RZYMSKOKATOLICKA PARAFIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
KRÓLOWEJ POLSKI w CZERNICY
__________________________________________________________________________________________________________________

Artykuły archiwalne Znaku Pokoju  -  075/2006  /  czerwiec

 
 

Kliknij w miniaturę okładki, aby przejść do dużego formatu


Spis streści:

- Musicie od siebie wymagać

- Każdy potrzebuje miłości
- Wiersz
- 75 lat OSP Łuków
- Bierzmowanie

- Chłopskie chaty
- Jak zapewnić dziecku szczęście
- Pan Bóg drogowskazem naszej duszy
- Zachwiana wiara
- Kod Leonarda da Vinci
- Ja swoje, Bóg swoje!
- Wiersze
- Głos młodych
- Pierwszoklasiści -
- Św. Urszula Ledóchowska - apostołka nowej ewangelizacji
- Nekrologi
 

 

Musicie od siebie wymagać
nawet gdyby inni od Was nie wymagali
(Jan Paweł II Jasna Góra 18.06.83)

NON OMNlS MORlAR
(Nie wszystek umrę. Horacy)

2 kwietnia tego roku minęła pierwsza rocznica śmierci naszego polskiego papieża. Byliśmy świadkami godnej i wielkiej postawy Jana Pawła II. Odchodził w milczącym cierpieniu. Pokazał światu, ze można godnie przyjąć śmierć. Śmierć to tylko koniec ziemskiego pielgrzymowania. Po śmierci papieża byliśmy świadkami wielkiego pojednania się ludzi. Polityków, zwaśnionych narodów, kibiców znienawidzonych klubów np. Legii i Polonii czy Wisły i Cracovii. Papież był kibicem nr 1 Cracovii. Ile z tych rzeczy zostało po roku od śmierci Jana Pawła II? Ile my sami wartości przechowujemy po roku od tych zdarzeń? Ja sam należę do tzw. pokolenia Jana Pawła II. Ludzie w moim wieku i młodsi nie znali innego papieża.

Tylko starsi członkowie naszej parafii znają Pawła VI. Do napisania tego artykułu skłoniła mnie lektura książki Testament Jana Pawła II. Książka podzielona jest na cztery części. Otwiera ją testament z 6.03.79 z późniejszymi dodatkami. Druga część to przesłanie dla Polaków. Umieszczone tutaj są fragmenty wypowiedzi papieża z pielgrzymek do naszego kraju. Trzecią część książki stanowi przesłanie dla chrześcijan. Tutaj zamieszczone są wypowiedzi Jana Pawła II z pielgrzymek po świecie. Czwartą część książki stanowi przesłanie dla świata. Tutaj umieszczone są wskazówki Jana Pawła II jak mamy postępować w naszym życiu.

Po lekturze tej książki zastanówmy się chwilę nad naszym życiem. Teraz czas upływa bardzo szybko. Mamy czas na spotkania ze znajomymi, mamy czas na zakupy, mamy czas na kupowanie coraz to innych lepszych rzeczy. Ale czy mamy czas na modlitwę, czy mamy czas dla .Boga? Na spotkanie z Chrystusem?

Artykuł chcę zakończyć słowami Jana Pawła II wypowiedzianymi 3.10.79 w Nowym Jorku: "Miejcie Jezusa w swoich sercach."

Bogdan Gunia

do spisu treści
 


 

Każdy potrzebuje miłości

Polska nazywana jest krajem Maryjnym. A ilu z nas wie, że czerwiec poświęcony jest SERCU PANA JEZUSA. Może tylko niektórzy z nas. W czerwcu przypada Dzień Dziecka jak i Dzień Ojca. Każde dziecko potrzebuje matki, tak i ojciec odgrywa ważną rolę w życiu dziecka. Dziecko naśladuje kroki ojca i mówi" będę taki jak mój tata", ale nie każde dziecko to powie, bo ile dzieci tęskni za rodziną, za tatą. Są to dzieci z domu dziecka. Nie raz widzimy ich smutne twarze w telewizji lub innych sytuacjach. Dzieci muszą mieć pewność że są kochane. Dzieciństwo pełne miłości upiększa świat dziecka. Większość z nas ma potrzebę otrzymywania i obdarzania miłością, a cóż powie dziecko z domu dziecka, bo takiej rodzinnej miłości nie ma.
Dzień Ojca jest pięknym przykładem miłości synowskiej. Miłość Pana Jezusa do Boga Ojca i spełnienie jego woli poprzez śmierć na krzyżu.

W pierwszą niedzielę po Wielkanocy przypada Święto Miłosierdzia Bożego. Wszyscy znamy obraz "Jezu ufam Tobie" namalowany na podstawie wskazówek przekazanych przez siostrę Faustynę Kowalską. Panu Jezusowi poświęcony jest każdy pierwszy piątek miesiąca. Miłość kojarzy nam się z sercem. SERCE JEZUSA jest największym objawieniem kochającego na BOGA.

Grażyna Gunia

do spisu treści
 


 

Wiersz

Stoję pod pręgierzem uczuć
i nie wiem co mam począć.
Czy biec w stronę szturmu,
czy może odpocząć?

Czy brać udział w bitwie,
czy stojąc z boku,
własnymi myślami błądzić w półmroku ...

Kamila Mańczyk

do spisu treści
 


 

75 lat OSP Łuków

W dniu 4 czerwca z okazji 75 rocznicy OSP w Łukowie o godzinie 13.00 zostanie odprawiona msza św., oraz poświęcenie i przekazanie sztandaru ufundowanego przez mieszkańców dla OSP Łuków.

Następnie rozpocznie się część oficjalna i artystyczna, czyli festyn w ciekawej oprawie estradowej z wieloma atrakcjami. Program festynu będzie ogłoszony na plakatach.

do spisu treści
 


 

Bierzmowanie

Zaledwie kilka dni temu nasza parafia przeżywała swoją doroczną uroczystość odpustową ku czci Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, a już w sobotę13 maja kolejny ważny dzień zapisał się w naszej parafialnej kronice. Dzięki sakramentowi bierzmowania którego o godz. 10.30 podczas uroczystej Mszy Świętej udzielał Jego Ekscelencja Biskup Gerard Bernacki, 36 młodych członków naszej wspólnoty parafialnej stało się uczestnikami zesłania Ducha Świętego, który niegdyś Apostołów - świadków zmartwychwstania Chrystusa - połączył w jeden Kościół i uzdolnił do odważnego i skutecznego głoszenia Ewangelii.
Ufam zatem, że ten sam Duch Święty będzie się troszczył o to, aby ci młodzi ludzie nigdy się w wierze i wierności Bogu nie załamali. Wierzę, że ten sam Duch Święty uzdolnił ich również do odważnego i skutecznego promieniowania wiarą - zarówno na współwyznawców, jak na niewierzących. Bo to właśnie ta potrzeba i umiejętność dzielenia się wiarą z innymi stanowi kryterium chrześcijańskiej dojrzałości. Proszę również całą wspólnotę parafialną, aby otoczyła nowo bierzmowanych swoją modlitwą o to, by ten wielki dar bierzmowania rozpalił się w ich sercach i przynosił jak najwięcej owoców!
A oto nazwiska osób, które przyjęły bierzmowanie:

BOJMEL Mirela
BUGDOŁ Beata
CHMIELEWSKA Anna
CICHECKI Mateusz
CIEŚLOK Kamila
CIMIENGA Daria
CYRAN Katarzyna
DUDEK Maciej
FOJCIK Artur
GAŁĘDEK Grzegorz
GASZKA Joanna
GRZENIA Piotr
JANCZEWSKI Jarosław
KASZTA Beata
KIEŚ Daria
KONSEK Tomasz
KOPIEC Joanna
KOWALEWSKA Katarzyna
KUSZEK Katarzyna
ŁATA Adam
ŁATA Rafał
ŁAWICKI Jakub
MANDRYSZ Rafał
MAREK Anna
MOJŻYSZ Joanna,
PAWEŁEK Ireneusz
PIONTEK Magdalena
PORWOŁ Joanna
PYTLIK Katarzyna
RAKUS Monika
RASEK Daria
RDUCH Sonia
SALA Adrian
SALAMON Adam
SKUPIEŃ Łukasz
SOPPA Katarzyna


Wasz Proboszcz

do spisu treści
 


 

Chłopskie chaty

Uczniowie Gimnazjum w Piecach wraz z opiekunką koła historycznego, panią Moniką Dudzik wybrali się na wycieczkę do Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie. Na miejscu bardzo serdecznie przywitała nas pani przewodnik i pokrótce opowiedziała, co zobaczymy na terenie skansenu. Okazało się, że jest w parku takie miejsce, gdzie można na chwilę zapomnieć, że żyjemy w XXI wieku i posmakować atmosfery zacisznej wioski.

Na pięknie zazielenionym terenie można zwiedzić zagrody chłopskie, zobaczyć wiatrak, areszt sołecki i dom sołtysa. We wnętrzu chłopskich chat można oglądać dwie izby tzw. białą i czarną. Biała była otwierana, gdy przybył jakiś ważny gość lub gdy ucztowano, natomiast czarna była do użytku codziennego. Wnętrza izb były wyposażone w meble, sprzęt codziennego użytku oraz narzędzia pracy odpowiednie do danego okresu dziejów.

Często w chatach znajdowały się zagrody dla zwierząt. Największe emocje wzbudziła szkoła. W budynku znajdowała się jedna sala, w której nauczyciel prowadził lekcje. Dla niegrzecznych uczniów było przygotowane miejsce w tak zwanej "kozie". Nie było to zbyt przyjemne, szczególnie, jeśli nauczyciel zapomniał o swoim uczniu i zostawił go zamkniętego w "kozie" cały dzień. Na zakończenie pobytu w skansenie odwiedziliśmy miłą i przytulną karczmę, w której spożyliśmy posiłek. Potem z uśmiechem na ustach popędziliśmy w stronę busa i z satysfakcją, po dobrze spędzonym dniu, wróciliśmy do naszych domów.

Wycieczka była bardzo interesująca, gdyż zdobyliśmy wiele ciekawych informacji o życiu i zwyczajach panujących na wsiach w poprzednich wiekach.

 
 


Uczennice koła dziennikarskiego:
Anna Chroba i Katarzyna Syrnik
Zdjęcia - mgr Monika Dudzik

do spisu treści
 


 

Jak zapewnić dziecku szczęście

Pragniemy, aby dzieci były lepsze od nas śni nam się doskonały człowiek przyszłości porozumieliśmy się ze sobą i pogodzili wybaczyli i zwolnili z obowiązku poprawy. Źle nas wychowano za późno już wady i przywary zakorzenione nie pozwalamy dzieciom krytykować a sami się nie kontrolujemy rozgrzeszeni zrzekliśmy się walki z sobą obarczając ciężarem jej dzieci. "Prawo dziecka do szacunku". Wielu Polaków uważa że ich życie nie jest szczęśliwe i co gorsza nie ma nadziei że się zmieni jak wykazują badania to poczucie dominuje u osób którym wiedzie się całkiem przyzwoicie a nie u tych najuboższych. Każdy pragnąłby jak najlepszego życia dla swoich dzieci. Czasem przybiera to postać walki pokoleń to argumenty typu" Ucz się bo nie chcesz chyba skończyć tak jak my" lecz potem okazuje się że dzieciom wiedzie się podobnie jak rodzicom i pogłębia się wzajemne poczucie bezsensu. Czy rzeczywiście nie da się przełamać tego błędnego koła beznadziei? Współczesna psychologia pokazuje że każdy z nas niezależnie od warunków materialnych może być w życiu szczęśliwym a składa się na to kilka ważnych odkryć.

1) Osoby które dobrze radzą sobie w życiu i są z niego zadowolone to ludzie mający oparcie w rodzinie i bliskich przyjaciołach. Dobre relacje z bliskimi dają siłę dzięki której lepiej sobie radzimy z przeciwnościami losu problemami materialnymi a co bardzo ważne także mniej chorujemy.

2) Osoby które dobrze sobie radzą w życiu i są z niego zadowolone to ludzie wykazujący wysoki poziom tzw. inteligencji emocjonalnej. Składa się na nią umiejętność poprawnego rozpoznawania swoich emocji, panowanie nad nimi umiejętność wczuwania się w emocje innych np. (uspakajanie ich). Ostatnim ważnym składnikiem inteligencji emocjonalnej jest umiejętność optymistycznego spoglądania i samo motywowania się do działania.

3)Dużo przyjemności i unikanie doświadczeń nieprzyjemnych nie zapewnia szczęśliwego życia wręcz przeciwnie to między innymi podejmowanie wyzwań i głęboka wiara czynią nas szczęśliwymi.

4) Człowiek uczy się całe życie choć większość złych i dobrych nawyków powstaje w dzieciństwie możemy je zmienić także jako osoby dorosłe. Wymaga to oczywiście więcej pracy ale jest jak najbardziej możliwe.

