatowy Urząd Pracy w Rybniku. Z takiej grupy ludzi mieliśmy obowiązek zawsze kogoś zatrudnić. Niestety nie wystarczało nam na to środków finansowych i dlatego zaprzestaliśmy takich działań. Co gorsza w 2003 roku byliśmy zmuszeni zwolnić 6 osób. Nie planujemy zatem kolejnych przyjęć. Wiem jakie jest bezrobocie, ale niestety nie ja o tym decyduję ile osób będzie pracowało w ZOK-u. Decydują o tym pieniądze.

Proszę zatem powiedzieć jakim budżetem dysponujecie i skąd on pochodzi?

Pieniądze otrzymujemy z gminy. W 2003 roku dotacja ta wynosi 300.000 zł. W 2002 roku więcej bo 400.090 zł. rudno powiedzieć co będzie za rok.

Czy to wszystko wystarcza na płace, konserwacje i utrzymanie sprzętu oraz na inne wydatki, np. paliwo?

Niestety nie. Płace wszystkich pracowników, na które składają się pieniądze jakie otrzymują do ręki, ubezpieczenie ZUS, składki chorobowe i podatki pochłaniają rocznie ok. 400.000 zł. Jak widać sama dotacja z gminy nie wystarczy na pokrycie płac. Brakuje około 100.000 zł. A gdzie reszta, jak Pan sam powiedział utrzymanie i konserwacja sprzętu, paliwo itd. ?

Skoro tak to musicie jeszcze jakoś zarabiać... ?
Istotnie. W ubiegłym roku wypracowaliśmy 434.000 przychodu. W roku bieżącym planujemy około 310.000 zł. Nie liczę do tego usług za ogrzewanie szkoły i przedszkola, bo to wykonujemy po kosztach. Czasami słyszy się, że Wasze utrzymanie kosztuje, że jesteście drodzy, czy nieopłacalni.

Jak to jest skoro mówi Pan, że wypracowujecie tyle pieniędzy?

Duża część z wypracowanych przez nas środków pochodzi np. z dotacji dla innych jednostek. Można zatem powiedzieć, że także z urzędu. Ale my nie dostajemy tego tak sobie. My musimy na to zapracować. Przecież te wszystkie prace, o których wcześniej mówiłem ktoś i tak musiałby wykonać. Powiem więcej. Jak Pan wie roboczogodzinę można przeliczyć na pieniądze. Składa się na nią wynagrodzenie pracownika, składki ZUS, ubezpieczenia, podatek, amortyzacja sprzętu, paliwo itp. Wszystkie te koszty dzieli się przez ilość przepracowanych w danym okresie czasu godzin i wychodzi suma. Obecnie taka jedna roboczogodzina w ZOK-u to 15,82 zł, a przeliczając na dniówki to 126,57 zł. Rada Gminy Gaszowice zatwierdziła te stawki Uchwałą. My jednak na polecenie Wójta wykonujemy prace pobierając jedynie 7,20 zł za roboczogodzinę. Jak widać znacznie poniżej kosztów.

Jeśli to nie jest tajemnicą, proszę po-wiedzieć ile średnio zarabia pra¬cownikZOK?

Oczywiście, że nie jest to tajemnicą. Pracownik fizyczny ze średnim stażem pracujący w ZOK otrzymuje miesięcznie netto, czyli na rękę ok. 800 do 900 zł. Chyba nie jest to zbyt wygórowana kwota? Chcę jeszcze powiedzieć, że od każdej zapracowanej złotówki każdy nasz pracownik ma odprowadzane wszelkie podatki i ubezpieczenia. Nie ma ani grosza zarobionego na "lewo".


No tak. To rzeczywiście nie jest dużo. Ale ważne jest tez to, że jeśli ktoś zachoruje otrzymuje świadczenia z ZUS-u obliczane od całego wynagrodzenia. Nikt wtedy nie zostaje "na lodzie", bez środków do życia. Wiedząc o Waszych pracach wykonywanych na rzecz gminy chciałbym zapytać jeszcze czy taki zwykły obywatel, szary mieszkaniec też może skorzystać z Waszych usług? Co np. można u Was zamówić?
Ależ oczywiście. Świadczymy usługi dla ludności. Jest to między innymi wywóz fekalii samochodem STAR, gdzie pojemność zbiornika wynosi 4 m3 za 40 zł. Dysponujemy też mniejszą beczką do wywozu fekalii, ciągnioną przez traktor. Traktorem z przyczepą lub samochodem ciężarowym STAR wywozimy żużel i gruz. Mamy podkaszarki spalinowe do trawy, kosiarkę rotacyjną do traktora, koparkę OSTRÓWEK. Nasi ludzie to w znacznej większości wykwalifikowani pracownicy z różnych dziedzin. W Gaszowicach wykonujemy obecnie przyłącza kanalizacyjne od przykanalików do domów. Koszt takiego przyłącza jest zróżnicowany w zależności od odcinka takiego przyłącza, ale średnio waha się w granicy 500 zł. Klient może zamówić u nas także drobne prace remontowo-budowlane, koszenie trawników, utrzymanie czystości na posesjach lub obejściach. Prowadzimy także akcje zbiórki złomu.

Na zakończenie jeszcze jedno. Jak w perspektywie najbliższych lat widzi Pan przyszłość zakładu? Czy jest szansa rozwoju, czy jest zapotrzebowanie na Wasze usługi?

