RZYMSKOKATOLICKA PARAFIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
KRÓLOWEJ POLSKI w CZERNICY
__________________________________________________________________________________________________________________

Artykuły archiwalne Znaku Pokoju  -  102/2008  /  grudzień

 

Kliknij w miniaturę okładki, aby przejść do dużego formatu


Spis streści:

- Jubileusze małżeńskie

- 60 lat werbistą
- Mistrzostwa gminy w grach i zabawach
- Komunikat dot. możliwości wynajmu sali gimnastycznej
- Podziękowanie za festyn szkolny

- Plan kolędy 2008/2009
- Kiermasz świąteczny
- Czernickie kopalnie
- Życzenia dla górników
- Górnicza szychta z pyrlikiem, młotkiem, łopatą i karbidką
- O szkolnym festynie
- Życzenia dla ministrantów
- Święty do naśladowania
- Ministranci
- Nekrologi
 

 

Jubileusze małżeńskie

29 października 2008 roku w Domu Przyjęć Okolicznościowych "Finezja" w Szczerbicach Urząd Stanu Cywilnego w Gaszowicach zorganizował spotkanie dla par małżeńskich obchodzących w bieżącym roku 50,55 i 60-lecie pożycia małżeńskiego. Jubilaci obchodzący Złote Gody zostali odznaczeni medalami przyznanymi przez Prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie. Medale zostały wręczone przez Wójta Gminy inż. Andrzeja Kowalczyka.

Odznaczone zostały następujące pary Złoty Jubilatów:
l. Anderski Bolesław i Maria
2. Badura Izydor i Maria
3. Buła Karol i Gertruda
4. Cichy Jan i Dorota
5. Dryja Henryk i Kunegunda
6. Fojcik Zygmunt i Adelajda
7. Gwóźdź Henryk i Elżbieta
8. Korbel Zygfryd i Anna
9. Larysz Jan i Genowefa
10.Lepiarczyk Wincenty i Zofia
11. Małek Augustyn i Irena
l 2. Mazelanik Stefan i Adelajda
13.Mojżysz Emil i Irena
14. Pawełek Leon i Maria
15.Spandel Herbert i Małgorzata
16.Stawinoga Józef i Łucja
17. Syrek Leon i Ema
18. Szymik Jan i Jadwiga
19. Zieleźny Hubert i Irena
20.Zimoch Stanisław i Maria

Wykaz par obchodzących jubileusz 55-lecia pożycia małżeńskiego:
l. Dudzik Konrad i Maria
2. Gawlik Joachim i Genowefa
3. Górski Czesław i Maria
4. Janyga Alfred i Aniela
5. Kastelik Jan i Małgorzata
6. Kwiotek Benedykt i Stefania
7. Masarczyk Alfred i Elżbieta
8. Miłek Walenty i Agnieszka
9. Nowak Józef i Anastazja
10.Ogórczyk Szczepan i Łucja
11. Paduszek Norbert i Anna
12.Zawisz Alojzy i Dorota

Wykaz par obchodzących jubileusz 60-lecia pożycia małżeńskiego:
l. Bielica Józef i Agata
2. Kasparek Teodor i Dorota
3. Klimsza Stanisław i Gertruda
4. Kraj czok Wincenty i Agnieszka
5. Kucharski Władysław i Gertruda
6. Nowakowski Józef i Anna
7. Pytlik Jerzy i Klotylda

 

do spisu treści
 

 

60 lat werbistą

W tym roku, pod koniec sierpnia, minęło 60 lat od mojego wstąpienia do zgromadzenia Księży Werbistów. Ten krok i dokonanie tak ważnego wyboru życiowego zawdzięczam mojemu koledze księdzu Zygfrydowi Strokoszowi. Powołanie kapłańskie i zakonne jest naturalnie łaską Bożą, którą zawdzięczamy przede wszystkim Panu Bogu. Ale Pan Bóg w swoich działaniach i zrządzeniach posługuje się przecież ludźmi. A tym, którym w przypadku mojego powołania Pan Bóg się posłużył, był mój kolega Zygfryd. Latem 1948 roku byliśmy na obozie harcerskim w Międzyzdrojach, gdzie, w czasie zdobywania sprawności kucharza, byliśmy pomocnikami w polowej kuchni obozowej. To dawało nam sposobność do wielu rozmów, w czasie których Zygfryd wyjawił mi, że on zgłosił się i został już przyjęty do Niższego Seminarium Misjonarzy w Nysie i bardzo mnie namawiał, abym mu w tym towarzyszył. Sam od trzech lat uczęszczałem już do gimnazjum w Rybniku. Czułem się tam dobrze i zrazu nie myślałem zmieniać kierunku mojej edukacji. Myśl jednak o zostaniu misjonarzem nie dawała mi odtąd spokoju .. Jeśli księdzem to tylko misjonarzem - tak sobie wówczas powiedziałem. l po powrocie do domu swoje młodzieńcze przemyślenia przedstawiłem Mamie, która powiedziała jednak zdecydowane nie. Z pewnością nie była ona mojemu powołaniu przeciwna, ale bała się, że to tylko jakiś chwilowy młodzieńczy zapał. Miałem przecież wtedy dopiero 15 lat.

