RZYMSKOKATOLICKA PARAFIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
KRÓLOWEJ POLSKI w CZERNICY
__________________________________________________________________________________________________________________

Artykuły archiwalne Znaku Pokoju  -  094/2008  /  luty

 
 

Kliknij w miniaturę okładki, aby przejść do dużego formatu


Spis streści:

- Sylwetki księży wywodzących się z parafii Czernica

- Przed dwoma tysiącami lat
- Rekolekcje wielkopostne
- Przed Popielcem
- Środa Popielcowa

- Szkolna zabawa karnawałowa
- Program rekolekcji wielkopostnych
- Nawracajcie się
- Ja poszczę tak:
- Pomyśl...
- Podziękowanie
- O spowiedzi
- Nekrologi
 

 

Sylwetki księży wywodzących się z parafii Czernica
ks. Andrzej Rdest

Z parafią czernicką p.w. NMP Królowej Polski związałem się już w roku 1950 przez zamieszkanie w Łukowie Śl. wraz z rodziną. Z poprzedniego miejsca zamieszkania - Gołaczew w powiecie olkuskim, gdzie się urodziłem w listopadzie 1937 roku, wywiozłem wspomnienia dzieciństwa zabarwione trudnymi wydarzeniami czasu wojny i okupacji oraz pierwszych lat szkolnych w tamtejszej szkole podstawowej stojącej na bardzo wysokim poziomie. W tamtych latach, będąc ministrantem patrzyłem na wspaniałego wikariusza, a późniejszego infułata miechowskiego, ks. St. Wesołowskiego i już wtedy budziło się we mnie pragnienie by zostać księdzem.
Szkołę podstawową kończyłem wraz z moim bratem i przyjacielem z dzieciństwa Mieczysławem Domagałą już w Czernicy (r. 1951), gdzie spotkałem bardzo życzliwych i oddanych nauczycieli m.in. p. Grzesika, K. Wyderczankę i L. Mikulską, a także wielu serdecznych kolegów i koleżanek. Jestem do dziś wdzięczny za bardzo życzliwe przyjęcie mojej rodziny zarówno przez sąsiadów jak i rówieśników. Patrzyłem też wtedy na posługę kapłańską proboszcza i ofiarnego budowniczego wspaniałego kościoła parafialnego w Czernicy p.w. NMP Królowej Polski, a także na jego uwięzienie przez władze komunistyczne.

 Moje pragnienie wstąpienia do seminarium duchownego zapewne pod jego wpływem się umacniało, tym bardziej, że młoda, dopiero co utworzona parafia czernicka miała już wtedy dwóch kleryków w seminariach duchownych - Antoniego Koszorza i Zygfryda Strokosza.
Męskie Liceum Ogólnokształcące ukończyłem w Rybniku w trudnych latach stalinowskich. Wielu mądrych profesorów swoją postawa pomagało nam nie tylko zdobyć wiedzę, ale i zachować wartości, które przekazali nam rodzice i Kościół. Pragnienia studiowania teologii nie wolno było ujawniać zanim nie zdało się matury, aby nie ryzykować jej oblania. Tak więc zgłosiłem się na Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie, a po zdanej maturze złożyłem prośbę o przyjęcie do Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie w czerwcu 1955 r. Moje lata seminaryjne przypadały na czas, w którym władze komunistyczne wyłączyły wydział teologiczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kościół jednak w tych trudnych warunkach starał się zapewnić nam należyte przygotowanie do przyjęcia święceń kapłańskich. Spełniał to zadanie poprzez ówczesnych rektorów m. in. później szych biskupów - ks. Jerzego Strobę, ks. Ignacego Jeża, czy oddanych profesorów, jak przede wszystkim, Karola Wojtyłę.

