RZYMSKOKATOLICKA PARAFIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
KRÓLOWEJ POLSKI w CZERNICY
__________________________________________________________________________________________________________________

Artykuły archiwalne Znaku Pokoju  -  121/2010  /  wrzesień

 

Kliknij w miniaturę okładki, aby przejść do dużego formatu


Spis streści:

- Podziękowanie dzieciom komunijnym

- Znak Pokoju wyśpiewał wyróżnienie
- Złota medalistka
- Zagraj i zrelaksuj się na ORLIKU
- U`RWIS

- Wspomnienia z Zielonej Szkoły
- Wakacyjne przygody 27 DH Pogodne serca
- Karawana na pustyni
- Nekrologi
 

 

Podziękowanie dzieciom komunijnym

Warszawa, 5 maja 2010 r.


Drogie Dzieci!

Pierwsza Komunia Święta to najpiękniejsze i najbardziej niezwykłe spotkanie z Panem Bogiem. Teraz stało się ono również Waszym udziałem /.../

Pięknym świadectwem Bożej miłości, która z serca dziecka promieniuje na innych i może zmieniać świat, jest Wasz udział w Papieskim Dziele Misyjnym Dzieci./.../ Wasza modlitwa, dary duchowe i materialne wówczas złożone są darem miłości i nadziei dla dzieci, /.../ pozbawionych podstawowych praw do miłości, opieki i rozwoju.
Niech wzrasta wrażliwość Waszych serc i pragnienie solidarności z najuboższymi. /.../

ks. Jan Piotrowski
 

.................................................................................


Mam nadzieję, że również dla Was wszystkich
1 Komunia, którą przyjęliście
będzie początkiem przyjaźni z Jezusem na całe życie.
Będzie początkiem wspólnej wędrówki,
bo kiedy idziemy z Jezusem,
idziemy dobrą drogą i życie staje się dobre.

/Ojciec Święty Benedykt XVI/

Dzieci Pierwszokomunijne
Parafia NMP Królowej Polski w Czernicy

Serdecznie dziękujemy za złożoną ofiarę na potrzeby dzieci w krajach misyjnych.
Potwierdzamy wpłynięcie na nasze konto kwoty 740 zł.
Niech Eucharystia zawsze będzie dla Was źródłem duchowej siły!

Z modlitewnym pozdrowieniem
A. Siemiątkowska
 

do spisu treści

 


 

"Znak Pokoju" wyśpiewał wyróżnienie

W czasie ostatnich miesięcy zespół "Znak Pokoju" przygotowywał się do udziału w ogólnopolskich festiwalach piosenki religijnej. Dużym wyzwaniem dla zespołu było stworzenie dwóch autorskich utworów: "Droga" oraz "Jestem tylko człowiekiem". Ich tekst i muzykę napisali: Joanna Porwoł, Krystian Cichoń oraz p. Mirosław Wita. Na Festiwalu Ekosong w Katowicach grupa oprócz śpiewania miała możliwość spotkania naszego parafianina - brata Sabina. "Znak Pokoju" swoje wakacje rozpoczął od udziału w XXIII Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Religijnej "Cantate Deo" w Gliwicach. Konkurs ten odbywał się w dniach od 2 do 4 lipca. Zespół zakwalifikował się do drugiego etapu konkursu, rywalizując z 13 zespołami z całej Polski. Podczas występu przed kilkutysięczną publicznością "Znak Pokoju" nie tylko mógł zaprezentować swoje umiejętności, ale również wspólnie z innymi chwalić Pana Boga i dobrze się bawić. Dużym sukcesem dla zespołu było otrzymanie wyróżnienia na festiwalu o tak wysokiej randze.