Ponieważ po zdaniu sprawności kucharza otrzymałem propozycję, aby w sierpniu jako pomocnik w kuchni za darmo pojechać jeszcze na obóz zuchów do pobliskich Rud Raciborskich powiedziała: ,Jedź tam, a potem obaczymy". Sądziła, że w czasie kilku tygodni obozu fanaberie zostania misjonarzem mi wywietrzeją. Kiedy po powrocie z Rud obstawałem jednak przy swoim Rodzice ostatecznie wyrazili zgodę. Pozytywna odpowiedź przyjęcia do Niższego Seminarium w Nysie przyszła bardzo szybko. W ciągu kilku dni musiałem być gotowy, aby właściwie już na zawsze opuścić dom rodzinny i Czernicę. Pamiętam, że w piękną księżycową noc, w jeden z ostatnich dni sierpnia, piechotą szliśmy na stację kolejową w Suminie, aby stamtąd bezpośrednim pociągiem dojechać do Nysy. A mój ojciec cały mój życiowy ekwipunek wiózł na rowerze. Odtąd do Czernicy przyjeżdżałem już tylko na wakacje.

W Nysie razem z Zygfrydem Strokoszem byłem tylko przez rok. Potem nasze drogi nieco się rozeszły. Choć wiekiem byłem od Zygfryda młodszy, dzięki gimnazjum w Rybniku, w edukacji byłem nieco dalej i po zdaniu w Nysie tak zwanej małej matury zostałem przyjęty do nowicjatu w zgromadzeniu Księży Werbistów i przeniosłem się do Wyższego Seminarium w Pieniężnie na Warmii. On zaś po Niższym Seminarium w Nysie wstąpił do diecezjalnego Wyższego Seminarium w Gorzowie Wlkp., gdzie dokładnie pięćdziesiąt lat temu został wyświęcony kapłanem. Na zawsze pozostanę jednak Zygfrydowi wdzięczny za to, że namówił mnie do werbistów i zaraził misjonarskim bakcylem.

Kiedy jednak pięćdziesiąt lat temu, kończyliśmy nasze studia seminaryjne i przyjmowaliśmy święcenia kapłańskie wyjazd na misje i zostanie misjonarzem było prawie niemożliwe. Po swoich święceniach w Pieniężnie w 1957 roku kilkakrotnie otrzymywałem przeznaczenie na studia do Rzymu i wyjazdu na misje, zawsze jednak na przeszkodzie stał brak paszportu. O perypetiach w biurach paszportowych i z urzędnikami bezpieczeństwa nie będę tu wspominał. Mnie jednak, dzięki Bogu, udało się zrealizować swoje powołanie misyjne przez pracę na rzecz misji tu w Polsce. Dzięki pełnionym funkcjom przez całe moje życie miałem kontakt z misjami i mogłem czuć się misjonarzem. Po studiach na KUL z zakresu katolickiej nauki społecznej zostałem mianowany w naszym seminarium w Pieniężnie wykładowcą i zarazem referentem misyjnym. To mobilizowało mnie do działań na rzecz animacji misyjnej. Rozpocząłem od wydawania skromnego, bo tylko na zwykłej maszynie do pisania, biuletynu "Informacji misyjnych" oraz zdjęć fotograficznych z misjonarzami do gablotek. To sprawiło, że w 1965 roku zostałem mianowany krajowym sekretarzem Papieskiej Unii Misyjnej Duchowieństwa, a dwa lata później również sekretarzem Komisji Episkopatu Polski do spraw Misji oraz dyrektorem Biura Misyjnego w Warszawie. Kiedy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych coraz więcej księży i sióstr zakonnych otrzymywało paszporty i mogło wyjechać na misje, moim zadaniem było organizowanie w Polsce odpowiedniego zaplecza dla ich pracy i poprzez Biuro Misyjne służenie im skromną, jak na tamte warunki pomocą. Na co dzień miałem więc kontakt z misjonarzami wyjeżdżającymi z Polski lub przyjeżdżającymi do kraju na urlop. A kiedy przybywali do Polski biskupi z krajów misyjnych, poszukując nowych misjonarzy w niektórych diecezjach udawało się ich znaleźć oraz pomagać im w przygotowaniu się do pracy misyjnej.