Święcenia kapłańskie otrzymałem 25 czerwca 1961 roku w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach z rąk Ks. Biskupa Katowickiego Herberta Bednorza. Prymicyjną Mszę św. sprawowałem w Czernicy, w niedzielę 2 lipca ciesząc się obecnością i modlitwą ks. dziekana Pawła Misia, O. Antoniego Koszorza, ks. Zygfryda Strokosza, księży z rocznika święceń i z Dekanatu Pszowskiego, rodziców, rodzeństwa, krewnych i Parafian z Łukowa Śl. i Czernicy; wielu z nich wspomagało nas kleryków w czasie studiów modlitwą oraz materialnie i pomogło rodzicom przygotować prymicje.

Droga mojej posługi kapłańskiej po krótkim zastępstwie wakacyjnym w Wiśle Uzdrowisku wiodła przez parafie MB Bolesnej w Rybniku (51at), następnie w parafii św. Michała Archanioła w Skrzyszowie (2 lata), by wreszcie w roku 1968 wylądować w Cieszynie, najpierw jako wikariusz zajmujący się głównie młodzieżą w parafii św. Marii Magdaleny (przez 4 lata), a potem otrzymałem polecenie Ks. Bpa H. Bednorza zorganizowania w części osiedlowej Cieszyna parafii św. Elżbiety, w której pracuję po dziś dzień jako proboszcz.
Cechą charakterystyczną duszpasterstwa na Ziemi Cieszyńskiej jest między innymi znaczna liczba ewangelików, tak że niektóre parafie katolickie żyją tutaj w diasporze (w mniejszości). Parafia św. Elżbiety nie mając możliwości budowania własnego kościoła, korzysta z kościoła klasztornego Sióstr Elżbietanek, które też służą znaczną pomocą w duszpasterstwie jako katechetki, zakrystianki czy prowadząc parafialny zespół teatralny, w którego przedstawieniach w teatrze cieszyńskim niektórzy parafianie z Czernicy już uczestniczyli.

Przez cały czas mojej posługi kapłańskiej korzystałem, odwiedzając rodzinę w Czernicy i Łukowie Śl., czy biorąc udział w uroczystościach odpustowych, z życzliwej gościnności proboszczów czernickich: ks. Franciszka Misia, niezapomnianego ks. Jana Kapołki, czy jego następców: ks. Ryszarda i obecnego, gościnnego ks. proboszcza Eugeniusza Twardocha, z którymi miałem radość w dniu 28 listopada ub. roku, w obecności mojej rodziny dziękować Bogu w kościele parafialnym w Czernicy za 70 lat życia. Z ks. Zygfrydem Strokoszem i O. Antonim Koszorzem, ze względu na odległości pobytu, mieliśmy kontakty rzadsze, ale niemniej serdeczne.

Chciałbym korzystając z tej okazji podziękować serdecznie całej mojej rodzinie oraz wielu bliskim z naszej parafii czernickiej za modlitwę i wiele dowodów życzliwości, życząc tutejszej parafii wielu nowych powołań do służby Bożej, o co też się modlę.

P.S.
Na marginesie tych wspomnień chciałbym dodać, że tytuły kanonika (otrzymany 31.03.1994 r.) oraz prałata (Kapelana honorowego Ojca Św. otrzymany 13.03.1997 r.) zostały mi przyznane, jak sądzę, ze względu na pełniony od roku 1980 urząd dziekana dekanatu cieszyńskiego i stąd nie włączam tej informacji do opisu mojej pracy kapłańskiej.

Ks. Andrzej Rdest

 

.........................................................................................................................

Korzystając z okazji, w imieniu wszystkich parafian, składam Ks. Andrzejowi Rdest z okazji minionej 70-tej rocznicy urodzin najserdeczniejsze życzenia, zdrowia i błogosławieństwa bożego w dalszej posłudze duszpasterskiej.

Cieszy się Twoją pracą
dzisiaj Pan Jezus w niebie
i pewno, Księże Kanoniku,
On błogosławi Ciebie.

Niechaj Ci dopomaga
wiele, wiele lat nowych
pracować dalej gorliwie
dla dzieci Chrystusowych.