Odbierając nagrodę wspomniano, że to właśnie z Czernicy pochodzi H. M. Górecki. Wyróżnienie z pewnością będzie motywacją do dalszej, owocnej pracy członków zespołu. A są nimi: Roksana Durczok, Magdalena Kupczyk, Agnieszka Lara, Anita Lukoszek, Edyta Mrozek, Dagmara Polok, Ewa Porwoł, Joanna Porwoł, Emilia Sala, Patrycja Staniek, Agnieszka Wita, Katarzyna Wita oraz p. Mirosław Wita.
 

 


do spisu treści

 


 

Złota medalistka
XVI Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Judo

W dniach 1 - 4 maja br. odbyła się w Józefowie pod Warszawą XVI Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w Judo. Klub POLONIA RYBNIK reprezentowała między innymi ANNA PORWOŁ - na co dzień uczennica klasy trzeciej Gimnazjum im. Ziemi Śląskiej w Piecach. Tylko najbliższe grono znajomych wie, że Ania trenuje judo. Dlaczego?

Ania jest bardzo skromną dziewczyną, niechętnie chwali się tym, co robi. Kiedyś poprosiłam uczniów, aby przynieśli na lekcję wychowawczą materiały o swoich zainteresowaniach. Wiedziałam o sukcesach Ani i chciałam, aby opowiedziała o tym w klasie. Niechętnie, ale za namową swojej przyjaciółki Karoliny, zgodziła się ... - mówi wychowawczyni Ani.
Karolina: Dlaczego judo?
Ania: Judo to dyscyplina, którą pierwszy raz zobaczyłam podczas pokazu w przedszkolu, spodobało mi się to, powiedziałam to mojemu tacie. Przypadkiem od kolegi dowiedział się, że judo to piękna dyscyplina sportowa, która poprawia kondycję i sprawność fizyczną, dlatego zabrał mnie na trening. Ten sport bardzo mi się spodobał, dlatego zaczęłam uczęszczać na treningi.
Karolina: Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z judo i w jakim klubie trenujesz?
Ania: Wszystko zaczęło się 11 lat temu, czyli jak miałam niespełna 5 lat. Od początku trenuję w Klubie Sportowym "Polonia Rybnik".
Karolina:  Jak wyglądają treningi?
Ania:  Trenuję 5-6 razy w tygodniu po 2 godziny. Trening zaczyna się od powitania, później przechodzimy do rozgrzewki. Następnym elementem naszego treningu jest wykonywanie poleceń trenera, czyli np. trening szybkościowy, techniczny, czy też randori (walki). Na koniec treningu przeważnie mamy "siłę ", tzn. wykonujemy pompki, brzuszki, wspinaczkę na linie czy też podciąganie się.
Karolina: Czy polecasz te dyscyplinę sportu rówieśnikom?
Ania: Oczywiście. Tylko nie mogę zapewnić, że każdemu ten sport się spodoba. Jednak gwarantuję, że na pewno się rozwinie nie tylko fizycznie, ale także psychicznie.
Karolina: Często masz kontuzje? Nie obawiasz sie o własne zdrowie?
Ania:  No, niestety, często mam kontuzje. Ale nic na to nie poradzę. Kontuzje lub jakiekolwiek inne schorzenia są dla mnie bardzo trudne. Każde obrażenie ciała może mnie wyeliminować z czegoś bardzo do mnie ważnego treningów, udziału w zawodach. Przykładem tego był finał Mistrzostw Polski i Pucharu Polski w Wrocławiu 15.11.2008r. młodzików, kiedy to po sześciu walkach eliminacyjnych wygranych przed czasem nie zawalczyłam w finale, gdyż wykluczyła mnie kontuzja stawu łokciowego.
Karolina:  Jakie są Twoje najtrudniejsze chwile podczas zawodów?
Ania:  Najtrudniejsze chwile są chyba przed pierwszą walką i dzień przed zawodami. Teraz, kiedy ilość zawodów, w których biorę udział, spiętrza się, panuję bardziej nad moim stresem. Chociaż tak czy inaczej, gdy wywołają moje nazwisko, przychodzi stres, nad którym wtedy nie potrafię zapanować.
Karolina: Czym sie zajmujesz oprócz judo?
Ania: Aktualnie nauką. Poza tym bardzo lubię zakupy, spotykanie się z przyjaciółmi i wspólne pogawędki. Sprawia mi to ogromną radość.
Karolina:  Jakie jest Twoje największe osiągnięcie?
Ania: Moim, jak dotąd najważniejszym i najbardziej wymarzonym osiągnięciem, było zdobycie tytułu Mistrza Polski. Dlaczego wymarzonym? Otóż bardzo mocno się do niego przygotowywałam jak i w tym roku tak i zeszłym, od bardzo długiego czasu o nim marzyłam, był to mój cel. A teraz, skoro już go osiągnęłam, muszę wytyczyć sobie nowy cel - Mistrzostwo Europy.
Karolina: Czy tę pasję masz zamiar kontynuować?
Ania:
 Tak.
Karolina: Największe marzenie?
Ania: Moim aktualnym marzeniem jest to, aby dostać się na Mistrzostwa Świata. Jeśli zaś chodzi o edukację, skończyć naukę w gimnazjum z bardzo dobrymi wynikami.

