RZYMSKOKATOLICKA PARAFIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
KRÓLOWEJ POLSKI w CZERNICY
__________________________________________________________________________________________________________________

Artykuły archiwalne Znaku Pokoju  -  063/2005  /  styczeń - luty

 
 

Kliknij w miniaturę okładki, aby przejść do dużego formatu


Spis streści:

- Wyjątkowy wieczór

- Życzenia świąteczne
- Mikołajkowe zmagania
- Zerwał się malec ze snu
- Wyjdź szczęściu naprzeciw

- Szczęśliwego Nowego Roku
- Jesienne turnieje
- Stareczko, nie dej mie
- Co słuszne
- X Bieg Niepodległości
- Serdeczne życzenia
- Jak osiołek ongiś w stajni
-
Cukrzyca  (cz. 2)
-
Kochane dzieci

 

 

Wyjątkowy wieczór

Wigilia rozpoczyna święta Bożego Narodzenia. Są to święta rodzinne, radosne, pięknych tradycji i podniosłego nastroju. To wieczór osobliwy, wieczór, w którym nie ma rzeczy nie możliwych. Wieczór szczególnie uroczysty. Wierzono, że jaka wigilia taki cały rok. W tym dniu wszyscy powinni wybaczyć sobie nawzajem krzywdy - to wieczór pojednania. Prawdziwa lekcja miłości, wzajemne odpuszczanie win, wieczór prawdziwego zbliżenia. W wigilię Bożego Narodzenia trzeba było przynieść przed zmrokiem węgla i drewna na całe święta. Po kolacji wigilijnej nie powinno się nic robić. Nie sprzątano ze stołu pokarmów, zostawiało się pokarmy do rana. Wierzono, że przychodzą pożywić się nim znajome duszyczki. W niektórych domach ten zwyczaj praktykuje się do dzisiaj. Najważniejsze w wieczór wigilijny jest dzielenie się opłatkiem. Najpiękniejsze w Boże Narodzenie jest śpiewanie kolęd. W każdej polskiej kolędzie żyje cały świat. Mówią o narodzeniu Pana i jego Matce. Jest w nich dostojność i szczęście, są pełne wesela. Kolędy są nie tylko modlitwą, pieśnią, ale też opowiadaniami. Do wieczerzy zasiada się z pierwszą gwiazdką na niebie. Po przełamaniu się opłatkiem oraz złożeniu wzajemnych życzeń, rodzina zasiada do wigilijnego stołu. Ubiera się choinkę, zapala lampki, nakrywa stół białym obrusem. Wybaczcie nieprzyjaciołom, bądźcie myślami a także sercem z bliskimi samotnymi ludźmi. Bądźmy dla siebie mili i uśmiechnięci. Nie tylko w ten wyjątkowy wieczór, ale przez cały rok. Czego sobie i Wam życzę.

Grażyna Gunia

do spisu treści
 


 

Życzenia świąteczne

"Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny
Przy wejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie
Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie."
C. K. Norwid

Na nadchodzące święta Narodzenia Pańskiego
życzymy wszystkim Czytelnikom
jak najobfitszych łask od Bożego Dzieciątka
i Jego Niepokalanej Matki.

Niech Boży Syn darzy Was pokojem
i swym błogosławieństwem.

Redakcja

 

"A kiedy pełen spłynie na nas wieczór
posłusznie niech się spełnią życzenia niełatwe
i najcieńszy opłatek naszego uśmiechu
gwiazdka dobrej nadziei niech posypie światłem"

Boże Narodzenie to Święta wypełnione ciepłem uczuć, miłością rodziny, serdecznością przyjaciół i chwilami, którymi nie potrafimy się cieszyć w natłoku problemów codziennego życia.
Niech cudowna atmosfera Świąt Bożego Narodzenia trwa niezmiennie przez cały nadchodzący rok.

Wszystkiego dobrego dla mieszkańców Gminy

życzy
Wójt Andrzej Kowalczyk

Z okazji zbliżających się
Świąt Bożego Narodzenia
Dużo spokoju, zdrowia oraz radości,
a w Nowym Roku nadziei na lepsze jutro

 Mieszkańcom Czernicy
życzy Rada Sołecka

Wesołych, pogodnych,
pełnych spokoju i radości
Świąt Bożego Narodzenia
oraz
błogosławieństwa Bożego
w Nowym 2005 roku wszystkim strażakom, członkom Młodzieżowych Drużyn pożarniczych, sympatykom pożarnictwa
i ich rodzinom oraz wszystkim mieszkańcom

Życzy Prezes OSP Czernica Jerzy Kawulok

Niech przy żywicznym zapachu strojnej choinki
Upłyną Wam piękne chwile Wigilii,
Ze wspólnie śpiewaną kolędą,
Z upragnionym gościem przy stole,
W kochającym rodzinnym pełnym miłości gronie.