Dziękuję ks. A. Rdestowi za udostępnienie wspomnień z życia i podzielenie się nimi z parafianami Czernicy i Łukowa Śl. Dziękuję siostrzeńcowi ks. Andrzeja, Stanisławowi Żuchowiczowi, za pomoc w pozyskaniu wyżej zamieszczonego materiału.

E. Kowol

do spisu treści
 

 

Przed dwoma tysiącami lat

Czekali ludzie na Jezusa,
ponieważ czegoś od Niego oczekiwali.
Skazali Go na śmierć
z powodu rozczarowania.

A dzisiaj?
Obraz Fransa Masereela,
przedstawiający scenerię - Niedzieli Palmowej, nosi wymowny tytuł:
"Pośród was jest ktoś, którego nie znacie".

Dziś na śmierć skazuje Go
nasza obojętność.

do spisu treści
 


 

Rekolekcje wielkopostne

W ciągu 40 - stu dni Wielkiego Postu warto zaplanować czas rek o l e k c j i, czas zastanowienia się nad sobą i nad swoim życiem. Warto zafundować sobie taki "duchowy prysznic", warto zatrzymać się na chwilę, wyciszyć i zamyślić. W dniach rekolekcji wielkopostnych potrzebujemy spotkać Boga i spotkać się "sam na sam ze sobą"; potrzebujemy "wyjść na pustynię", bo tam jest cisza, spokój i milczenie.
Każde rekolekcje wielkopostne to taki szczególny i wyjątkowy czas w roku liturgicznym Kościoła. Jest to czas lekcji i nauk, kiedy uczymy się roztropności, mądrości ducha i stajemy się lepsi. Czas rekolekcji jest od wieków bardzo znanym aktem pokutnym. Dlatego rekolekcje odprawiają wszyscy: papież, biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice, małżonkowie, rodzice, dziadkowie, studenci, uczniowie, osoby chore i niepełnosprawne. Kościół naucza i przygarnia wszystkie owieczki "rozproszone na całym świecie". Oczywiście, że nie będzie nam łatwo stać się lepszymi po godzinie lub po kilku godzinach nauk rekolekcyjnych. W ciągu kilku chwil nie da się naprawić całego "duchowego rozgardiaszu". To jest praca na całe życie, ale warto od czegoś zacząć.
Rekolekcje mają też dodać nam sił, odwagi, otuchy i nadziei, aby pójść pod krzyż i zobaczyć Ukrzyżowanego. Żeby mieć odwagę podnieść oczy i zapytać: "Panie, czy Ty mi jeszcze raz przebaczysz ? Czy przygarniesz mnie ponownie do Swego Serca ?". Odpowiedź usłyszymy na pewno ... Zobaczymy ją w oczach i rozpiętych ramionach Chrystusa, w jego przebitym sercu. Sami dojdziemy do wniosku, że to nie gwoździe Go przybiły, ale nasze grzechy, nasze słabości, namiętności, niewierność i zdrada ... Wtedy, gdy poprawnie odczytamy odpowiedź " płynącą z krzyża", podejmiemy skruchę, wolę poprawy i wyspowiadamy się. A potem wrócimy do krzyża i ucałujemy przez ł z y przebite stopy Chrystusa. I to będą nasze prawdziwe rekolekcje, bo przeżyjemy prawdziwe nawrócenie. Na rekolekcjach wielkopostnych trzeba "załatwić" wiele spraw nie tylko z Bogiem, ale także ze swoim współmałżonkiem, rodzicami, dziećmi i bliźnimi. Rekolekcje są po to, by "wyprostować" nasze często pogmatwane ścieżki życia, przyznać się do własnych błędów, postawionych fałszywych kroków, uczynionych zaniedbań. Rekolekcje są okazją, by to zrozumieć i zmienić, inaczej zmarnujemy trzy dni, które zostały nam dane na "uleczenie duszy".
Spotkajmy się licznie na naszych parafialnych rekolekcjach wielkopostnych, przeżyjmy je głęboko i wewnętrznie, wyspowiadajmy się dobrze i powróćmy do Dobrego i Miłosiernego Boga.