W 1982 roku jako dyrektor nowopowstałego wydawnictwa Verbinum zacząłem wydawać werbistowskie czasopismo "Misjonarz" oraz wiele pozycji książkowych o tematyce misyjnej, które służą budzeniu świadomości misyjnej w polskim Kościele i polskim społeczeństwie. To również dawało mi głęboką satysfakcję płynącą ze służby misjom. Potem w 1998 roku przyszedł czas emerytury. Zostałem kapelanem sióstr SSpS w Sulejówku., ale ciągnie wilka do lasu! Po kilku latach starań udało się zrealizować coś, co od dawna chodziło m i po głowie: Ośrodek Migranta Fu Shenfu w Warszawie. Papież Jan Paweł II w encyklice "Redemptoris missio" wskazał, że dziś na misje nie trzeba wyjeżdżać gdzieś daleko. One same do nas przychodzą. Są to liczne rzesze różnego rodzaju uchodźców i migrantów, którymi Kościół wszędzie tam, gdzie to zjawisko występuje, powinien się zająć. Jest ich coraz więcej również w Polsce, a zwłaszcza w Warszawie, gdzie sama społeczność wietnamska, jak się oblicza, liczy 20 tysięcy.

Im i wszystkim innym, którzy przybywają do naszego kraju, spełniając zachętę Jezusa: "Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie" od kilku lat służy nasz werbistowski Ośrodek Migranta Fu Shenfu przy ulicy Ostrobramsksiej 98, którym nadal jeszcze kieruję.
Choć nigdy nie pracowałem na misjach, to jednak dzięki pełnionym funkcjom miałem okazję odwiedzić niektóre kraje Afryki (Zambia, Tanzania), Indie, dwukrotnie Amerykę Południową (Brazylię, Argentynę i Paragwaj) oraz ostatnio, na przełomie września i października tego roku, być również jeszcze w Chinach. Za to jestem Bogu szczególnie wdzięczny, bo Chiny potrzebują i oczekują od nas szczególnej uwagi. Chiny to jedna czwarta ludzkości. Jeśli Bóg pozwoli to resztę mojego życia chciałbym poświęcić szczególnie Chinom, między innymi jako redaktor kwartalnika "Chiny dzisiaj".

Jeszcze raz dziękuję mojemu koledze księdzu Zygfrydowi Strokoszowi, że to on tak "ukierunkował" moje życie kapłańskie. Ze szczególną radością czynię to z okazji Jubileuszu 50-lecia jego Kapłaństwa. Wspólnie wysławiajmy Pana, bo naprawdę niezgłębiony jest Bóg w swoim wielkim miłosierdziu!

Antoni Koszorz SVD
 

do spisu treści
 


 

Mistrzostwa gminy w grach i zabawach

30.10.08r. w naszej nowej sali gimnastycznej odbyły się po raz pierwszy mistrzostwa gminy w grach i zabawach. Reprezentacje wszystkich gminnych szkół przyjechały na nie w komplecie. Łącznie startowało 120 -tu uczestników. Wszyscy byli bardzo dobrze przygotowani, radośni i uśmiechnięci, zgodnie z regulaminem wykonywali kolejno zadania. Trzeba było wykazać się nie lada
sprawnością i wolą walki w celu odniesienia zwycięstwa. Na trybunach panowała sympatyczna atmosfera. Uczniowie kl. V naszej szkoły mieli przygotowany nawet transparent, który zagrzewał do rywalizacji ich przedstawicieli. Przez cztery godziny na sali wrzały sportowe emocje. Wszystko odbywało się pod kontrolą nauczycieli. Zawody przygotowała i prowadziła pani Zenobia Mrozek, która wręczyła na ich zakończenie sportowe trofea.

Trzy piękne puchary ufundował wójt naszej gminy Pan Andrzej Kowalczyk, a dyplomy Dyrektor SP w Czernicy. Zwyciężyli uczniowie ze SP w Szczerbicach, którzy będą reprezentowali naszą gminę na zawodach powiatowych. Gratulujemy!!!