Prawdziwie radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz uśmiechu i życzliwości
na każdy dzień Nowego Roku życzy

Rada Gminy Gaszowice

 

"Przy wigilijnym stole,
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty.

Że, jak mówi Wam wszystkim
Dawne, odwieczne orędzie,
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w Waszym domu zasiędzie"
Jan Kasprowicz

Spokojnych i radosnych
Świąt Bożego Narodzenia
oraz szczęśliwego Nowego 2005 roku
życzy
Stowarzyszenie Rodzin Katolickich

do spisu treści
 


 

Mikołajkowe zmagania

Wiele obrzędów i zwyczajów adwentowych wzięło swój początek z kultu świętych, których wspomnienie obchodzimy w Adwencie. W rodzinach naszych, przed rodzicami i przed dziećmi staje bardzo wyraźnie postać Św. Mikołaja. W nim Pan Bóg ukazuje nam swoją obecność i swoje oblicze. Znak ten jest dobrze odczytywany nie tylko w rodzinach, ale także w społeczności szkolnej. Można to było dostrzec wstępując 6 grudnia, wczesnym rankiem, w progi naszej Szkoły Podstawowej. Na twarzach dzieci rysował się uśmiech i podekscytowanie. Z niecierpliwością czekały na dzwonek oznajmiający rozpoczęcie zajęć szkolnych.
Uczniowie kl. I wraz z wychowawczynią obchodzili Święto Mikołajowe w tradycyjny sposób. Rozmowy, wspólna zabawa a także słodkie upominki z rąk tajemniczego Mikołaja. Nieco inaczej zaplanowały obchodzenie tego święta wychowawczynie kl. II i III, p. I. Witek i p. I. Kwiatoń. Zorganizowały dla swoich podopiecznych Turniej Mikołajowy. Rekwizyty wykonane przez wychowawczynie przypominały o obchodzonym Święcie. Był Mikołaj prowadzący zabawkę, czapki mikołajkowe, znaczki mikołajkowe z numerkami i wiele innych przedmiotów wykonywanych podczas radosnej zabawy. Dzieci bawiły się doskonale. Z ogromnym zaangażowaniem pokonywały przeszkody chcąc zdobyć dla swojej drużyny jak największą ilość punktów.
Oczywiście nie zabrakło także nagród-upominków dla każdego z uczestników przedniej zabawy. Symboliczne nagrody zostały ufundowane przez Radę Rodziców, a wręczone przez p. dyrektora E. Brodniaka. Ta nieco inna forma obchodzenia Święta Mikołajowego miała na celu nie tylko podtrzymanie tradycji ale także pokazanie dzieciom, że na prezent trzeba sobie zapracować w myśl przysłowia "bez pracy nie ma kołaczy". Wypracowując w dzieciach postawę aktywności, a także niesienia innym dobra i radości, najlepiej przygotowujemy je na owocne przeżycie Świąt Bożego Narodzenia.

E. K.

do spisu treści
 


 

Zerwał się malec ze snu

Zerwał się malec ze snu
I wrzasnął: "O mój Boże!
Cóż to za strzelanina?
Co się dzieje na dworze?"

Coś tam strzela za oknem
I z jakim strasznym hukiem
W mig z łóżka wyskoczyli
Dziadek ze swoim wnukiem.

Zaczął dziadzio tłumaczyć,
Mądry przecież i hardy,
"Nic się bój dziecinko,
Boć to tylko petardy".

Stary Rok już odchodzi,
Wszyscy go dziś żegnają,
Witając zarazem Nowy
Donośnie strzelają.

Jakże jest już zmęczony,
Ledwo swe nogi wlecze.
Nowy zaś bardzo rześki
Do starego tak rzecze.

"Oddaj mi świat we władanie
Ja już będę panował
Dosyć tych twoich rządów
Jużeś roczek królował".
Odpowiada mu Stary
Strudzony i posępny:
"Tak o dzień byłem dłuższy
No, bo byłem przestępny.

I nim całkiem odejdę,
Mój maleńki kolego,
Proszę sprzyjajże ludziom
Daj im dużo dobrego.

Niechaj będzie spokojnie,
Wciąż słoneczko niech świeci,
Niech dobrobyt panuje
Wielka radość wśród dzieci".