Ojciec Dariusz Andrzejewski
 

do spisu treści
 


 

Przed Popielcem

Wesołości przyszedł kres
Na zadumę czas jest nowy ...
Szary popiół na nas spadnie,
Więc z pokorą schylmy głowy.

          Niech skruszeją serca harde,
          Niech zagości w nich pokora.
          Do pokuty czas przystąpić
          Brzemię grzechu złożyć pora.

Niech ten popiół zawsze daje
Twarz Jezusa przed oczyma,
Który za nas będzie cierpiał,
Byś zbawienie mógł otrzymać.

          Swe cierpienie za nas przyjął
          Swoją śmiercią dał zbawienie.
          Och! Zrozumieć Go do końca!
          Pojąć to umiłowanie!

Tadeusz Basiura

do spisu treści
 


 

Środa Popielcowa

Żyjemy w lęku i obawie o sprawy ziemskie, martwimy się o zdrowie, o dom, o finanse. Nie mamy czasu na chwilę zastanowienia, czy to wszystko o co zabiegamy i martwimy się jest warte naszego wysiłku. Jeden dzień w roku uświadamia nam wartość wszystkiego, co ziemskie.
To Środa Popielcowa. Ten dzień jest granicą między karnawałem, w którym króluje radość, zabawa i beztroska, a Wielkim Postem, przez czterdzieści dni przygotowującym wiernych do spotkania z Jezusem Zmartwychwstałym. W tym dniu odprawiane jest nabożeństwo pokutne, którego charakterystycznym elementem jest posypanie przez kapłana głów wiernych popiołem i wypowiedzenie przez niego słów: "Pamiętaj, prochem jesteś i w proch się obrócisz", bądź "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię"• Posypanie głowy popiołem świadczy o naszej marności, ulotności i tymczasowości. Popiół ma nam uświadomić, że nasze życie przeminie, zamieni się w pył, który rozwieje wiatr. I to ma być kres naszego życia?

Czy dla takiego zakończenia warto żyć ? Zadaniem Wielkiego Postu jest wprowadzenie nas w tajemnicę życia wiecznego. To dlatego Jezus cierpi i umiera, aby nas zbawić, abyśmy dostąpili życia wiecznego, abyśmy nie przeminęli, nie zostali rozwiani jak popiół, po którym nic nie zostanie. To w Środę Popielcową otwiera się przed nami droga pokutna, na końcu której jest Jezus Zmartwychwstały. Przemierzenie tej pokutnej drogi powinno przygotować nas do porzucenia brzemienia grzechu, jaki na nas ciąży. Grzechu, który jest przeszkodą do pojednania się z Bogiem. Przykazania kościelne mówią, że jeżeli do spowiedzi człowiek przystępuje tylko raz w roku, to właśnie okres Wielkiego Postu jest najwłaściwszy, bo rzetelnemu rachunkowi sumienia sprzyja także wielkopostna atmosfera, napełniona powagą, skupieniem i rozpamiętywaniem męki Jezusa.
Brama wielkopostnego szlaku pokutnego otwarta, nie wzbraniajmy się jej przekroczyć. U jego kresu czeka na nas Jezus.
Czeka na nas.

Tadeusz Basiura
 

do spisu treści
 


 

Szkolna zabawa karnawałowa

Każda radość, którą niesiemy innym zawsze do nas powróci.
/Zenta Maurina Raudive/

SZKOLNA ZABAWA KARNAWAŁOWA, z której całkowity dochód przeznaczony zostanie na doposażenie nowej sali gimnastycznej odbyła się 12 stycznia w Łukowie.