Z. Mrozek
 

do spisu treści
 


 

Komunikat dot. możliwości wynajmu sali gimnastycznej

Dyrektor Szkoły Podstawowej w Czernicy informuje, że zgodnie z zarządzeniem Wójta Gminy Gaszowice od listopada istnieje możliwość wynajmu sali gimnastycznej. Warunkiem skorzystania z sali gimnastycznej jest wcześniejsze podpisanie umowy z dyrektorem szkoły oraz dokonanie stosownej wpłaty. Stawka godzinowa dla sali gimnastycznej w Czernicy wynosi 40 zł.

do spisu treści
 


 

Podziękowanie za festyn szkolny

Niniejszym składam serdeczne podziękowania wszystkim rodzicom, którzy brali udział w przygotowaniach i przeprowadzeniu Festynu Szkolnego i akcji Sprzedaży Cegiełek. Dzięki tym akcjom konto Rady Rodziców wzbogaciło się łącznie o 6 691,24 zł. Fundusze te zostaną zagospodarowane zgodnie z sugestiami rodziców. Dziękuję także wszystkim sponsorom, dzięki którym baza sportowa szkoły wzbogaciła się w sprzęt wartości około 5 000 zł.

do spisu treści
 


 

Plan kolędy 2008/2009

27 grudnia - sobota
10.00       Łuków, ul. Lipowa, Wolności od Lipowej do Dworskiej, Dworska

28 grudnia - niedziela
12.00       Łuków, ul. Jana od kapliczki w Łukowie do p. Pytlik

29 grudnia - poniedziałek
10.00       Łuków, ul Graniczna, Leśna do p. Krawczyk

30 grudnia - wtorek
10.00       Łuków, ul. Wolności od końca do krzyża, Kolejowa

2 stycznia - piątek
10.00       Czernica, ul. Powstańców, Oborska, Hallera

3 stycznia - sobota
10.00       Czernica, ul. Podleśna, numery parzyste - od p. Kachel do p. Tront (domy przy ul. Podleśnej)

4 stycznia - niedziela
12.00       Czernica, ul. Jana od p. Parat do p. Pytlik (sklep)

5 stycznia - poniedziałek
10.00       Czernica, ul. Wolności numery parzyste od p. Wochnik do p. Mandrysz

6 stycznia – wtorek, Trzech Króli
12.00       Czernica, ul. Potokowa, Dębowa, Reja (cała)

7 stycznia - środa
10.00       Czernica, ul. Sobieskiego od p. Chmielewskich, Zielona, Biskupa

8 stycznia - czwartek
10.00       Czernica, ul. Biskupa od p. Niewrzoł, Osadowa, Wąwozowa

9 stycznia - piątek
10.00       Czernica, ul. Powstańców - od p. Woźniak do p. Katryniok

10 stycznia - sobota
10.00 - Łuków, ul. Wolności od p. Choroba do p. Siwczyk, po drodze ul. Stawowa

11 stycznia - niedziela
12.00       Czernica, ul. Graniczna, Osinki           

12 stycznia - poniedziałek
10.00       Czernica, ul. Buczyna numery nieparzyste, od p. Kubek do p. Chmielewskich

13 stycznia - wtorek
10.00       Czernica, ul. Buczyna numery parzyste, od p. Kopiec do p. Gaszka

14 stycznia - środa
10.00       Czernica, ul. Podleśna - od p. Mróz do p. Porwoł-Kostka

15 stycznia - czwartek
10.00       Czernica, ul. Stara, Łączna

16 stycznia - piątek
10.00       Czernica, ul. Wolności numery nieparzyste od Zameczka do p. Kozłowskich

17 stycznia - sobota
10.00       Czernica, ul. Powstańców – nowe domy nad Zameczkiem

18 stycznia - niedziela
12.00       Czernica, ul. Barcioka

19 stycznia - poniedziałek
10.00       Czernica, ul. Podleśna, numery nieparzyste - od kapliczki do p. Mika

20 stycznia - wtorek
10.00       Czernica, ul. Wolności numery nieparzyste od p. Pytlik p. Luleczko, po drodze ul. Młyńska


 

RADA RODZICÓW
PRZY SZKOLE PODSTAWOWEJ W CZERNICY ZAPRASZANA

Kiermasz świąteczny

KTÓRY ODBĘDZIE SIĘ 13 GRUDNIA
W BUDYNKU SZKOŁY PODSTAWOWEJ W CZERNICY

OFERUJEMY
OZDOBY ORAZ WYPIEKI ŚWIĄTECZNE SERDECZNIE ZAPRASZAMY (szczegóły na plakatach)

 

do spisu treści
 


 

Czernickie kopalnie
(cześć 2)