Dla Starego Rok nowy
Jest też pełen podziwu
Pa, pa odejdź spokojnie
I odpocznij w archiwum.

Wreszcie dziadek zagadany
Na wnuczka swego zerka
Chodź, bo czeka już na nas
Ciepluteńka kołderka.

Zamknij swoje oczęta,
Bo wnet dzionek się zacznie
Przytul się do dziadka,
Śpij i śnij sobie smacznie.

Krystyna Mandrysz

do spisu treści
 


 

Wyjdź szczęściu naprzeciw

Wyjdź szczęściu naprzeciw
I podaj mu dłoń.
Czy młode masz lico,
Czy siwą masz skroń.

W dziurawą kieszeń
Miedziaków włóż parę.
U szewca daj uszyć
buty na miarę.

Z miliona pomysłów
wybierz ten ciekawy.
A los na pewno
będzie Ci łaskawy.

I z przymrużonymi
leciutko oczami
Idź ścieżką życia,
nad marzeń polami.
Obejmij sobą wszystko,
co sięgniesz pamięcią,
I to, co zawsze
wspominasz z niechęcią.

Odbij się mocno,
lecz w tempie zwolnionym.
Odetchnij całą piersią
z tętnem przyspieszonym.

Krople rosy nawlekaj
na nić babiego lata,
Trzymaj szczęście mocno
i niech nie ulata.

Małgorzata Mika

do spisu treści
 


 

Szczęśliwego Nowego Roku

Rozpoczyna się Nowy Rok. My katolicy pierwszy dzień Nowego Roku witamy biorąc udział w uroczystej mszy noworocznej zaczynając od znaku krzyża świętego, by ten Nowy Rok przeżywać w łączności z Bogiem. Często zastanawiamy się jaki będzie dla nas i dla naszych bliźnich, składamy sobie życzenia życząc nawzajem zdrowia, szczęścia, spełnienia wszelkich marzeń. Styczeń owiany jest jeszcze czarem bożych narodzin. Od chaty do chaty wędrują kolędnicy z szopką, którzy umilają swym śpiewem i życzeniami czas domownikom. 6-go stycznia przeżywamy wielkie święto Objawienia Pańskiego zwane Świętem Trzech Króli na pamiątkę hołdu złożonego Jezusowi przez mędrców ze wschodu. O historii mędrców, przedstawicieli świata pogańskiego niewiele możemy powiedzieć, gdzie mieszkali, skąd przybyli, ale prawdopodobne jest że byli ludźmi uczonymi i zajmowali się astrologią. Z odczytywania znaków gwiezdnych trafili do Betlejem, by pokłonić się dzieciątku. Jako ludzie uczeni znali wiarę Izraela, oczekiwali na przyjście Mesjasza. Ich wiedzę uzupełniło Światło Boże, które przenikało do ich serc i do umysłów szczerze szukających prawdy dlatego przyjście na świat dzieciątka skłoniło ich do podjęcie ofiarnej podróży. Przebyli ponad tysiąc kilometrów pustynnej drogi, aby powitać dzieciątko. Oddali Jezusowi pokłon i złożyli mu w darze królewskie dary: złoto, kadzidło i mirrę jako wyraz wiary wysłańca bożego, który objawił się w ludzkim ciele. Kadzidłem i mirrą w dawnych czasach kapłan wykadzał domy a poświęconą kredą podczas odwiedzin kolędowych na drzwiach pisał rok pański K+M+B czyli Kacper, Melchior, Baltazar. Litery te znaczyły dawniej niech Chrystus błogosławi mieszkanie i według starego zwyczaju pozostawały na drzwiach do następnego roku. Postawa mędrców ze Wschodu, ich wierność wobec znaków bożych oraz symbolika darów ułatwia nam poszukiwania i odkrywanie na nowo dróg, które prowadzą do spotkania z Bogiem. Tylko tak można spotkać Boga jako małego człowieka wobec ogromu rzeczywistości, do której się dochodzi przez miłość i cierpienie, Ciągle. musimy podejmować trud dążenia z nadzieją na spotkanie tego, który jest drogą, prawdą i życiem. Droga prawdziwej wiary jest czasem trudna i uciążliwa, jak droga mędrców szukających Jezusa. Ale następstwem tego trudu jest prawdziwa i głęboka radość, jakiej nikt nam dać nie może. Dlatego w tym Nowym Roku życzymy sobie nawzajem, żeby ten rok był pełen wiary nadziei i optymizmu.
Z początkiem nadchodzącego roku każdy z nas stara się kupić kalendarz, z którego korzystamy cały rok. Stare przysłowie mówi "Człowiek bez kalendarza to jak ksiądz bez brewiarza". Początki wydawnictw kalendarzowych w Polsce sięgają dawnych czasów gdy chrześcijaństwo kapłanów i zakonników rozpoczynało ewangelizację w naszym kraju. Pierwszy kalendarz będący najstarszym drukiem został wydrukowany w 1474r. W języku łacińskim i niemieckim w Norymberdze, w 1665r. ukazał się w Polsce, a od wieku XVIII zaczęły się ukazywać kalendarze o różnych nazwach, polityczne, ekonomiczne, obywatelskie oraz o treści religijnej. Kalendarze spełniały doniosłą rolę jako życiowe przewodniki, były poza elementarzem i katechizmem pierwszą czytanką, która kształciła i wychowywała oraz utrwalała ducha polskości. Katolicki kalendarz jest jakby obrazem życia człowieka, a nawet jego wzorem, bo życie człowieka jest drogą do wiecznego szczęścia przeplataną radością, smutkiem, cierpieniem, powagą, ale jedne i drugie prowadzą do Boga zbliżając do dobra najdoskonalszego. Pochylając się nad pożółkłymi kartkami kalendarzy pamiętajmy, że to żywa kronika uciekających lat, wydarzeń, to skarbnica wiadomości, które kiedyś interesować będą przyszłe pokolenia.