Chcieliśmy podziękować wszystkim, którzy brali udział w jej organizacji oraz przyczynili się do uzyskania dochodu:
1. wszystkim rodzicom uczniów naszej szkoły, którzy wykupili "cegiełki" lub bilety na zabawę,
2. rodzicom uczniów klasy pierwszej, którzy zabawę zorganizowali, w szczególności: L G. Zdrzałek, B. Watoła,
    A. Figura, Z. Nitner, A. Łata, S. D. Bizoń, Z. Mrozek, Jacek, Mikółka, S1. Gryt, M. Hoszek,A. Gaszka,
4. gronu pedagogicznemu naszej szkoły,
5. paniom pracującym w kuchni: P. Paprotny, M. Mielomonka, T. Misala,
6. wszystkim sponsorom, w szczególności: NZOZ Servimed, p. A. Bluszcz, pp. L G. Zdrzałek, p. B. Stebel,
    p. S. Ganczarski,     p. B. Choroba, p. S. Durczok, p. D. Gatnar, aptece "Pod Różami", p. S. Apel,
    p. W. Gołofit, p. M. Cyran, pp. L. A. Kostka,     p. G. Mencel, p. B. Procek, p. A. Łata, p. L Kłosek,
    p. A. Gaszka, p. D. Paulus, p. B. Watoła, p. R. Materzok, p. D. Bizoń,    p. Cz. Lampert, p. A. Figura
    oraz p. A. Porwoł, p. E. Jacek, p. L Folmert, p. L Menżyk, pani z kiosku "Ruchu" w Czernicy, firmie Grinsbud.

Rada Rodziców przy Szkole Podstawowej w Czernicy

Rodzice uczniów klasy pierwszej dziękują za współpracę przy organizacji zabawy pani Lucynie Kieś,


 

Program rekolekcji wielkopostnych
w Czernicy
od  15-19.III.2008 r.

   Sobota - 15 marca 2008 r.

   1700                              Msza św. z nauką ogólną

   Niedziela Palmowa - 16 marca 2008 r.

   730, 1030, 1600             Msze św. z nauką ogólną na rozpoczęcie rekolekcji

   1530                             Gorzkie żale

   1700                             Nauka stanowa dla mężczyzn

 

   Poniedziałek – 17 marca 2008 r.

     730                             Okazja do spowiedzi św.

     800                             Msza św. z nauką ogólną

     930                             Rekolekcyjne spotkanie dla dzieci klas 4-5-6

   1100                             Rekolekcyjne spotkanie dla dzieci klas 1-2-3

   1700                             Msza św. z nauką ogólną

   1800                             Nauka stanowa dla kobiet

 

   Wtorek – 18 marca 2008 r.

     730                             Okazja do spowiedzi św.

     800                             Msza św. z nauką ogólną

     930                             Rekolekcyjne spotkanie dla dzieci klas 4-5-6

   1100                             Rekolekcyjne spotkanie dla dzieci klas 1-2-3

   1500                                  Spowiedź rekolekcyjna dla dzieci

   1700                              Msza św. z nauką ogólną

   1800                              Nauka stanowa dla młodzieży

 

   Środa – 19 marca 2008 r.

   Uroczyste zakończenie rekolekcji – dzień odpustu zupełnego

     730                             Okazja do spowiedzi św.

     800                             Msza św. z nauką ogólną

    930                              Msza św. z udziałem chorych i starszych parafian oraz wdów
         i wdowców

   1100                                  Msza św. dla dzieci

   1200                                  Odwiedziny chorych i starszych parafian

   1700                              Msza św. z nauką ogólną kończącą rekolekcje

 

 

Spowiedź św. w poniedziałek, wtorek i środę od g. 1600 oraz po naukach stanowych.