Te cztery punkty łączą się ze sobą możemy skutecznie pracować nad swą inteligencją emocjonalną. Dzięki temu poprawiamy sobie swoje relacje z bliskimi, wymaga to podejmowania wyzwań a pomaga w tym zawierzenie Bogu, dzięki temu jesteśmy szczęśliwsi. Dodajmy do tego odkrycie psychologii rozwojowej: Dzieci naśladują rodziców jednym skutecznym sposobem nauczenia dziecka czegoś jest zatem być wzorem i przykładem. Jeżeli mówisz dziecku by postępowało według zasad których ty nie przestrzegasz np. każesz sprzątać swój pokój samemu będąc bałaganiarzem nigdy tego nie uzna za ważne. Dlatego będzie sprzątać swój pokój tylko, jeśli je do tego zmusisz, nigdy z własnej woli. Tak więc jedynym sposobem by nauczyć swe dziecko pogody ducha, nadziei, walki o lepsze jutro jest samemu być takim pełnym nadziei zmotywowanym. Każde dziecko chce być lubiane, chwalone, doceniane, jednak bywa tak, że jego sfera emocjonalno-społeczna jest niedojrzała. Warto też wziąć pod uwagę swoje oczekiwania wobec dziecka bywają one bowiem niekiedy zbyt wygórowane, zbyt ambitne jak na jego możliwości. Zdarza się, że rodzice chcą realizować przy pomocy dziecka swoje cele i ambicje do których sami w życiu nie doszli. Być rodzicem nie jest łatwo znamy przecież chwile gdy w zdenerwowaniu w zmęczeniu tracimy cierpliwość i stajemy się bezradni wobec zadań rodzicielskich. Czasami mówimy dzieciom słowa których później żałujemy nie przychodzimy na świat z gotowymi rozwiązaniami dla problemów wychowawczych uczymy się bycia rodzicem. Wychowanie jest sztuką której trzeba się uczyć do tego zawodu przygotowujemy się przez kilka lat. Trzeba sięgać po wartościową literaturę na tematy wychowawcze. Wobec zalewu czasopism, filmów, reklam należy sięgać dla siebie i dzieci po treści które są zgodne z chrześcijańską kulturą. By ich rozwój osobowy rozumiany jako jedność fizyczno-psychiczno-duchowa pozwalał im ukierunkować swoje poczynania wychowawcze na system wartości upowszechniany przez kościół i zakotwiczony w Bogu.

Zapraszam czytających ten tekst na chwile refleksji które płyną z obserwacji życia i doświadczenia zawodowego tych którzy pomagają rodzicom w rozwiązywaniu ich problemów wychowawczych.

Parafianka

do spisu treści
 


 

Pan Bóg drogowskazem naszej duszy

Maj i czerwiec to najpiękniejsze miesiące w których to dzieci przystępują po raz pierwszy do pierwszej komunii świętej by przyjąć do swoich serc Pana Jezusa. Komunia święta jest dla nas pokarmem duszy jest takie powiedzenie że nie tylko żyje się samym chlebem który spożywamy na co dzień lecz z nieba też nam chleba potrzeba i podobnie dzieje się z życiem Pana Boga w człowieku kiedy przyjmujemy go do naszej duszy i serca. On pragnie być blisko nas tak blisko żeby się cieszyć z nami i być przy nas w trudnych chwilach chce nas łączyć z innymi którzy go przyjmują a także z tymi w niebie którzy żyją we wspólnocie z nim a o których my też pamiętamy.

A teraz zastanówmy się co Pan Bóg daje nam w kościele przez komunię świętą otóż daje nam siłę konieczną do tego aby dojść do nieba. Miłość której pragnie każdy człowiek, życie wieczne którego nikt nie może sam sobie podarować, swoją żywą i prawdziwą obecność w sercu człowieka. A co my możemy dać innym gdy już w naszym sercu zamieszka Pan Jezus chcemy podarować naszym bliskim miłość którą on sam podaruje ludziom przez nas. Pokój i radość które daje Pan Jezus, dobre serce które zrozumie potrzebujących i przez naszą modlitwę pomoże wielu ludziom.

Nasze serce w którym mieszka Pan Jezus przyjęty w komunii świętej pragnie: w czasie każdej niedzielnej mszy świętej a nawet częściej przyjmować go, pamiętać o tym że podczas komunii świętej Pan Jezus jest zawsze w nas i z nami dodaje nam siły i wiary w siebie byśmy mogli cieszyć się i promieniować radością duszy strzeże nas od złego i pragnie byśmy do niego dużo się modlili i chwalili. Czy kiedyś zastanawialiście się nad tym co to znaczy kogoś chwalić na pewno lubicie gdy ktoś was chwali.

Chwalimy innych za dobre czyny za to że są mądrzy, że pięknie mówią, śpiewają, tańczą. Chwalić kogoś to znaczy mówić głośno innym ludziom jak bardzo ten ktoś jest mądry dobry i niezwykły. Wielu ludzi zasługuje na wiele pochwał ale na największe najbardziej niezwykłe pochwały zasługuje Pan Bóg to on jest najmądrzejszy najlepszy i najbardziej niezwykły. Ludzie jeśli tacy są to tylko dlatego że Pan Bóg dzieli się z nimi tym co ma. My też często chwalimy Pana Boga za to wszystko co stworzył zachwycamy się pięknem niezwykłościami stworzenia. W czasie wakacji zobaczymy wiele niezwykłych miejsc przeżyjemy wspaniałe przygody, poznamy dobrych i mądrych ludzi.

Za to wszystko można i trzeba chwalić Pana Boga sercem które umie chwalić i dziękować i widzi więcej bo wszystko co stworzone zostało na ziemi jest podarunkiem od niego. Czy warto o coś prosić Pana Boga który przecież o wszystkim wie? Pan Bóg wie o nas wszystko jednak chce byśmy rozmawiali z nim modląc się do niego o tym co dla nas ważne i czuli się odpowiedzialni za sprawy innych. Pan Bóg w prawdzie wie o wszystkim ale czasem zapomina bo ma wiele spraw i trzeba mu wtedy przypomnieć swoje troski w modlitwie prosząc go o pomoc w rozwiązywaniu naszych problemów z którymi sami nie możemy sobie poradzić.

Ale pamiętajmy że Pan Bóg nie jest automatem do napojów a modlitwa monetą podczas rozmowy w modlitwie z Panem Bogiem należy się skupić wyznać swoje prośby prosić o dalsze łaski czyli współpracować z nim żeby modlitwa się spełniła. Dziękować Panu Bogu za to że o nas myśli z troską gdy: nie złoszczę się na rodziców oto że nie wszystko mogą mi kupić, nie wyobrażam sobie że będę szczęśliwy wtedy gdy będę mieć takie same rzeczy jak moi koledzy, nie mam żalu do Pana Boga o to że nie wszystkie moje marzenia mogą być spełnione, umiem podziękować Panu Bogu za to c mam i za to że czasem czegoś mi brakuje. Dziękuję Panu Bogu za życie, zdrowie, miłość rodziców dar wiary są to dary znacznie ważniejsze od każdej rzeczy którą można kupić i mieć.

Kochane dzieci kończy się już rok szkolny zbliżają się wakacje więc życzę wam wszystkim spędzenia przyjemnego wakacyjnego wypoczynku, dużo wrażeń i wiele ciekawych przygód.

Wasz Przyjaciel Marek

do spisu treści
 


 

Zachwiana wiara

Mój Jezu ...
Tak naprawdę nie jesteś tylko mój.
Jesteś dla wszystkich
Wszyscy są dla Ciebie.