Parafianka

do spisu treści


 

Jesienne turnieje

Świetlica szkolna w SP w Czernicy zapewnia uczniom opiekę przed zajęciami lekcyjnymi i po nich w bezpiecznym i miłym otoczeniu. Stwarza warunki do wypoczynku, relaksu, zjedzenia posiłku i odrobienia prac domowych. Dzieci chętnie biorą udział w zajęciach zespołowych typu gry i zabawy, w których występują prawidła i przepisy, a także element współzawodnictwa. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom uczniów zorganizowałam w listopadzie dwa turnieje: dla dzieci zainteresowanych tenisem stołowym oraz grą w warcaby. Rozgrywki trwały trzy tygodnie, podczas których nie brakowało emocji, wysiłku i woli walki. W turniejach obowiązywały dwie kategorie wiekowe: kl. I-III oraz IV-VI.
W ping-pongu zwyciężyli: Kamil Walasik (I miejsce w grupie młodszej) i Magdalena Tytko (I miejsce w grupie dziewcząt starszych), zaś w kategorii chłopców starszych naj liczniej reprezentowanej na I miejscu uplasował się Szymon Szczepanek, tuż po nim Sebastian Wardenga, zaś trzeci był Wojciech Sopa.
W warcabach najlepsi okazali się: Sebastian Kieś - I miejsce w klasach młodszych oraz uczniowie z klas starszych - Mateusz Basztoń (I miejsce), Aneta Papierok (II miejsce), Zbigniew Wieczorek (III miejsce). Wyróżnieni uczniowie otrzymali nagrody oraz pamiątkowe dyplomy.

W zawodach dzieci wypróbowały swoje siły jak gdyby bezkarnie, gdyż nie groziła im ocena szkolna czy dezaprobata dorosłych. Czynności wykonywały w atmosferze swobodnej i radosnej, co sprzyjało pogodnemu przeżyciu i sukcesu, i porażki. Myślę, że tego typu zajęcia jednocześnie wychowują, ponieważ dają okazję do stłumienia agresji, uczą hamowania. Uczeń powstrzymuje odruch niechęci w stosunku do kolegi, który wygrał, ponieważ nagrodą w sensie psychologicznym jest sam udział w turnieju. Dziecko uczy się wygrywać skromnie, a przegrywać z godnością.

Bożena Papierok

do spisu treści
 


 

"Stareczko, nie dej mie"
(w hołdzie swojej babci)