 

Serdecznie zapraszamy do licznego, rodzinnego udziału w rekolekcjach
W wielki czwartek, piątek i sobotę spowiedź tylko rano od g. 800 do 1100

do spisu treści
 


 

Nawracajcie się

Wielki Post kojarzy się nam z pokutą i jej przejawami: popiołem, Gorzkimi Żalami, Drogą Krzyżową, rekolekcjami, spowiedzią. I słusznie: w ten bowiem sposób Kościół nas mobilizuje i pomaga nam w nawróceniu. Nawrócenie jednak najczęściej rozumiemy tylko jako jednorazową zmianę swego postępowania - na przykład z okazji Wielkiego Postu, spowiedzi św. czy rekolekcji. A więc w naszej świadomości pokuta i nawrócenie są na ogół ściśle powiązane przypisane do jakiejś okazji czy okresu czasu - są czymś na wzór "czynów społecznych", podejmowanych ongiś dla uczczenia kolejnej rocznicy rewolucji czy 1 Maja.

Otóż jest to rozumienie trochę mylące, wynikające z akcyjnego i odświętnego charakteru polskiego duszpasterstwa i religijności: jest Wielki Post, więc trzeba coś zrobić, postanowić, np. że nie będzie się paliło czy piło. Byle do Wielkanocy, ale gdy tylko wróci się z Rezurekcji, natychmiast wracają stare nawyki, a wielkopostną abstynencję nadrabia się z nawiązką. Nie o takie rozumienie pokuty, postu i nawrócenia chodziło Jezusowi w Ewangelii.

Tekst grecki używa w tym miejscu terminu: metanoia, czyli dogłębna, wewnętrzna przemiana, a raczej nieustający proces przemiany. Oj, trudno nam będzie takie pojmowanie nawrócenia zaakceptować i realizować. Nic bowiem nie sprawia nam takich trudności jak systematyczność i wytrwałość w jakimś działaniu. Gdy trzeba się sprężyć i zdobyć na chwilę heroizmu, walki, poświęcenia - wtedy jesteśmy niezawodni. Ale gdy coś ma trwać całe lata, gdy powinno przebiegać zgodnie z jakimś planem i gdy co gorsza, nie ma przynieść natychmiastowych, wymiernych rezultatów, jak trudno jest nam się wtedy zmobilizować! Szybko tłumaczymy się, że to nie ma sensu, nic nie daje, tylko męczy człowieka niepotrzebnie. No może jakoś jeszcze dotrwamy w wyrzeczeniach do wyznaczonego terminu, ale zaraz potem zwalamy ciążący nam balast postanowień i wracamy do starego. To z nawróceniem nie ma nic wspólnego, raczej jest to chwilowe "odwrócenie".

Otóż Wielki Post nie powinien być taką czterdziestodniową akcją udowodnienia, że "stać nas". Bo co z tego, skoro nie pociągnie to za sobą trwalszych skutków, skoro wszystko szybko wróci do dawnej "normy"? Jezus miał na myśli co innego. I dlatego związał nawrócenie nie z uczynkami pokutnymi lecz z wiarą. W uczynkach pokutnych przodowali faryzeusze, ale tylko po to, by stworzyć wokół siebie parawan pozorów pobożności. A komu to potrzebne? Jezus chciał czegoś innego: chciał, byśmy uwierzyli w miłość Boga i z pokorą ją przyjęli. Bo tylko miłość jest siłą zdolną zmobilizować człowieka do ciągłego wysiłku dorastania do miary swojej godności. Wtedy nawrócenie nie będzie jednorazową akcją lecz wytrwałym procesem. Motywacją do wytrwałości i źródłem siły będzie wtedy wiara, czyli świadomość, że Bóg mnie kocha i czuwa nade mną, że z Nim jestem bezpieczny, że nie muszę się niczym wykazywać, niczego udowadniać, że nie muszę Go "przekupywać" ani mamić swoimi postami i pokutą. Natomiast powinienem patrzeć, w czym nie dorastam do swego powołania, czego mi brakuje, czego oczekuje ode mnie Bóg i w jaki sposób mogę wyrazić swoją miłość i zaufanie do Niego. Na to On naprawdę czeka, a moje możliwości w tym względzie nigdy się nie wyczerpią.

ks. J.

do spisu treści
 


 

Ja poszczę tak:

• Znajduję czas na modlitwę
• Jestem gotowy do pojednania
• Sięgam po dobrą książkę
• Dzielę się tym, co mam z ubogimi
• Mam czas dla innych
• Odmawiam sobie używek
• Nie zapominam o słowie "dziękuję"

do spisu treści
 


 

Pomyśl...