Nasz rozwój, a właściwie nasze funkcjonowanie zależy od budżetu jaki zostanie nam przyznany przez Radę Gminy Gaszowice. Sami wypracowujemy pieniądze, uzupełniamy ten budżet, bo po stawkach za roboczogodzinę, które nawet w połowie nie pokrywają kosztów utrzymania zakładu nie jesteśmy w stanie istnieć. Zostaliśmy powołani między innymi do wykonywania zadań zleconych przez gminę, do utrzymywania porządku i czystości na jej terenie. Uważam, że z założeń statutowych wywiązujemy się dobrze.

(A W) Artykuł z nr 10, 10/2003 - październik "ECHO GASZOWIC" .

 

WARTOŚCIOWY WYKAZ ROBÓT WYKONANYCH PRZEZ ZOK NA TERENIE GMINY GASZOWICE W 2002 R.

Gaszowice
Szczerbice
Piece
Łuków
Czernica
- 96.885,44 zł
- 38.311,51 zł
- 31.892,62 zł
-   7.762,27 zł
- 45.159,07 zł
-----------------------
220.010,91 zł

do spisu treści
 


 

Łzy radości

Nastał listopad. Z drzew opadają ostatnie liście, z pól zebrane są już wszystkie plony, kończą się przygotowania do zimy. Dni stają się coraz krótsze, noce zimniejsze, dzień robi się szary, jakby było mu smutno, że jest krótszy, mroźniejszy. Słońce odchodzi na dalszy plan, a niebo okrywa się chmurami, z których coraz częściej zaczyna padać deszcz oraz śnieg.

Wielu z nas kojarzy listopad ze smutkiem, rozważaniem, zadumą. Może dlatego, że wszystko co żyje zasypia i obumiera, by po kilku miesiącach znów obudzić się do życia. A może dlatego, że na początku tego miesiąca obchodzimy dwa ważne święta nie tylko dla nas ale także dla naszych bliskich w niebie. Są to Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Zapalając znicz na grobie rozmyślamy często o naszym życiu, postępowaniu. Zastanawiamy się co robimy dobrze, a co źle, co moglibyśmy zrobić, by poprawić nie tylko swoje życie, ale także co możemy zrobić dla naszych bliskich. Może trzeba im pomóc w pracy, zakupach, zaopiekować się nimi, aby ten czas na ziemi mogli spędzić jak ktoś wyjątkowy, ważny dla nas, że nie są oni ciężarem. Osoby starsze i chore bardzo często potrzebują pomocy w życiu codziennym. Takie osoby trzeba umyć, nakarmić, przebrać. Trzeba być przy nich, rozmawiać, aby mogły poczuć, że zależy nam na nich. Niekiedy osoby starsze leżą przykute chorobą do łóżka, nie mogąc w ogóle się poruszyć a najmniejszy ruch sprawia im ból. Potrzebują szczególnie kogoś, kto ich wysłucha, zrozumie, pomoże przy tak prostych czynnościach jak napicie się wody. Na ich policzkach można zauważyć spływające łzy, łzy zwątpienia, cierpienia. Czują się niepotrzebni przez swoje kalectwo. Jednak łzy nie zawsze oznaczają ból. Te łzy są także znakiem wzruszenia, radości, że jest ktoś przy ich łóżku, że czuwa, że ma w zanadrzu dobre słowo, ze zawsze poda pomocną dłoń.

Niestety nie zawsze kończy się to szczęśliwie. Ktoś odchodzi, opuszcza nas. Wtedy zaczynamy cierpieć, nie możemy się z tym pogodzić. Zadajemy sobie pytanie "Dlaczego?!", chociaż każdy z nas wie, że tak musiało być. Śmierć jest kolejnym etapem naszego życia. Od tej chwili zaczyna się nowe życie - życie w niebie u boku Stwórcy. W tym momencie, te łzy płynące po policzku odchodzących bliskich nie są już łzami cierpienia i bólu, ale łzami prawdziwej radości oraz podziękowania za opiekę, za każdy dzień, w którym mogliśmy razem się pośmiać i pożartować w chwilach lepszych i gorszych, gdy nadzieja na lepsze jutro traci swoje znaczenie i moc.

Jednak najbardziej wzruszający jest jeden szczególny moment, który pozwala nam uświadomić sobie, że zrobiliśmy wszystko, by bliscy odeszli szczęśliwi, z godnością, że teraz jest im dobrze. Gdy człowiek odchodzi na jego ustach rysuje się uśmiech, jakby ucieszył się, że skończyło się Jego cierpienie, że wreszcie będzie mógł cieszyć się nowym życiem ze swoimi bliskimi u boku Ojca w niebie.

P.A.S.

do spisu treści
 


 

Humor szkolny

W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką:
- Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorsza, a jaki zły przykład dla sąsiadów .
- Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościoła i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa.

+ + + + + + + +

Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się, że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się, wycałowali. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak.

Pewnego razu, do polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuje się. Wysiadają Bill i Hillary, podchodzą do Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominają jakieś stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przełamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą.
Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczka do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu Świętego Piotra i nagle Maliniak mówi:
- Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwile wyjdę razem z papieżem na balkon, błogosławi tłum na placu.
- Eeee, zalewasz Maliniak.
- No to zobaczycie.
I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwile patrzą, a na balkonie pojawia się papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią.
W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka Arabów i przewodnik pyta łamaną angielszczyzna:
- Excuse me, panowie, czy moglybyszcie nam powiedzecz, czo to za faczet w bialym kitlu sztoi na balkonie z Maliniakiem?

do spisu treści