Pewnego, letniego, słonecznego przedpołudnia 1951 roku, kiedy jako 6-cio letni brzdąc bawiłem się na podłodze naszej kuchni swoimi papierowymi łódeczkami i samolocikami, przyszedł do nas znajomy listonosz. Wręczając z uśmiechem mojej babci list, oświadczył: "Jadwiga przyniosłem Ci libesbriff, aż z samego Żagania". Na słowo Żagań moja babcia przestała się uśmiechać i siadając na krześle bardzo spoważniała. Po jego przeczytaniu podeszła do mnie i ze łzami w oczach zaczęła mnie do siebie przytulać.
List ten musiał być bardzo ważny i smutny, bo jak z pracy wróciły moje ciocie, to po jego przeczytaniu również zrobiły się bardzo smutne. Za kilka dni wieczorem, kładąc mnie wcześniej spać, babcia oświadczyła mi, że jutro pojedziemy bardzo daleko pociągiem. Ogromnie się z tego powodu ucieszyłem, bo jak dotychczas nigdy jeszcze pociągiem nie jechałem. Nazajutrz wczesnym rankiem po zjedzeniu śniadania babcia ładnie mnie ubrała, zabrała do torby dużo jedzenia i poszliśmy do pociągu. Na dworcu kupiła bilety, a ja z niecierpliwością czekałem na przyjazd pociągu. Kiedy wreszcie nadjechał i wsiedliśmy do niego, swoje kroki od razu skierowałem do okna, no bo przecież musiałem wszystko widzieć. Przed oczyma przemijały mi powojenne ruiny domów, fabryk i mostów, ile ja wtedy miałem pytań i uwag?
Po kilku godzinach jazdy, kiedy patrzenie przez okno zaczęło mnie nudzić, zacząłem "opanowywać" przedział, wszędzie mnie było pełno, "pociąg należał do mnie". Pytałem pasażerów gdzie jadą i co wiozą w tych ogromnych tobołach, zapytałem nawet jednego z pasażerów, poruszającego się o kulach, dlaczego ma tylko jedną nogę. Ktoś poczęstował mnie cukierkiem, ktoś inny pytał mnie jak się nazywam, ile mam lat i dokąd jadę. Ja odpowiadałem wtedy z dumą "do Żagania".
Najpierw jednym, a potem drugim pociągiem bardzo późnym popołudniem dojechaliśmy na miejsce. Babcia poszukała noclegu i po zjedzeniu na kolację części tego, co z sobą zabraliśmy umyłem się i położyłem się spać. Na następny dzień po przebudzeniu babcia pomogła mi się umyć i ubrać, a po zjedzeniu śniadania poszliśmy do żagańskiego sądu. Tam już na nas czekał taki Pan, który jak tylko mnie zobaczył podbiegł do mnie obejmując mnie i tuląc do siebie, ciągle powtarzał "mój syn", "mój syn", "mój syn". I choć przyzwyczajony byłem do pieszczot, to nie wyrywałem się z jego objęć tylko dlatego, bo podarował mi piękny, duży drewniany autobus. Razem weszliśmy do takiego pokoju, w którym czekała na nas Pani w takiej długiej czarnej sukni z takim dziwnym łańcuchem powieszonym na szyi. Ja usiadłem sobie na pierwszym z brzegu krześle i zacząłem przyglądać się i bawić swoim autobusem, a babcia, ten Pan i ta Pani w trójkę sobie rozmawiali.
Zapewne nie zainteresowałaby mnie ta ich rozmowa, gdyby nie płacz i bezradne błaganie babci "Marian, nie rób mi tego, nie odbieraj mi go, on jest jedynym, co mi zostało po Marysi". Wtedy dopiero uświadomiłem sobie, że ten obcy Pan, ten, który podarował mi autobus, chce mnie odebrać mojej ukochanej babci. Z ogromną złością i przerażeniem rzuciłem moją nową zabawkę o sądową podłogę, która roztrzaskała się na kawałki i przeraźliwie i panicznie krzycząc "Stareczko nie dej mie" pobiegłem do niej i wdrapałem się po jej ubraniu obejmując ją za szyję nieustannie błagając krzyczałem "Stareczko nie dej mie, "Stareczko nie dej mie!". Krzyczałem tak głośno i tak przeraźliwie, że ludzie z sądowych korytarzy wbiegali na naszą salę, żeby sprawdzić, co się dzieje. Babcia nie mogąc mnie długo utrzymać postawiła na podłodze, położyła swoje dłonie na moich ramionach i mocno przyciskała do siebie.
Nie przestając ją błagać "Stareczko nie dej mie" objąłem ja w pól i ile miałem sił przytuliłem się do niej, zaciskając moje dziecięce dłonie na jej ubraniu. Pan, który chciał mnie zabrać w milczeniu zaczął głaskać mnie po głowie, każdy jego dotyk powodował, że drżący cały ze strachu, w obawie, że ten Pan już, już mnie odbiera babci, moje palce jeszcze mocniej się zaciskały i jeszcze mocniej przytulałem się do niej. Jak opowiadała mi babcia, Pani sędzina widząc co się dzieje zapytała mojego ojca "miałby Pan sumienie ich rozdzielać?"
Po latach ojciec potwierdził opowiadania babci i dodał, wiesz tam wtedy w sądzie zrozumiałem, że ty już do mnie nie należysz, dodał jeszcze ,,mnie życie nie rozpieszcza" i lepiej się stało, że zostałeś z tą wspaniałą kobietą.
Po wyjściu z sądowego budynku wstąpiliśmy do Kościoła, klęcząc obok babci ani na moment nie puszczałem jej ręki. W drodze z Kościoła na dworzec trzymałem babcię obiema rękami i ciągle oglądałem się za siebie, by sprawdzić czy ten pan nie idzie za nami.
W pociągu od razu usiadłem na jej kolanach i obejmując ją mocno się do niej przytulałem. Babcia również objęła mnie swoimi ramionami. Jadący z nami ludzie ze zdziwieniem nam się przyglądali. Jedna Pani to nawet zauważyła "taki duży chłopczyk a taki maminsynek". Ale co ci wszyscy ludzie o nas wiedzieli? Te uwagi nas wcale nie obchodziły, bo my nadal mieliśmy siebie. Babcia ciągle cichutko się modliła, dziękując za coś Bogu i w miarę jak nasz pociąg oddalał się od tego "okropnego" miejsca jej serduszko zaczynało bić wolniej i spokojnie, a ja zaczynałem zapadać w błogi bezpieczny sen.