Mówią mi że mnie kochasz
Ja w to wierzę.
Lecz słabo
Dlaczego słabo?

Mówię do Ciebie
I wiem że mnie słyszysz.
Dlaczego nie odpowiadasz?
Dlaczego milczysz?

Słyszę że jestem silna
I dam radę uwierzę trwale.
Nie mam tej siły, nie mam tej mocy
Nie uwierzę trwale.

Poddaję się i płaczę
Skazuje siebie na klęskę
A Ty na mnie patrzysz ...
Widzisz co robię, widzisz jak krzyczę!

Zamknij mi usta
Pozbaw mnie wzroku
Spraw bym nie słyszała
Obezwładnij moje ciało

Chryste nie rób tego.
Nie każ mi dalej cierpieć
Nie wymyślaj kolejnej choroby
Nie ... Proszę powstrzymaj moje łzy!
  Krzyczę tylko: Dlaczego ja?!
Dlaczego mi to robisz?
Dlaczego muszę cierpieć?
Dlaczego milczysz, czemu nic nie mówisz?

Chryste wybacz mi.
Nie chcę być jak Konrad Pan Świata
W rzeczywistości był on nieudacznikiem
i chciał mieć władzę nad całym światem.

Chryste Ty za nas umarłeś.
Dlaczego tak się poświęciłeś?
I jak możesz żądać byśmy byli
Do Ciebie podobni?

Przecież naród ludzki jest zakłamany
Oparty na kłamstwie, obłudzie
Chciałabym by inni, jak ja zrozumieli
Że kłamstwo to największa przegrana.

A ja nie chcę być przegraną!
Wiesz czego chcę?
Uwierzyć bardziej uwierzyć w Ciebie
Mój Jezu ...

Wydaje mi się że nie mam prawa
Mówić do Ciebie
Gdyż z mych ust padały ciężkie słowa
Gdyż popełniłam grzechy małe, duże, wielkie

Lecz mało robię by to zmienić
I wstyd mi za siebie.
Przepraszam Cię Jezu.
Z całego serca przepraszam ...

Agnieszka Gradzińska

do spisu treści
 


 

Kod Leonarda da Vinci
Stanowisko przewodniczącego Rady Naukowej KEP (30.04.2005)

Jedna z amerykańskich wytwórni filmowych zamierza sfilmować "Kod Leonarda da Vinci" autorstwa Dana Browna antykatolicką powieść, przetłumaczoną dotychczas na kilkadziesiąt języków i sprzedaną w wielomilionowym nakładzie. Biorąc pod uwagę, że autor powieści w sposób dowolny miesza fakty z wytworami własnej fantazji, przedstawiając je jako twierdzenia naukowe, jako przewodniczący Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski czuję się zobowiązany do zajęcia stanowiska w tej kwestii. Dla milionów ludzi powieść ta staje się bowiem pierwszą, a może nawet jedyną okazją do kontaktu z historią Kościoła i doktryną chrześcijańską. Przedstawienie obu tych obszarów nauk w kłamliwy sposób rodzi określone groźne konsekwencje.

Powieść zawiera następujące fałszywe historycznie i teologicznie twierdzenia:
1. Chrześcijanie od początku nie wierzyli w Bóstwo Jezusa Chrystusa. Dogmat ten nakazał przyjąć ze względów politycznych Cesarz Konstantyn na soborze w Nicei w 325 roku.
2. Jezus nie żył w bezżeństwie. Jego "żoną" była Maria Magdalena, której Jezus miał powierzyć kierowanie Kościołem. Urodziła ona potomstwo Jezusa, które dało początek francuskiej dynastii Merowingów, uważanej przez autora za tzw. Świętego Graala.
3. Jezus i Maria Magdalena mieli rzekomo reprezentować dwojakość męsko-żeńską (tak jak Mars i Atena, lzis i Ozyrys); pierwsi naśladowcy Jezusa mieli ubóstwiać "boską kobiecość"; kobiecemu pierwiastkowi boskości była i jest oddawana cześć w sekretnej organizacji zwanej "zakon Syjonu", do której miał należeć m.in. Leonardo da Vinci.
4. Według autora książki, Kościół Katolicki, stworzony przez Konstantyna w roku 325, w ciągu dziejów prześladował niewinnych czcicieli "boskiej kobiecości", paląc na stosach tysiące czarownic, niszcząc wszystkie gnostyczne "ewangelie" i pozostawiając tylko cztery z nich te, które najbardziej mu odpowiadały. Według autora powieści Kościół rzekomo stara się nie dopuścić, by bohaterowie odkryli światu tajemnicę, że Graal to dzieci Jezusa i Marii Magdaleny, i że pierwszy bóg gnostycznych "chrześcijan" był kobietą.

Odnosząc się do powyższych stwierdzeń, trzeba z całą stanowczością stwierdzić, że Ewangelie według Mateusza, Marka, Łukasz i Jana, podobnie jak inne Pisma Nowego Testamentu, cieszyły się niekwestionowanym autorytetem wśród pierwszych chrześcijan i dlatego zostały włączone do kanonu biblijnego. Teksty te znane są z bardzo wczesnych odpisów i zostały przez Kościół uznane za autentyczne. Warto podkreślić, że teksty innych starożytnych dzieł (m.in. dzieł Platona i Arystotelesa) znane są ze znacznie późniejszych, powstałych setki lat po oryginałach kopii, a mimo to nikt nie kwestionuje ich autentyczności.
Autentyczne, wchodzące w skład kanonu biblijnego Ewangelie przedstawiają Jezusa jako Boga i to właśnie ta prawda stała się powodem ukrzyżowania Jezusa. Byłoby absurdem, gdyby chrześcijanie pierwszych wieków oddawali życie za kogoś; kto był tylko człowiekiem. Świadectwo męczenników składane od samego początku chrześcijaństwa, także w czasach konstantyńskich, potwierdza, że wierzyli oni w Chrystusa jako Boga, gdyż władze cesarstwa rzymskiego nakazywały im wyrzeczenie się tej wiary poprzez oddanie czci bogom rzymskim.
Obok pism kanonicznych pojawiały się u początków chrześcijaństwa apokryfy, (będące często wytworem fantazji), mające tylko za kanwę osobę i naukę Chrystusa. Pisma te czerpały często z pogańskich i wierzeń i gnostyckich systemów myślowych, odrzucając to, co w chrześcijaństwie było dla nich trudne j do przyjęcia (np. bóstwo i dziewiczość Jezusa). Popularność powieści "Kod Leonarda da Vinci" bierze się właśnie stąd, że współcześnie wielu żądnych zysku i sensacji autorów usiłuje czerpać z tych właśnie źródeł, trafiając, niestety, ze swymi irracjonalnymi teoriami na podatny grunt ignorancji religijnej.
Odrzucając racjonalne wytłumaczenie rzeczywistości Dan Brown i jemu podobni wykorzystują ideologie i kulty, takie jak New Age, okultyzm, teorie spiskowe, neopogaństwo, astrologia, zapożyczenia] z kultury orientalnej i indiańskiej oraz feminizm, by stworzyć sugestywny obraz, służący do zręcznej manipulacji, mającej na celu zdyskredytowanie Kościoła Katolickiego. W to miejsce gloryfikowana jest masoneria wraz z jej tajemną wizją świata.
W książce znajduje się także wiele rażących błędów historycznych. Dotyczą one m.in. Soboru Nicejskiego, krucjat, działalności inkwizycji, zakonu templariuszy czy historii sztuki. Zdarza się też, że postaciom historycznym przypisywane są fikcyjne biografie.
Wydaje się, że wydana w wielomilionowym nakładzie powieść i zapowiedź jej ekranizacji, obok podważenia autorytetu Kościoła ma na celu przysporzenie autorowi i wydawcom jak największych zysków. Okazuje się bowiem, że po wydaniu powyższej pozycji znacznie wzrosła sprzedaż książek pseudohistorycznych o Kościele, pism gnostyckich, literatury feministycznej i dotyczącej bóstw pogańskich.
Należy jednak z całą stanowczością stwierdzić, że to nastawione na zysk przedsięwzięcie, posługujące się fałszowaniem prawdy historycznej i teologicznej, jest z etycznego punktu widzenia nie do przyjęcia i domaga się jednoznacznego odrzucenia.
Warto również podkreślić, że zjawisko, którego przykładem jest powieść Dana Browna, świadczy o smutnej i niepokojącej tendencji do kompletnej irracjonalizacji współczesnego człowieka i jest wyraźnym odchodzeniem od bronionego przez chrystianizm w ciągu dwóch tysięcy lat rozumu.