Pierwszymi szybami wydobywczymi kopalni były: wymieniony już "Fund" o głębokości 26 m i nowy szyb "Pfeiler" 20,1 m. Wentylacja odbywała się szybem, który również nazwano "Pfeiler" 19,5 m. Następnie eksploatacja zeszła do poziomu sztolni, gdzie założono szyby "Louise" 20,7 m i "Franz" 26,7 m. Wydobycie prowadzono początkowo w ograniczonym zakresie z powodu cienkiego pokładu i kruchego węgla, nie dającego grubego sortymentu, wzrosło dopiero w 1812 roku z chwilą zakupu kopalni przez kupca Jana Gotfryda Weiss' a z Wrocławia. Stwierdzono wtedy, że w spągu i stropie pokładu znajdował się łupek ilasty o dużej zawartości ałunu. Łupek ten wraz z warstwami znajdującego się w nim węgla, stanowił surowiec dla założonej w tym samym roku wytwórni ałunu Sack-AlaunHiitfe. W 1815 roku wydobyto 3400 ton węgla. Kolejnym właścicielem kopalni w 1818 roku został kupiec Karol Franciszek Steinitz. Założono wtedy nowy poziom wydobywczy z szybami "Steinitz" 36 m i "Komler" 33,9 m. Poziom ten znajdował się poniżej sztolni. Nie wiadomo w jaki sposób usuwano wodę z tego poziomu. Eksploatacja pokładu nie dała pozytywnych rezultatów i w 1823 roku unieruchomiono wytwórnię ałunu. Później kopalnia przeważnie była nieczynna. Wydobycie podejmowano tylko wtedy, kiedy popyt na drobny węgiel wzrastał do tego stopnia, że kopalnia "Charlotte" nie mogła mu sprostać. Zdarzyło się to w 1825 roku, kiedy wydobyto 790 ton, przy zatrudnieniu 3 rębaczy i 4 pozostałych robotników oraz w latach 1826 i 1827 przy podobnym poziomie zatrudnienia i wydobycia. Pracami kierował sztygar z sąsiedniej kopalni.

CHARLOTTE

Ze względu na znaczną grubość pokładu i dobrą jakość węgla główne wydobycie prowadzono na tej kopalni. Po początkowej eksploatacji z głębokości szybu "Fund" 20 m, założono niższy poziom odwadniany sztolnią. Obok niej zgłębiono szyb wydobywczy "Traugott" (Ufaj Bogu) 32,4 m, a w północno-wschodniej części kopalni drugi szyb wydobywczy "Ernst" 35,8 m. Urobek wyciągano ręcznymi kołowrotami. Do wentylacji służył szyb "Fund" oraz zgłębiony w tym celu szyb "Johanna" 22,9 m. Pod koniec pierwszego dziesięciolecia XIX wieku zasoby kopalni na poziomie sztolni kończyły się i zaszła konieczność zejścia z eksploatacją do niżej położonej część pokładu. W tym celu założono szyb "Gopel" , który na 46 m osiągnął pokład "Charlotte". Szyb znajdował się 40 m na południowy wschód od szybu "Traugott", który pogłębiono do nowego poziomu wydobywczego i połączono przekopem z dnem szybu" Gopel".

Na szybie "Traugott" zainstalowano maszynę odwadniającą, sprowadzoną w 1809 roku z Zabrza. Ustawiono ją przy zrębie szybu w drewnianym budynku, obok którego zainstalowano dwa okrągłe kotły do wytwarzania pary. Była to parowa maszyna na niskie ciśnienie, o średnicy cylindra 20 cali. Nazywana była również maszyną atmosferyczną, gdyż suw pracy wykonywało ciśnienie atmosferyczne.

Interesujący może być sposób działania takiego urządzenia, innego niż późniejsze maszyny parowe. Maszyna składała się z balansu (wahacza), pod którym z jednej strony znajdował się cylinder z tłokiem, a z drugiej drewniane żerdzie zamocowane do tłoka pompy w dnie szybu. Jej działanie przedstawiało się następująco. Żerdzie pompy, schodząc pod własnym ciężarem w dół, podnosiły zamocowany z drugiej strony tłok w cylindrze maszyny, pod który wpuszczano parę z kotła. Gdy tłok osiągał górne położenie specjalna dźwignia zamykała dopływ pary, otwierając równocześnie inny zawór powodujący wtrysk zimnej wody do cylindra ze zbiornika znajdującego się pod dachem budynku.