Red. Dz.

do spisu treści
 


 

Co słuszne

Nie wszystko da się kupić
Za euro i dolary
Istnieją obok tego
Inne, cenniejsze dary.
 
Nie kupuj łatwego chleba
Za miskę soczewicy
I nie daj się oszukać
Że świat tak żyje, że wszyscy.
 
Miej trzeźwy wzrok na wszystko,
Bo wiele jest w życiu śmieci
. Nie zawsze to coś cennego,
Co krzyczy i blaskiem świeci.

Pamiętaj serce i dusza
Najcenniejsze ludzkie wartości
Więc nie daj się oszukać
Nie roztrwoń skarbu miłości.

Ks. Andrzej Swiech

do spisu treści
 


 

X Bieg Niepodległości
Rybnik 11.11.2004 r.

Tradycyjnie w tym jakże ważnym dla wszystkich Polaków dniu, w całym kraju odbywają się obchody odzyskania niepodległości. Pod wieloma Pomnikami Poległych Żołnierzy składane są kwiaty i wieńce. W szkołach organizuje się akademie, aby w sposób szczególny podkreślić wagę wydarzeń mających miejsce 111istopada 1918r.
W Rybniku od 10-ciu lat organizowany jest Bieg Uliczny, w którym biorą udział reprezentanci szkół podstawowych, gimnazjalnych, licealnych, a nawet dorośli. To wspaniała, przepełniona emocjami impreza. Bez względu na pogodę wszyscy biegną ulicami miast a 1000m, okazując w ten właśnie sposób szacunek poległym.

Naszą społeczność szkolną reprezentowały następujące uczennice zajmujące indywidualnie kolejno miejsca; Natalia Kupczyk kl. VIb - 13 miejsce, Małgorzata Marek kl. VIb - 17 miejsce, Roksana Durczok kl. IVa - 25 miejsce, Weronika Strzelecka kl. Va - 37 miejsce, Zuzanna Mika kl. IVb - 74 miejsce, Agata Rakus kl. VIa - 83 miejsce. W grupie dziewcząt startowało w zawodach 112 zawodniczek.

Chłopcy uplasowali się następująco: Sebastian Wardenga kl. VIb - la miejsce, Marek Kolarczyk kl. VIa - 35 miejsce, Łukasz Cyran kl. VIb - 37 miejsce, Jarosław Kolarczyk kl. VIb - 49 miejsce, Wojciech Sopa kl. VIb - 80 miejsce, Damian Mika kl. VIa - 84 miejsce. W grupie chłopców startowało 139 zawodników. W ogólnej klasyfikacji zespołowej uczniowie zajęli wysokie VI miejsce na 20 szkół startujących w zawodach.

Organizator biegu ufundował puchar i dyplom tylko za I miejsce zespołu. Nagrodą dla biegaczy indywidualnych były pieniądze. Szkoda, że nie pomyślano też o pozostałych uczestnikach, bo przecież bez przegranych nie byłoby zwycięzców.
Dziękuję jeszcze raz wyżej wymienionym uczniom, bo nie zawiedli moich oczekiwań. Biegli, mimo iż może tak do końca nie rozumieją jeszcze co znaczy "idea". Życzę im jeszcze więcej zapału, systematycznej pracy nad sobą i mam nadzieję, że będę mogła jeszcze o nich wiele pisać w niedalekiej przyszłości.