Bp Stanisław Wielgus
Przewodniczący Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski

do spisu treści
 


 

Ja swoje, Bóg swoje!

Jest już czerwiec. Piękny wiosenno-letni miesiąc. Słonko świeci wysoko na niebie, mocno ogrzewając ziemię. W sadach dojrzewają czereśnie i wiśnie a w lasach pachnące jagody i poziomki. Na polach zbiory truskawek. Zapach siana i wielkiego grillowania unosi się w powietrzu, szczególnie nad wioskami. Ten bogaty w pierwsze letnie zbiory miesiąc jest w pełni poświęcony Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Żadne serce nie jest zdolne tak bardzo kochać i błogosławić jak Serce Jezusa i Jego Matki- Maryi. Bierzmy więc udział w nabożeństwach. Modlimy się, lecz czasem zaczynamy wątpić w skuteczność modlitwy. Zwłaszcza kiedy nasze prośby nie zostają spełnione. Tracimy wszelką nadzieję, popadamy w depresje i uważamy że Bóg całkowicie się od nas odwrócił.

Zastanawiając się nad tym natknęłam na wiersz nieznanego autora, który pomógł mi zrozumieć, że Bóg bardziej pragnie naszego zbawienia, niż udostępnienia łatwego, ale grzesznego życia. Oto słowa tego wiersza:

Prosiłem Boga o siłę
Aby triumfować
On dał mi słabość
Abym nauczył się smaku rzeczy małych

Prosiłem Go o zdrowie
Aby robić rzeczy duże
On dał mi chorobę
A bym robił rzeczy lepsze

Prosiłem Go o towarzysza
Aby nie żyć samemu
On dał mi serce
Zdolne kochać wszystkich ludzi
  Prosiłem Go o bogactwo
Aby być szczęśliwym
On dał mi ubóstwo
Abym był wrażliwym i mądrym

Prosiłem Go o wszystko
Aby cieszyć się życiem
On dał mi życie
Aby cieszyć się wszystkim

Nie otrzymałem nic, o co prosiłem
Ale mam wszystko, czego mogłem oczekiwać
Bóg mnie wysłuchał
I jestem najszczęśliwszym z ludzi

Słowa tego wiersza niejeden z nas może dopasować do siebie. Kiedy się prosi a w zamian otrzymuje się coś innego -gorszego. Mdlimy się wymagamy od siebie i od Boga coraz to więcej zgodnie z powiedzeniem "apetyt rośnie w miarę jedzenia". Ani biedny, ani bogaty, który nieraz popada w pracocholizm i zupełny brak wolnego czasu, nie mówi o sobie iż jest szczęśliwym człowiekiem. Ciągle nam czegoś brakuje do pełni szczęścia. Bóg jednak przez poddawaniu nas próbie prowadzi ku zbawieniu. Jeśli tylko Go poprosimy i pozwolimy kierować Mu naszym życiem. Nie przejmujmy się zbytni różnymi wpadkami, a absolutna wiara w to że On wie najlepiej pomoże nam przetrwać nawet największy kryzys.

Krystyna Mandrysz

do spisu treści
 


 

Wiersze

Samotnia to smutne mieszkanie

Siedza sobie w swyj samotni
I tak sobie myśla.
l że do "Znaku Pokoju"
Jakiś wierszyk skryśla.

Jak pomyśla o samotnych
Serce mi sie kraje.
A bywają samotności
Rozmańte rodzaje.

Samotne bywają siyroty
Co rodziców już ni mają,
A kajś w Domach Dziecka
Się wychowują.

Jak rodzice się rozwodzą
Nieroz dzieci są niczyje.
Niejedno wrażliwe dziecko
Żałuje że żyje.

Samotne są dzieci
Jak rodzice piją
Zamiast czule je przytulić
To po pijanymu biją.

Biznesmeni w interesach
Jak są zaginieni
To ich dzieci tyż są smutne
I osamotnieni.

Gdy jedyn partner w małżeństwie
Jest zły i markotny.
To tyn drugi współmałżonek
Jest bardzo samotny.

I na blokach tam kaj w koło
Miyszkają sąsiedzi.
To w ponurym pokoiczku
Starzik, som se siedzi.

Drżącą ręką biere lyki
l żodyn się nie fascynuje
Czy je biere po jedzyniu?
Czy nie przedawkuje?

A pod krykom przigarbiono
Po chlyb starka idzie sobie
Bo jej dzieci są kajś w świecie
A chłopeczek w grobie.

A w smutnej takij wyroczni
Zygor bije w ciszy.
Jak samotny się raduje
Że jeszcze cojś słyszy.

Że mu przikro wieczorami
Tym się nie gańbuje
A że jeszcze cosik widzi
Tym się raduje.

Jedna postać kero widzi
W żdżadle swe odbici.
Jedyn oddech kery słyszy
Swego serca bici.

Nie myślałach nigdy o tym
Iż do tego stopnia
Samotność jest tako podła
I tako okropna.