Diabelska sztuczka

Największy sukces diabła to wywołanie wrażenia, że go nie ma. Nawet wtedy, gdy uchwycił już świat w swoje łapy.
Jego sztuczka polega na tym, że potrafi ukryć się w człowieku
 

 

Super wieść

"Tylko złe wieści są dobrymi wieściami" - mówi naczelna zasada dziennikarska. Po czterdziestu dniach ciężkich prób na pustyni, po ciężkich pokusach i walkach, Jezus wie jednak swoje.
Lepiej!
 

do spisu treści
 


 

Podziękowanie

Chcielibyśmy serdecznie podziękować Parafianom za czynny udział w zbiórce słodyczy. Zebrane dary przekazaliśmy do Zespołu Ognisk Wychowawczych w Rybniku-Niedobczycach.

Organizatorzy

do spisu treści
 


 

O spowiedzi

Żyjemy w czasach niebywale rozwiniętej nauki i techniki, a pomimo to ludzkość wciąż poszukuje różnych cudów i niezwykłości. Chcemy przeżyć na własnej skórze jakiś niezwykły znak, doświadczyć czegoś, o czym można później rozmawiać godzinami. Wielu ludzi zapomina, że przecież cuda zdarzają się wokół nas. Wystarczy kiedykolwiek przyjść do kościoła na Mszę św. tutaj codziennie dokonuje się niezwykłe misterium: Bóg przychodzi do nas i możemy Go przyjąć do naszego serca w Komunii św.

Niestety, nie wszyscy w to wierzą, jak to widać po ilości osób przystępujących do Komunii św. na Mszy św. Jest taki jeden cud, który powtarza się wiele razy i jeśli tylko chcemy, możemy go doświadczyć na sobie. Chodzi o sakrament pojednania. Przypomnijmy sobie, ile razy z serca przebaczyliśmy komuś, kto zrobił nam coś złego? To jest bardzo trudne - a jednak, jeśli przychodzimy do spowiedzi i żałujemy za grzechy, Pan Bóg wszystko nam przebacza i od tej chwili już nie pamięta nam naszych win. Pan Bóg może przebaczyć wszystkie grzechy, nawet największe. Żaden z ludzi tego nie potrafi.

Pan Jezus, kiedy chodził po Ziemi Palestyńskiej, sam odpuszczał grzechy ludziom, jest przecież Osobą Bożą. Tę władzę rozgrzeszania przekazał swoim Apostołom, a ci z kolei przekazali biskupom i kapłanom. I tak ciągnie się to przekazywanie poprzez święcenia kapłańskie już prawie dwa tysiące lat. Przez całe wieki ogromne rzesze ludzi doświadczały na sobie tego niezwykłego daru Bożego miłosierdzia. I w obecnych czasach każdy grzesznik może przeżyć uzdrowienie swojej duszy, jeśli tylko nawróci się. Aby jednak otrzymać Boże przebaczenie, potrzeba trochę wysiłku. Przede wszystkim trzeba przyznać się przed sobą samym, że się jest grzesznikiem. Dopóki będziemy uważać, że jesteśmy bez grzechów, że nic złego nie zrobiliśmy, nic nam nie dadzą nawet dwie godziny spowiedzi. Niestety, są tacy ludzie, którzy klękają do kratek konfesjonału i mówią, że tak właściwie to nie mają się z czego spowiadać - że nikogo nie zabili, niczego nie ukradli ... Widać wyraźnie, że nie zrobili rachunku sumienia.