NAJWAŻNIEJSZE OSIĄGNIĘCIA ANI W JUDO:
I miejsce - XVI Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w Judo. Mistrzostwa Polski Juniorek Młodszych (Józefów. 1-4.05.2010 r.)
I miejsce - Międzywojewódzkie Mistrzostwa Śląska Młodzików i Młodziczek (Bytom, 08.05.2008 r.),
I miejsce - Międzynarodowy Puchar Czech (13.02.2010 r. w Hranicach - Czechy)
I miejsce - Międzywojewódzkie Mistrzostwa Śląska Juniorek młodszych, (Bytom, 17.01.2010 r.),
III miejsce - Puchar Polski Judo Juniorek Młodszych i Juniorów Młodszych (Skierniewice, 13 -14.3.2010 r.),
II miejsce - Międzynarodowy Turniej Judo "Liberty" (Bytom, 08.11.2009 r.),
III miejsce - Puchar Polski Juniorów i Juniorek Młodszych (Pila, 28-29.03.2009 r.),
I miejsce - Puchar Polski Juniorów i Juniorek Młodszych (Bytom, 21.03.2009 r.),
II miejsce - Puchar Polski Juniorów Młodszych (Jezierzyce k. Słupska, 15-16.11.2008 r.),
II miejsce - Mistrzostwa Polski i Puchar Polski Młodziczek (Wrocławiu 15. 11.2008r.).
IV miejsce - Puchar Europy Juniorek Starszych w Cetniewie 18.07.2010r.

Należy dodać, że przed Anią otworzyła się szansa startu w Mistrzostwach Europy Juniorek, Młodszych w Teplicach. Szansa ta, to wynik znakomitego występu w Pucharze Europy w Szczyrku 23.05.2010r.

ŻYCZYMY DALSZYCH SUKCESÓW I MOCNA O TRZYMAMY KCIUKI.

KAROLINA STANlEK
Koło dziennikarskie Gimnazjum im Ziemi Śląskiej w Piecach

do spisu treści

 


 

Zagraj i zrelaksuj się na ORLIKU

"Orlik". Któż z nas tam nie był? WF czy chwila relaksu po lekcjach? Nieważne. Istotne jest, by gra na tym boisku sprawiała nam radość. Według mnie, Orlik spełnia swe zadanie w stu procentach. Czy inni zgadzają się z moją opinią?