Powodowało to skroplenie się pary i na skutek zmniejszenia jej objętości ciśnienie atmosferyczne wpychało tłok w dolne położenie, a tłok pompy podchodząc w górę, podnosił wodę w rurociągu odpływowym. Po osiągnięciu dolnego położenia, tłok maszyny na skutek ciężaru żerdzi szybowych znów zaczynał się podnosić, a dźwignia otwierała dopływ pary do cylindra. Wtedy specjalna pompka zamocowana do wahacza wyciągała skroploną parę i pozostałą wodę z dna cylindra do skrzynki umieszczonej pod jego dnem. Gdy tłok maszyny osiągał górne położenie, dźwignia zamykała dopływ pary, otwierając równocześnie wtrysk zimnej wody i maszyna wykonywała kolejny suw pracy. Równocześnie pompka przymocowana do wahacza wypychała na zewnątrz wodę, wciągniętą w poprzednim ruchu do zbiornika pod cylindrem. Maszyna wykonywała średnio 10-11 ruchów na minutę. Wahacz maszyny spełniał też inne zadania. Poza wspomnianą już pompką, napędzał pompę dostarczającą wodę do zbiornika pod dachem, a żerdź przymocowana do wahacza poruszała dźwignię regulującą pracę urządzenia. Woda nie była pompowana na powierzchnię, lecz do istniejącej sztolni. Dopływ wody był taki, że pozwalał na dzienne odstawienie pompy na kilka godzin w celu konserwacji lub naprawy. Urobek wyciągano szybem "Gopel" kołowrotem.

Nie wiadomo czy ręcznym albo konnym. Nazwa Gopel sugeruje, że mógł to być kierat konny. Do przewietrzenia północnego rejonu służył dawny szyb "Ernst", a dla południowego - specjalnie zgłębiony szyb "Luftschacht" 28,8 m. Nowy poziom wydobywczy znajdował się poza obszarem nadania. Dlatego w 1817 roku kopalnię powiększono. W tym też 1817 roku, dla udostępnienia niżej zalegaj ącej części pokładu, założono szyb ,,Egmond" 65 m. Był on wtedy najgłębszym szybem na Górnym Śląsku. Połączono go przekopem z szybem odwadniającym "Traugott", który w tym celu pogłębiono do 61 m. Na szybie "Egmond" ustawiono 12 calową niskociśnieniową parową maszynę wyciągową. Była to jedna z trzech maszyn wyciągowych pracujących na Górnym Śląsku. Pozostałe dwie znajdowały się w państwowej kopalni "Konigsgrube" (Król) w Chorzowie. Po założeniu chodnika głównego i pochylni wentylacyjnych do szybów "Luft" i "Ernst", przystąpiono do wydobycia z nowego poziomu eksploatacyjnego. W 1822 roku wydobyto 4617 ton. Uzyskano je z odbudowy filarowej na północ i południe od szybu "Egmond" . Zatrudnionych było 47 pracowników, w tym 1 sztygar, 1 mierca węgla, 3 maszynistów, 21 rębaczy i 21 robotników zatrudnionych przy obsłudze. Wydobycie było ograniczone z powodu małego popytu na węgiel. Sprzedaż odbywała się na furmanki, a ze względu na zły stan dróg, odbiorcami były najbliższe miasta i okoliczne dwory ziemiańskie.

Mimo to kopalnia przyniosła w tym roku 3904 talary zysku. Przywozem węgla do dworów trudnili się chłopi pańszczyźniani. Zachował się "urbarz" (spis powinności pańszczyźnianych) wsi Grabówka. Dowiadujemy się z niego, że na 24 siedlaków (chłopów pełnorolnych) przypadało 60 dni w roku na zwózkę węgla. Po węgiel jeżdżono do Czernicy (kopalnia Charlotte) lub Biertułtów (kopalnia Hoym). Obie miejscowości były oddalone jedną milę (mila śląska - 6,7 km) od Grabówki. Na wóz ładowano 6 szefli Scheffel węgla. Było to niecałe pół tony.

Andrzej Adamczyk

do spisu treści
 


 

Życzenia dla górników

Wszystkim Górnikom
z okazji przypadającego 4 grudnia Ich Święta

życzymy dużo zdrowia i wszelkiej pomyślności.
Święta Barbara - Wasza Patronka - niech czuwa nad Wami każdego dnia
i niech wyprasza błogosławieństwa dla Waszej ciężkiej pracy i dla Waszych rodzin.