Jeśli człowiek codziennie rozlicza się przed Bogiem, czy zrobił wszystko naprawdę dobrze i sumiennie, wówczas zupełnie inaczej wygląda sakrament pokuty. Człowiek, który ma wrażliwe i delikatne sumienie, będzie unikał grzechu, i będzie często prosił Boga o przebaczenie, minimum raz na kwartał. Natomiast człowiek, który wcale nie dba o swoją duszę - rzadko przychodzi do spowiedzi, raz w roku albo i rzadziej, a nawet wtedy niewiele ma do powiedzenia Panu Bogu.

Każdy z nas potrzebuje znaku, że mamy już odpuszczone grzechy. Dlatego właśnie Pan Bóg posługuje się ludźmi i powołuje kapłanów, aby za ich pośrednictwem, ich rękoma, rozgrzeszać. To nie ksiądz, ani nawet sam papież, ale sam Pan Bóg odpuszcza grzechy w sakramencie pokuty. Wstając od konfesjonału po dobrze przygotowanej i odprawionej spowiedzi, mamy pewność, że zostały nam przebaczone wszystkie winy. Mamy wówczas lekką i radosną duszę• Obojętnie, jakie były nasze uczynki, wszystkie zostały przekreślone - jeśli szczerze, z całej duszy za nie żałujemy, jeśli już nie chcemy ich więcej robić, jeśli tylko chcemy się poprawić.

To od nas zależy, jak poprowadzimy nasze dalsze życie, czy będziemy unikać na przyszłość okazji do grzechów i wystrzegać się ich, czy może, niestety, wrócimy do nich ... Dlatego wszyscy skorzystajmy z okazji, aby oczyścić nasze dusze, aby były gotowe na spotkanie z Bogiem teraz i ostatniej godzinie naszego życia.

Opracował: ks. Andrzej

do spisu treści
 


Nekrologi


Śp. Anna BORTEL (zd. Lazar)

córka Józefa i Antoniny zd. Donga, urodziła się 7 kwietnia 1920 roku w Rydułtowach. Mieszkała w Czernicy, ul. Osadowa 15.
Zmarła 27 grudnia 2007 r. w szpitalu w Rydułtowach. Pogrzeb odbył się w poniedziałek 31 grudnia. Przeżyła 87 lat.

Wyrazy współczucia składamy: synowi, córce, zięciowi, wnukom


Śp. Emilia MIŁEK (zd. Święty)

córka Karola i Marii zd. Mielimonka, urodziła się 29 maja 1923 roku w Łukowie Śl.. Mieszkała Łukowie Śl., ul. Wolności 19.
Zmarła 15 stycznia 2008r. w szpitalu w Rydułtowach. Pogrzeb odbył się w czwartek 17 stycznia. Przeżyła 84 lata.
 
Wyrazy współczucia składamy: synowi Jerzemu z żoną Heleną, synowi Karolowi, wnukom:
Dariuszowi, Michałowi i Łukaszowi, prawnukom


Śp. Norbert PORWOŁ

syn Brunona i Gertrudy, urodził się 26 maja 1942 roku w Łukowie Śl. Mieszkał w Łukowie, przy ul. Dworskiej 3. Zmarł nagle 17 stycznia 2008 r. w szpitalu w Rybniku. Pogrzeb odbył się w środę, 23 stycznia. Przeżył 65 lat.

Wyrazy współczucia składamy: żonie Soni, synowi Mirosławowi, siostrom Bronisławie i Urszuli z rodzinami, bratu Alojzemu z rodziną


Śp. Wojciech MALCHARCZYK

syn Emila i Franciszki zd. Kajstra, urodził się 27 kwietnia 1948 roku w Łukowie Śl. Mieszkał w Łukowie, przy ul. Granicznej 7.
Zmarł 3 stycznia 2008 r. Pogrzeb odbył się w poniedziałek, 7 stycznia. Przeżył 59 lat.

Wyrazy współczucia składamy: bliższym i dalszym krewnym

do spisu treści