Krystyna Mandrysz

 

Biednemu w oczy

Czy wiatr z południa
Czy wiatr z północy
To zawsze wieje
biednemu w oczy

Tak to już bywa
a nie inaczej
pogoda zawsze
jest dla bogaczy

W zasadzie nieszczęścia
Chodzą parami
Lecz na biednych
spadają stadami

Najgorzej gdy człek
Człeka chce upokorzyć
A na pochyłe drzewo
Wszystkie skaczą kozy

Dosyć że los im
Złowrogi doskwiera
Niewiele dając
Dużo zabiera

Nieszczęśnik tutaj
niewiele sprawi
by się losowi
mógł przeciwstawić.

Krystyna Mandrysz

 

do spisu treści
 


 

Głos młodych
Przyszłość...

Czy próbowałeś kiedyś przeskoczyć przez jakiś mur? A może próbowałeś przeskoczyć tzw. kozła na lekcji wf-u? Jeśli wysokość nie była zbyt duża i wierzyłeś, że ci się uda ją pokonać, to prawdopodobnie skok ci się udał. Jeśli jednak się bałeś, to pewnie nic z tego nie wyszło. Podobnie bywa w życiu. Jeśli boisz się wejść do wody to nigdy nie nauczysz się pływać. Nie poczujesz się naprawdę szczęśliwy, jeśli nie będziesz ufnie patrzeć w przyszłość. Pewnie każdy z nas zadaje sobie pytanie: co dzisiaj zasługuje na zaufanie?
Można by krótko odpowiedzieć: nic. Niektórzy ludzie uważają, ze przyszłość nie zapowiada się różowo.

Nasza planeta jest coraz bardziej zanieczyszczana, szerzy się głód, a poza tym jest jeszcze wiele innych trudności. Rzeczywiście może się tak wydawać. Muszę się przyznać, że ja do niedawna też tak myślałam. Postaram się udowodnić, ze jednak jest coś, co spowoduje, ze będziemy myśleć inaczej. Jest cały szereg spraw, o których się nie mówi, a które trzeba tu uwzględnić. Porozmawiajmy o nich. Każdy z nas jest skłonny uważać istnienie Ziemi za coś samo przez się zrozumiałego. A przecież planeta, na której żyjemy jest zdumiewającym arcydziełem. Obracająca się piłka Ziemia przemierza prawie 150 milionów kilometrów. Co by było gdyby nie obracała się wokół swej osi raz na 24 godziny? Wtedy jedna połowa byłaby lodowatą pustynią, a druga wymarłym piecem. Dlaczego możemy na znacznych obszarach Ziemi podziwiać wiosenne budzenie się przyrody, ciepłe i pełne słońca lato, świeżość barw jesieni oraz przyrodę przyobleczoną puchową kołdrą? Pory roku zawdzięczamy odpowiedniemu nachyleniu osi ziemskiej do płaszczyzny obiegu Ziemi wokół Słońca. Dzięki temu życie jest bardzo przyjemne, a na ogromnych obszarach możliwa jest produkcja żywności. Jest jeszcze dużo innych czynników umożliwiających życie na Ziemi. A skąd to wszystko? Nasuwa się jeden wniosek. Ziemię musiał ktoś stworzyć. Systemy, które umożliwiają życie na niej są o wiele bardziej skomplikowane niż jakikolwiek statek kosmiczny. Dostrzec więc możemy, że Twórcy Ziemi musiało zależeć by jej mieszkańcy wiedli przyjemne i szczęśliwe życie. Dotyczy to również ciebie! Wiele ludzi wyrządza ogromną szkodę naszej planecie ale to się może bardzo szybko zmienić.

Kiedy każdy z nas będzie nie tylko dbał o swój ogródek, ale zainteresuje się tym, co jest poza jego obszarami. Jest szansa, że wszystko się wokół zmieni. Stanie się piękniejsze i pełniejsze życia. Zdumiewający proces regeneracji może nastąpić wszędzie!!!

Beata Bugdoł

do spisu treści
 


 

Pierwszoklasiści -
dzieciom, tatusiom i swojej Pani

Dla dzieci czerwiec
To najlepszy miesiąc
Tak, tak uwierzcie
Mogę wam to przysiąc.

Bo już pierwszego
W tym dniu wspaniałym
Cieszą się dzieci
Na świecie całym.

To jest ich święto
Niech to odczują
Czy wszystkie jednak
W tym dniu świętują?

Są dzieci biedne
Źle traktowane
Są dzieci chore
Dzieci niechciane.

A chcesz im pomóc
Choć masz niewiele
Oddaj im chociaż
Smaczny wafelek.

Cieszą się w czerwcu
Dzieci też z tego
Kiedy spieszą z życzeniami
Do ojczulka swego.

Tata jak zawsze
Odpowie na to
Uśmiechnie się czule
I coś da za to.

Niech Wam TATUSIOWIE
Słonko jasno świeci
Życzę Wam, byście mogli być dumni
Zawsze ze swych dzieci.

No i najważniejszy w czerwcu
Ostatni dzwonek
Oznajmuje, iż szkolnego roku
Nastąpił już koniec.
Za całoroczną naukę
Mamy teraz plony
Morze czeka na nas
Góry i lasek zielony.

l w garażu rower
No i piłka nożna
Kochane wakacje
Teraz szaleć można.

Idziemy dziś do szkoły
Z takimi myślami
Aby podziękować
Naszej drogiej PANI.

Za wkład pracy, za uśmiech
Za każde miłe słowo
Mamy swoją PANIĄ
Super! Wyjątkową.

Ta nasza gromadka
To jest liczna klasa
W niej sami prymusi
Lecz urwisów masa.

Nie łatwą więc pracę
Pani z nami miała
Jednak jakby swoje dzieci
Wszystkich nas kochała.

My pierwszoklasiści
Tutaj przyrzekamy
Że PANIĄ BOŻENKĘ
Też bardzo kochamy!

Udanych wakacji
Z serc Pani życzymy
A we wrześniu wypoczęci
znów się zobaczymy.

Czas szybciutko płynie
To też za niedługo
Jednak potem już będziemy
Zwać się klasą drugą!!!

Łukasz W.
W imieniu całej klasy I

do spisu treści
 


 

Św. Urszula Ledóchowska - apostołka nowej ewangelizacji

"Dziś, kiedy świat coraz bardziej poganie je, (..) ośmieszając to, co mamy najświętszego - wiarę naszą potrzeba nam wpatrywać się w życie świętych, którzy (...) spełniali najzwyczajniejsze małe obowiązki z miłością nadzwyczajną z gorącością nadprzyrodzoną".