Na początek trochę informacji, o których pewnie nie wszyscy pamiętają. Ów obiekt, znajdujący się na tyłach naszej szkoły, to kompleks boisk wybudowany w ramach programu "Orlik 2012". Projekt ma na celu wybudowanie zespołu boisk w każdej polskiej gminie do roku 2012. Finansowany jest przez Unię Europejską z pomocą danej gminy. Nasz Orlik został oddany do użytku 14 października 2009 roku. W jego otwarciu uczestniczyło wielu ważnych gości, a symboliczną pierwszą bramkę strzelił dyrektor naszego gimnazjum, pan Andrzej Mrozek.
Orlik, jak każdy wie, składa się z boiska do gry w piłkę nożną, boiska do gry w siatkówkę i koszykówkę oraz zaplecza sportowego. To zaś mieści się w budynku naszej szkoły. Cały obiekt otwarty jest przez siedem dni w tygodniu, a opiekę nad nim sprawują nauczyciele WF. Zdarza się Wam rezygnować ze sportu, bo wstęp na jakąś halę, obiekt sportowy jest płatny? Tutaj nie musicie, gdyż wejście jest za darmo.
Jednym z nauczycieli WF w naszym gimnazjum jest pan Mariusz Gawliczek. Dla nas, czyli "Głosu zza Pieca", zgodził się wyrazić opinię na temat przydatności tego obiektu. "Jeśli tylko pogoda dopisuje, zawsze na Orliku kogoś spotkamy. W piłkę nożną często grają grupy zorganizowane. Na boisku do koszykówki i siatkówki też zawsze kilka osób się znajdzie. Grają obecni uczniowie naszej szkoły, absolwenci i osoby dorosłe ... ".


A co na to sami uczniowie, którzy korzystają z bazy sportowej?

Mateusz Bugdoł jest zadowolony: "Często przychodzę na boisko, żeby zagrać w piłkę nożną. Są fajni opiekunowie. Orlik otwarty jest w dobrych godzinach, choć mógłby być czynny dłużej".

Zaś Mateusz Kosmala z klasy III c ze smutkiem stwierdził: "Gra się fajnie, ale, niestety, te majowe deszcze grze nie sprzyjają. Wszędzie jest pełno wody".

Magda Nowakowska stawia na spotkania towarzyskie: ,,Najlepsze jest to, że gdy przyjdę na Orlik, zawsze zbierze się jakaś paczka, by móc sobie pograć".

Gdy spytałam Weronikę Plutę, w co najbardziej lubi grać, bez wahania wybrała koszykówkę.

Paulina Pustelnik jednak nie podzielała zdania Weroniki, z uśmiechem na twarzy mówiąc: ,,Lepsza jest siatkówka! ".

Nic dodać, nic ująć. Jak widać, Orlik jest celnym przedsięwzięciem. Osobiście jestem zdania, że warto uprawiać różne sporty. Ten obiekt bardzo nam to ułatwia. Po pierwsze: jest blisko, bo znajduje się na terenie naszej gminy. Po drugie: nie trzeba płacić za korzystanie z niego. Po trzecie: jest to świetne miejsce na spotkanie z przyjaciółmi. Namawiam Was serdecznie do korzystania z Orlika i to nie tylko podczas lekcji WF, ale również w wolnym od zajęć szkolnych czasie. Może kiedyś zagramy razem? Kto wie ...

Ela Oleś
Koło dziennikarskie Gimna7jum im. Ziemi Śląskiej w Piecach 

do spisu treści

 


 