Redakcja

do spisu treści
 


 

Górnicza szychta z pyrlikiem, młotkiem, łopatą i karbidką

Drodzy Górnicy, każdego roku w grudniu obchodzicie swoje święto, dziękując za bezpiecznie przerobiony dzień w kopalni, szczęśliwy powrót po pracy do swoich domów waszej patronce św. Barbarze. W dzisiejszych czasach w górnictwie zmieniło się prawie wszystko, zatem może warto powrócić myślą do czasów, gdy podstawowym narzędziem pracy górnika był kilof, łopata, pyrlik, młotek i karbidka, czyli lampa z otwartym płomieniem oświetlająca ciemności na dole. Otóż w XIX wieku niewielu górników dożywało 50 lat, gdyż pracowali po kilkanaście godzin na dobę. Czas pracy w kopalni w tych latach nie był regulowany przez prawo pracy i początkowo wynosił od 12-18 godzin. W ostatniej dekadzie XIX wieku zaczął się stopniowo zmniejszać do 10, a potem do 8 godzin. Zimą przez cały tydzień nie widzieli białego dnia, bo wcześnie rano wychodzili z domu, a wracali późnym wieczorem. W 1904 roku tak długi czas pracy był już do pomyślenia. Inna była też organizacja pracy, sporo czasu zajmowało odczytywanie listy obecności oraz modlitwa przy obrazie św. Barbary w cechowni, potem następował zjazd na dół i podział zadań. Po zakończonej pracy trzeba było brud ze sobą brać do domu, gdyż dopiero na przełomie XIX i XX wieku w kopalniach zaczęły pojawiać się łaźnie.

Wraz z rozwojem techniki postępowała specjalizacja, wyodrębniały się kolejne kategorie pracowników i pogłębiał się dystans pomiędzy poszczególnymi grupami. Rozpoczynało się od wymagającej siły fizycznej nauki zawodu pod opieką starszego górnika. Na wyższym stopniu drabiny górniczej był ładowacz, który wrzucał węgiel do wózków i śleper, który go transportował, a jeszcze wyżej rębacz czyli hajer. W XX wieku nastąpiła zmiana systemu filarowego, który dominował w górnictwie przez cały XIX wiek, na system ścianowy, co spowodowało, że przy wyrębie węgla można było zatrudnić pracowników, którzy nie przeszli długiego stażu przy górnikach w przodku. Z drugiej strony rozwój techniki przyniósł wzrost zapotrzebowania na fachowców, więc zaczęło się rozwijać szkolnictwo górnicze. W latach 80-tych XIX w. górnik dołowy zarabiał 3 marki na szychtę. Jednak od tej kwoty odciągano rozmaite opłaty: na chleb i ziemniaki dostarczone przez kopalnię, olej, naftę, proch oraz mundur, a jeżeli górnik mieszkał w osiedlu robotniczym, także na czynsz za mieszkanie i pole. Wypłata nie gwarantowała więc specjalnych nadwyżek w budżecie rodzinnym, które można by było przeznaczyć na buty czy ubranie. Obowiązkowo płacono także składki na renty inwalidzkie i wypadkowe oraz pokrycie kosztów leczenia. Płace i warunki pracy uległy ogromnej poprawie od początku XX wieku ale nadal mimo mechanizacji, a nawet komputeryzacji nieodłącznymi towarzyszami górnika były karbidka, pyrlik i sporej wielkości młotek.

Parafianka
 

do spisu treści
 


 

O szkolnym festynie

Celem naszych czynów powinno być czynienie dobra.
Platon

Mimo nieciekawej pogody wspólnie bawiliśmy się na szkolnym festynie. Najbardziej cieszy nas to, że tak wielu mieszkańców Czernicy i Lukowa odwiedziło naszą szkołę. To dobrze, że młodzi wykonawcy mogli wystąpić przed pełną widownią, że byli gorąco oklaskiwani.

Mamy nadzieję, że wszystkim podoba się nowa sala gimnastyczna i że jeszcze nieraz ją odwiedzą. Cieszymy się, że udało nam się, za pieniądze zebrane podczas zabawy karnawałowej, kiermaszu wielkanocnego i festynu, wzbogacić bazę dydaktyczną szkoły (zakupiono między innymi ławeczki do szatni, ławeczki gimnastyczne do sali, skrzynię gimnastyczną i wózek na piłki). Chcemy jeszcze raz serdecznie podziękować ...

Dziękujemy wszystkim mieszkańcom Czernicy i Lukowa, którzy zakupili festynowe cegiełki. Dziękujemy rodzicom uczniów naszej szkoły za ufundowanie losów na loterię i ciast oraz rozprowadzenie cegiełek. Dziękujemy nauczycielom szkoły i przedszkola w Czernicy za przygotowanie występów dzieci. Dziękujemy panu Dyrektorowi naszej szkoły za pomoc w organizacji oraz prowadzenie festynu. Dziękujemy pracownikom szkoły za pomoc w przygotowaniu całej imprezy. Dziękujemy panu Graniecznemu za malowanie twarzy dzieci.