Z.M.

do spisu treści
 

 

Serdeczne życzenia
na Boże Narodzenie

Gdy już słonko świeci nam coraz niżej,
Wspaniałe święta tuż, tuż, coraz bliżej.
Jak w pogodną noc gwiazd miliony na niebie migocą,
Tak na naszej choince światełka się złocą.

W domu każdy kąt wspaniale wysprzątany,
Wkoło nastrój świąteczny, a każdy odświętnie ubrany.
Lecz, żeby być godnym święta takiego,
Wyrzućmy całe zło z serca naszego.

Kiedy już do wieczerzy stół przygotujemy,
Z radością i czystym sercem do niego siądziemy.
A najpierw modlitwę zmówić dobrze trzeba,
Aby błogosławieństwo otrzymać z nieba.

Symboliczny opłatek daj przełamać bliskim,
Potem to już "smacznego" i częstuj się wszystkim.
A po smacznej wieczerzy zanuć "Cichą noc",
I niech Cię wypełnia radość przez Bożą moc.

Małgorzata Mika

do spisu treści
 


 

Jak osiołek ongiś w stajni

Poszłam z bratem na katechizm,
Przed komunią była próba.
Brat się bardzo długo uczył
Pewna byłam, że się uda.

Kiedy go ksiądz o coś spytał
On na nic nie odpowiadał.
Ja ze wstydu wyglądałam
Raz czerwona a raz blada.

Oj że bratku odpowiadaj,
Ja już mam to wszystko w nosie
Już kucharki kołacz pieką
W domu już zabite prosię.

Goście dawno poproszeni
Na tę ważną uroczystość.
Nie zdasz dzisiaj egzaminu,
No więc na co zda się wszystko.

A ksiądz do mnie, słuchaj panno
Jesteś prawie już dorosła,
Jak dopuścić do komunii
Mam takiego jak on - osła?
Ależ proszę księdza - osioł
Tutaj w niczym nie zaszkodzi
Przecież się w osiołka stajni
Jezus maleńki narodził.

Niechże więc mój brat w komunii
Przyjmie Najświętszego Pana,
Jak osiołek ongiś w stajni
Powitał go na kolanach.

Ksiądz uśmiechnął się życzliwie
I powiedział "chodź mój mały
Bo mi coś na to wskazuje
Że ty jesteś bardzo nieśmiały".

I wtem brat księdza zaskoczył
Znał odpowiedź na pytania
W majową piękną niedzielę
Przyjął Boga na kolanach.

Tak się z przyjścia Pana wzruszył,
Jak osioł ongiś w stajence,
Bardzo czule się pokłonił
I pobożnie złożył ręce.

Krystyna Mandrysz

do spisu treści
 


 

Cukrzyca  (cz. 2)

Hipoglikemia i hiperglikemia

U osób z cukrzycą, zwłaszcza źle kontrolowaną, mogą pojawić się nagle występujące i szybko nasilające się zaburzenia, które mogą nawet zagrozić życiu chorego. Przyczyną może być: hipoglikemia lub hiperglikemia.

HIPOGLIKEMIA

- oznacza zbyt małe stężenie glukozy we krwi
- objawy pojawiają się gdy stężenie mniejsze niż 3,3 mmol/l (60 mg/dl) - może dojść do tzw. śpiączki hipoglikemicznej

Przyczyny:
- zbyt duża dawka insuliny lub innego doustnego leku
- nagłe zmniejszenie ilości pożywienia
- zbyt duży, nagły nieoczekiwany wysiłek fizyczny
- stres, brak apetytu, nieprzestrzeganie diety, dodatkowe choroby układu pokarmowego

Objawy:
- nagłe narastanie: drżenie mięśni, zdenerwowanie i pobudzenie, obfite poty, zawroty głowy, osłabienie, uczucie
  głodu i bicie serca
- powolne narastanie: płaczliwość uczucie lęku, gniew, trudności w myśleniu i kojarzeniu, omdlewanie,   zaburzenia
  równowagi, zamazane widzenie, ból głowy
- "duże": nerwowość, nielogiczne zachowanie się, ociężałość myślenia, zaburzenia pamięci, wesołkowatość,
  uczucie omdlewania, zimne poty, bicie serca, uczucie drżenia wew. Ciała, ból głowy, ból w nadbrzuszu, nadmiernie
  duży apetyt, lub jego brak, zaburzenia widzenia, zawroty głowy uczucie zmęczenia, ziewanie, drętwienie wokół ust
- "małe": ból głowy, zmęczenie, rozdrażnienie, depresja