Św. U. Ledóchowska

Św. Urszula Ledóchowska, założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek SJK, należy do wybitnych postaci Kościoła przełomu XIX i XX wieku, działających na polu religijnym, patriotycznym i społecznym. Wkorzeniona w religijną i patriotyczną tradycję swej sławnej rodziny, wrażliwa na znaki czasów, pełna inicjatywy w wynajdywaniu dróg do współczesnych sobie ludzi, starała się "wszystkim dać Boga". Wybitna nauczycielka i wychowawczyni, ekumeniczna z ducha: "swą troską obejmowała prawosławnych, protestantów, żydów, mahometan i niewierzących". Była "gorącym sercem polskim", a równocześnie Europejką, która topiła lody nienawiści i narosłe nieporozumienia, bo jej polityką była miłość. Źródłem niezwykłego dynamizmu apostolskiego, twórczej miłości bliźniego był głęboki duch modlitwy i bezgraniczne zaufanie Bogu, wyrażające się w dewizie jej życia "Jak Bóg chce".
Julia Ledóchowska, późniejsza s. Urszula, przyszła na świat 17 kwietnia 1865 r., w Loosdorf, koło Wiednia, jako córka Antoniego Ledóchowskiego, emigranta politycznego i Józefiny Salis-Zizers, z pochodzenia Szwajcarki.
Atmosfera domu rodzinnego przepojona była głęboką wiarą i wzajemną miłością. Matka dbała, aby w domu panowała harmonia, aby każdy z 14 członków rodziny wypełniał sumiennie swoje obowiązki, własnym przykładem wprowadzała dzieci w służbę samarytańską. Ojciec uczył swe dzieci języka polskiego, zapoznawał z historią i kulturą ojczystą, przybliżał żywą tradycję narodu, współpracował z duchowieństwem w odnowie wypaczonego w Austrii katolicyzmu. W czasach szalejącego w zaborze pruskim "Kulturkampfu", skierowanego przeciwko Kościołowi katolickiemu i Polakom, zorganizował spotkanie rodziny ze stryjecznym bratem, patriotą, kardynałem M. Ledóchowskim. Starania rodziców wydały owoce - dzieci wychowane na obczyźnie, kształcące się w Austrii, mówiące po niemiecku w szkołach - stały się nie tylko Polakami, ale i gorącymi patriotami.
Maria Teresa założyła Sodalicję Św. Piotra Klawera dla Misji Afrykańskich, Julia dała początek nowej gałęzi urszulańskiej, Włodzimierz wstąpił do zakonu jezuitów, gdzie przez 27 lat pełnił funkcję generała zakonu, a najmłodszy, Ignacy był człowiekiem wielkiej wiary i bohaterskim dowódcą wojsk polskich.
Osiemnaste urodziny Julia obchodziła już w kraju, gdyż rodzina Ledóchowskich przeniosła się do Lipnicy Murowanej, koło Bochni. W tym czasie dojrzewało w niej powołanie zakonne. Miała 21 lat, gdy wstąpiła do klasztoru urszulanek w Krakowie Po złożeniu w 1889 roku ślubów wieczystych podjęła pracę nauczycielską w prowadzonej przez urszulanki szkole z internatem. Nauczała przedmiotów matematyczno-przyrodniczych i języków obcych, po francusku wykładała też historię sztuki i literatury, udzielała lekcji malarstwa, a i sama sporo malowała. Najwięcej jednak troski i zapału wkładała w pracę pedagogiczną, która przynosiła pozytywne rezultaty dzięki jej zdolnościom, pracowitości, pomysłowości i oddaniu dzieciom. W dziele wychowania widziała dwa zadania: pierwsze -wychowanie dzieci dla Boga, dla ojczyzny niebieskiej, drugie wychowanie dzieci dla społeczeństwa, dla ojczyzny ziemskiej. Przełożone, doceniając talent organizacyjny i artystyczny siostry Urszuli, powierzyły jej wykonanie planów nowego budynku klasztornego, dopilnowanie jego budowy i namalowanie obrazów. W wieku 39 lat została przełożoną. W Rzymie uzyskała zgodę na rozszerzenie zakresu prac apostolskich, co umożliwiło jej założenie przy klasztorze internatu akademickiego dla dziewcząt, pierwszej w Polsce Sodalicji Mariańskiej studentek oraz dało możność organizowania konferencji i kursów pod kierunkiem wybitnych teologów. Martwiła się, że jej krakowskie uczennice nie mogą pracować w zaborze rosyjskim i w Rosji, austriacki egzamin nie dawał tam żadnych praw, więc za zgodą Watykanu, jako osoba świecka, hrabina Ledóchowska wraz z sześcioma siostrami wyjechała do Petersburga.
Po 21 latach pobytu w klasztorze Matka Urszula zaczęła trudną wędrówkę po szlakach własnego charyzmatu. W parafii Św. Katarzyny w Petersburgu zajęła się internatem 4 polskich szkół: dopilnowała w czasie wakacji remontu, zatroszczyła się o jego byt: zarabiała ucząc francuskiego, oszczędzając na swoich racjach żywnościowych, pracując na kilku etatach. Przełamała niechęć miejscowych wychowawców i stworzyła znakomitą placówkę wychowawczą, powiększoną o internat akademicki. Wkrótce założyła Sodalicję Mariańską nie tylko dla uczennic, ale i pań z miejscowej Polonii, wygłaszała referaty z dziedziny wychowania, wzbudzając podziw, sympatię i zainteresowanie wysokim poziomem wiedzy. Troszcząc się o zdrowie swoich wychowanek i sióstr zakupiła posiadłość nad brzegiem Zat. Fińskiej, aby mogły wypoczywać tam latem i zimą. Po wydaleniu z Petersburga zbudowała tam kompleks szkół i nowicjat. Tę oazę polskości nazwała Merentdhti - Gwiazda Morza. Zjednała sobie ludność miejscową serdecznością, pomocą biednym oraz tym, że nauczyła się fińskiego i przetłumaczyła na fiński Katechizm. W następstwie wybuchu I wojny światowej matka Urszula, wydalona z Rosji i Finlandii, wędrowała przez północną Europę, gdzie w Szwecji, Norwegii i Danii rozwinęła nowe inicjatywy służące ofiarom wojny, sierotom i emigrantom, były to bezpłatne ambulatoria, różnego typu szkoły, sierocińce, Sodalicje Mariańskie, czasopisma katolickie i konferencje. Pod Sztokholmem powstała szkoła języków dla dziewcząt ze Skandynawii, przeniesiona potem do Danii (Aalborg). Tam w 1917 roku zorganizowała ochronkę dla dzieci - sierot po polskich emigrantach. Radosnym sercem i dobrym słowem dzieliła się ze wszystkimi, którzy tego potrzebowali, bez względu na wyznawaną religię, narodowość czy stan majątkowy. Szczególną dobrocią otaczała ludzi bezradnych, niepotrzebnych nikomu.