Dziękujemy za pracę przy organizowaniu festynu oraz obsługę stoisk w czasie festynu rodzinom: Stebel, Zdrzałek, Nowak, Bizoń, Olszyna, Wojaczek, Watoła, Iwanek, Nowak, Gorzolnik, Nitner, Marszolik, Podstawka, Kieś, Machowski, Dudzik.

Dziękujemy sponsorom: pp. Choroba, pp. Lampert, pp. Gańczarski, pp. Bluszcz, pp. Zdrzałek, pp. Stebel, pp. Rataj, pp. Watoła, pp. Durczok, pp. Brodniak, pp. Paulus, pp. Sopa oraz ciastkarni "Kornor" i firmie Tesco.

Dziękujemy jeszcze raz wszystkim, którzy wzięli udział w szkolnym festynie.

Rada Rodziców
Szkoły Podstawowej w Czernicy

do spisu treści
 


 

Życzenia dla ministrantów

Z okazji przypadającego w listopadzie wspomnienia św. Tarsycjusza, patrona Liturgicznej Służby Ołtarza, składamy naszym ministrantom życzenia, by święty Patron miał ich w swojej opiece oraz by wytrwale służyli Bogu i naszej parafialnej wspólnocie.

Parafianie
 

do spisu treści
 


 

Święty do naśladowania

W niebie wraz z rzeszą innych świętych
mieszka poczciwy biskup stary,
co grzecznym i niegrzecznym
również przynosi w grudniu różne dary.
 
Dziś ty weź przykład ze świętego,
wszak wiesz jak dobrym być Mikołajem.
Rozdawaj, co masz najlepszego
otrzyma wiele, kto wiele daje.

 

do spisu treści
 


 

Ministranci

Cichuteńko w kościele
już msza się rozpoczyna,
wyszedł do ołtarza ksiądz
i ministrantów drużyna.

Jak na naszą parafię
jest ich bardzo dużo,
co dnia, co niedzielę
do mszy świętej służą.

Znowu będą chętnie
wszyscy na roratach
szli w procesji licznej
w biało - czarnych szatach.

Każdy z nich przykładny,
aż patrzeć przyjemnie,
jak z księdzem Proboszczem
pracują wzajemnie.

Według zasad kościelnych,
religijnych przekonań
czerpią wiarę i siłę
od swojego patrona.

Bo ich patron Tarsycjusz
niebywały to święty,
w wieku lat dwunastu
został w niebo wzięty!

Jako rzymski męczennik
kamieniami zabity
za to, że święty wiatyk
pod koszulką miał skryty.

Jeden cel mu przyświecał,
jedna tylko droga,
by więźniom za wiarę prześladowanym donieść Pana Boga.

Nasi ministranci
i ci duzi, i mali
chcą jak on żyć pobożnie
 i jak on być wspaniali.

K. Mandrysz

do spisu treści
 


Nekrologi


Śp.  Władysław ABCZAK

Urodził się 2 maja 1946 roku w miejscowości Dobre. Był synem Stanisława i Janiny zd.  Drąg. Mieszkał w Czernicy, ul. Hallera 18a.
Zmarł 24 października 2008 r. Przeżył 62 lata. Pogrzeb odbył się we wtorek 28 października.

Wyrazy współczucia składamy: żonie Henriecie, synom Adamowi i Januszowi z rodzinami; siostrze Helenie z rodziną, bratu Kazimierzowi, szwagierce Małgorzacie z rodziną, Elfrydzie z rodziną szwagrowi Krystianowi z rodziną

 


Śp.  Teresa JERC

Urodziła się 24 sierpnia 1942 roku w Czernicy. Była córką Ernesta i Gertrudy Skupień. Mieszkała w Czernicy, przy ul. Starej 7.  Pan Bóg powołał ją do siebie 29 października 2008r. Przeżyła 66 lat. Pogrzeb odbył się w piątek, 31 października.
 
Wyrazy współczucia składamy: córce Maryli z mężem Bogdanem, synowi Bogdanowi z żoną Haliną, wnukom: Andrzejowi, Łukaszowi, Michałowi z żoną Urszulą, Damianowi z żoną Moniką, Iwonie z mężem Krzysztofem, prawnukom, siostrze Jadwidze z rodziną, bratowej Małgorzacie z rodziną, szwagrowi Józefowi z rodziną

do spisu treści