Zapobieganie:
- wypełnianie zaleceń lekarskich
- umiejętne planowanie trybu życia
- powiadomienie osób z którymi przebywamy o możliwości wystąpienia hipoglikemii
- unikanie nagłych zmian dawek insuliny i diety, nadmiernego wysiłku
- spożywanie małych posiłków pomiędzy większymi, niezależnie od apetytu
- przed dużym wysiłkiem należy spożyć posiłek zawierający węglowodany złożone, np. krakersy, chleb, mleko
- w czasie wysiłku należy co 1-2 godz. Spożywać małe ilości węglowodanów złożonych
- w dni dużych wysiłków można zmniejszyć dawkę insuliny o 10-15%

Postępowanie:
- spożycie 2-3 płaskich łyżek stołowych cukru lub miodu (30-40 g), jeśli objawy nie ustępują w ciągu 3-5 minut dawkę
  należy powtórzyć
- w przypadku utraty przytomności podaje się podskórnie lub domięśniowo 1-2 mg glukagonu
- powiadomienie lekarza o przebyciu hipoglikemii

HIPERGLIKEMIA

- oznacza podwyższone stężenie glukozy we krwi
- objawy pojawiają się zazwyczaj gdy wynosi powyżej 10 mmol/l (180mg/dl)
- w przebiegu może dojść do tzw. Kwasicy ketonowej (gdy stężenie w moczu (ketonuria) i krwi (ketonemia) jest
  bardzo duże) i śpiączki ketonowej

Przyczyny:
- zaniedbania w samokontroli i diecie
- błędy w insulinoterapii
- za mała aktywność fizyczna
- dodatkowa choroba
- przyjmowanie niektórych leków
- nadużywanie alkoholu

Objawy (powstają powoli):
- nadmierne pragnienie
- oddawanie dużych ilości moczu
- sucha skóra, odwodnienie
- chudnięcie
- osłabienie
- utrata apetytu
- nudności, wymioty, bóle brzucha
- uczucie pieczenia w jamie ustnej
- pieczenie przełyku
- przyspieszenie tętna
- zaróżowienie-skóry
- oddech "kwaśnych jabłek" (aceton)

Zapobieganie:
- przestrzeganie dawek insuliny i godzin podawania

Postępowanie:
- podawanie osolonych płynów 2-31 bez cukru
- wezwanie lekarza w przypadku utraty przytomności: wstrzyknąć 8-16 jm. Insuliny szybkodziałającej podskórnie,
  sprawdzić zawartość cukru i acetonu w moczu, pilnie wezwać lekarza.

PaS

do spisu treści
 


 

Kochane dzieci

Znów mamy koniec roku, rozpoczyna się nowy, chciałbym wam opowiedzieć o przygodzie Starego i Nowego Roku. Otóż ta opowieść przetrwała aż do dziś, a powtarzało się ją zawsze pod koniec roku. Opowiadali nam ją nasi dziadkowie, więc teraz i ja ją wam opowiem.
Było to przed północą, gdy przez przypadek spotkali się Nowy Rok ze Starym Rokiem i tak od słowa do słowa zaczęli ze sobą dyskutować. Dyskusja była poważna i wymagała dużego zaangażowania obu stron, by rozwiązać problem kończącego się starego roku, który był już niemożliwy do zrealizowania. Otóż Nowy Rok był młodzieńcem silnym, wysportowanym jak na swój początek start miał dobrze zaplanowany. Przygotowany był na wszelkiego rodzaju zmiany chcąc zapewnić lepszą przyszłość każdemu, by w życiu był zadowolony. Stary Rok, to był już staruszek z siwiutką brodą chociaż do działania nic go już nie zachęcało, nie mógł pogodzić się z tym, że kończy się już jego roczna kadencja. Tak więc Nowy Rok powiada do Starego: "nie masz już innego wyjścia mój kochany, widzę to po tobie, jesteś już zrezygnowany". Zatroskanemu staruszkowi zrobiło się smutno chociaż do końca nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, że musi ustąpić miejsce Nowemu.
Wybiła północ, strzelały szampany, Stary Rok podał rękę nowemu na pożegnanie i życzył, żeby już na sam początek w swój start wstąpił silnym, mocnym krokiem, aby swoje siły zmobilizował i do pewnych zasad się dostosował, żeby później nie ogarnęło go rozczarowanie, kiedy to z bilansu swojego za rok będzie musiał zdawać sprawozdanie. Tak więc ta przygoda na szczęście zakończyła się optymistycznie i miała swój szczęśliwy finał.

Wasz Przyjaciel Marek

do spisu treści