Z niezwykłą ofiarnością włączyła się w działalność założonego w Szwajcarii przez Sienkiewicza i Paderewskiego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Z ramienia Komitetu przemierzała kraje skandynawskie z odczytami i przemówieniami, poświęconymi dziejom swego narodu, polskiej literaturze, sztuce, wierze Polaków, prawu polskiego narodu do niepodległości. Działania te wiązały się nie tylko z ogromnym trudem "bycia ciągle w drodze", ale także z nauką coraz to nowych języków, aby być zrozumianą przez słuchaczy. Matka Urszula biegle posługiwała się niemieckim, francuskim, rosyjskim, fińskim, szwedzkim, norweskim i duńskim. Wygłosiła 80 odczytów, zdobyła wiele funduszy na rzecz Komitetu, zjednała przychylność słuchaczy skandynawskich, nawet tych, którzy uprzednio byli wrogo nastawieni do sprawy polskiej. W 1918 r. Matka Urszula postanowiła wracać do odrodzonej Ojczyzny. W 1920 r. uzyskała zgodę Stolicy Apostolskiej na przekształcenie autonomicznego domu, którego była przełożoną, w zgromadzenie apostolskie. Narodziło się Zgromadzenie Urszulanek Serca Jezusa Konającego, zwane urszulankami szarymi. Tego samego roku siostry z polskimi dziećmi opuściły Danię i osiadły w Pniewach pod Poznaniem. Doświadczenia minionych lat tułaczki pomogły w dostosowaniu stylu życia zakonnego do zupełnie nowych potrzeb Kościoła i powojennego świata. W Pniewach powstał Zakład Św. Olafa: szkoły, internaty, dom dziecka- wzorowo prowadzone gospodarstwo, tkalnie. Sława pracowitych sióstr, znakomitych wychowawczyń i nauczycielek sprawiła, że były zapraszane do prowadzenia placówek w rożnych miastach. Były to zwłaszcza domy dziecka, przedszkola, szkoły, internaty, tanie kuchnie. Cechą charakterystyczną wszystkich przedsięwzięć s. Urszuli było natychmiastowe zajmowanie się dziećmi, a w trakcie opieki przystosowywanie zaniedbanych klasztorów, domów, chat czy dworków do potrzeb małych mieszkańców.
Iście misyjną działalność prowadziła Matka Urszula na biednym Polesiu. Dla ubogiej młodzieży zakładała internaty we Francji i w Rzymie. Św. Urszula mimo podeszłego wieku była niestrudzona: podejmowała starania o beatyfikację królowej Jadwigi, dla dzieci założyła Krucjatą Eucharystyczną, we własnej drukami wydawała czasopisma, pisała powieści dla dzieci, książki z zakresu duchowości dla sióstr, organizowała spotkania byłych wychowanek, rozwijała swe zgromadzenie, w odczytach i publikacjach proponowała nowe rozwiązania, dotyczące wychowania młodzieży, formacji wychowawców i nauczycieli, podejmowała kwestię roli kobiety w społeczeństwie i Kościele. Była "wszystkim dla wszystkich". Odwiedzała swoje placówki, a było ich 70. Od prezydenta Mościckiego dostała darmowy bilet, więc jak mówiła, nie obciążała podróżami kasy zgromadzenia. W każdym domu miała czas na rozmowę z każdą siostrą i wychowanką. Wszyscy wspominają jej serdeczność i mądrość. Umożliwiała dzieciom przeżycie szczęśliwego dzieciństwa, rozwijając je dla Boga i przygotowując do samodzielnego życia.

Śmierć zastała ją w drodze - 29.05.1939 r. w Rzymie. Po 44 latach, w Poznaniu - została wyniesiona na ołtarze przez papieża Jana Pawła II. Była pierwszą Polką beatyfikowaną na ojczystej ziemi. Sześć lat później wróciła do Ojczyzny. Ciało jej, zachowane w całości przez półwiecze, złożono w Pniewach. 18 maja tego roku Jan Paweł II włączył do grona świętych założycielkę szarych urszulanek, która swoim życiem i działaniem pokazała niezniszczalną aktualność Ewangelii. Nazwał ją apostołką nowej ewangelizacji.

Krystyna Szybist

do spisu treści
 


Nekrologi


Śp.   Maria ŚWIĘTY

Urodzona 15 stycznia 1911r. w Czernicy, córka Franciszka i Anastazji zd. Sosna. Mieszkała w Łukowie, ul. Jana 18.  Przeżyła 95 lat. Zmarła 1 maja, a pogrzeb odbył się 5 maja 2006 r.
Wyrazy współczucia składamy: synowej Joannie, wnuczce Barbarze z mężem Leszkiem i prawnuczkami Antoniną i Pauliną, wnuczce Małgorzacie, wnukowi Marianowi z żoną Magdaleną


Śp.   Mieczysław DOMAGAŁA

Urodził się 08 października 1937 w Gołaczewach jako syn Jana i Marianny zd. Golda. Mieszkał w Czernicy, ul Barcioka 31. Zmarł 6 maja. Pogrzeb odbył się w środę 10 maja 2006 r.

Wyrazy współczucia składamy: żonie Elżbiecie, synowi Krystianowi z żoną Zofią, synowi Ireneuszowi z żoną Michaliną, 3 wnukom, dwom siostrom Pelagii i Gabrieli z rodzinami


Śp.   Henryk NIEMIEC

Urodził się 31 stycznia 1944 r. w Czernicy, jako syn Józefa i Marii zd. Kubica. Mieszkał w Czernicy, ul. Buczyna 22. Zmarł 7 maja. Pogrzeb odbył się w czwartek 11 maja 2006 r.

Wyrazy współczucia składamy:  żonie Róży, matce Marii, córce Ewie z mężem Janem, synowi Mirosławowi z żoną Danutą, wnukom: Monice z mężem Leszkiem i prawnuczką Nicolą, Wojciechowi, Michałowi, Magdzie i Dominice, bratu Czesławowi z rodziną, szwagrowi Józefowi i szwagierce Małgorzacie z rodzinami


Śp.   Agnieszka TYTKO

Urodzona 11 stycznia 1944 r. w Rydułtowach, córka Józefa i Klary zd. Wojaczek. Mieszkała w Czernicy, ul. Podleśna 38.  Przeżyła 62 lata. Zmarła 13 maja, a pogrzeb odbył się 18 maja 2006 r.

Wyrazy współczucia składamy: mężowi Oswaldowi, córkom: Grażynie, Teresie i Ewie z rodzinami, synom Bogdanowi, Leszkowi i Wojciechowi z rodzinami, bratowej Eryce z rodziną, bratowej Gertrudzie z rodziną


Śp.   Wanda KOCUR

Urodzona 16 kwietnia 1924 r. w Zabrzu, córka Pawła i Anny zd. Hentschel. Mieszkała w Czernicy, ul. Reja 7.  Przeżyła 82 lata. Zmarła 17 maja, a pogrzeb odbył się 20 maja 2006r.
 
Wyrazy współczucia składamy: mężowi Janowi, bratanicom: Bogusławie i Renacie z rodzinami, szwagierce Annie z rodziną. Szczególne podziękowanie za opiekę rodzinie Mandrysz

do spisu treści