U`RWIS

"RUCH WSPIERANIA INICJATYW SPOŁECZNYCH -. U'RWIS" działa od lipca2009r.na terenie gminy Gaszowice. Aktualnie jesteśmy w trakcie rejestracji Stowarzyszenia. Pierwszą naszą akcją było spotkanie dzieci Gminy Gaszowice z Mikołaj em. Zorganizowaliśmy również turniej piłkarski oraz zabawę taneczną dla 80 osób w stylu lat 60-90.0statnią akcją był konkurs U`RWIS SHOW - Pokaż, że masz talent, który miał na celu ukazanie talentów, zdolności i umiejętności młodych ludzi, podniesienie ich własnej wartości oraz nawiązanie trwałej współpracy między szkołami oraz przedszkolami naszego regionu. Pomysłów na nowe akcje nam nie brakuje. Naszym celem jest przede wszystkim wspieranie rozwoju wspólnot i społeczności lokalnych oraz inicjatyw młodych ludzi. W skład "Ruchu ... "wchodzą: Barbara Watoła, Monika Pypeć, Paweł Bugdoł, Robert Demel, Grzegorz Kuszek, Jacek Modrzejewski, Łukasz Szymura, Patrycja Szymura, Beata Bywalec, Karolina Stawinoga, Agnieszka Pytlik, Anna Pytlik, Krzysztof Wilczek, Krzysztof Mielimonka, Paweł Tenerowicz, Paweł Mrozek, Katarzyna Bierońska, Paweł Koźlik, Dawid Adamczyk.
Osoby, które chciałyby dołączyć do "RUCHU WSPIERANIA INICJATYW SPOŁECZNYCH - U'RWIS" i w przyszłości organizować podobne inicjatywy prosimy o kontakt telefoniczny pod numerami:

517 531 883
506 454 300
502 304 484

do spisu treści

 


 

Wspomnienia z "Zielonej Szkoły"

W poprzednim, przedwakacyjnym, numerze ukazał się artykuł, który opisywał wszystkie atrakcje przygotowane przez organizatorów dla uczniów trzeciej klasy naszej podstawówki, uczestniczących w wyjeździe na "Zieloną Szkołę". Jeszcze w czerwcu, tuż przed zakończeniem roku szkolnego, dzieci tejże klasy zostały poproszone o przypomnienie sobie przeżyć z pobytu nad Bałtykiem i napisanie, co najchętniej wspominają i co najbardziej podobało im się w ciągu tych dwóch tygodni.

Jak wspominał Marek Gaszka, podróż była dość długa i chociaż, zamiast przewidywanych 12 godzin trwała tylko 11, to dzieci były zaskoczone, a nawet "zszokowane" tak długim dojazdem do Jastrzębiej Góry. Na miejscu zadaniem nr 1 było przeniesienie swoich walizek do budynku B hotelu "Prima Vera". Niektórzy dżentelmeni, nie patrząc na ciężar swojego bagażu, pomagali koleżankom dźwigać ich walizki. Po zakwaterowaniu na II piętrze trzeba było podzielić obowiązki: w każdym pokoju dzieci decydowały, kto będzie odpowiedzialny za gaszenie światła, za klucz z pokoju oraz kto będzie rządził pilotem z telewizora. Okazało się, że dzieciom nad morzem dopisywał apetyt, a posiłki w ich ocenie były pyszne. Podobała im się możliwość decydowania, które smakołyki każde z nich wybierze ze "szwedzkiego stołu". Zdarzały się wypowiedzi: "oczy by jadły, ale ja już więcej zjeść nie dam rady ... ". Niektórzy podczas pobytu nawet przybrali na wadze, co od razu po powrocie zauważyły i z zadowoleniem przyjęły ich mamy. Dzieci wspominały plac zabaw znajdujący się przy ośrodku, organizowane wieczorami dyskoteki (w super-strojach jak również w piżamach), w pamięci pozostała im też "randka w ciemno". Nagrodą w tej zabawie była wspólna kolacja, podczas której jej uczestnikom podano spaghetti oraz oranżadę zastępującą szampana. W pamięci utkwiły im także atrakcje, które czekały podczas wyjść na miasto (a nie była to tylko możliwość zakupów w sklepach z pamiątkami), podobały im się też całodniowe wycieczki do innych miast np. do Trójmiasta, Malborka, Łeby. Wspominały również zoo, oceanarium, rejs statkiem, podczas którego "niektórzy mieli chorobę morską, ale jakoś wytrzymali" oraz wchodzenie na Latarnię Morską w Rozewiu, która "wydawała się wysoka prawie do nieba, ale po przejściu dwustu schodków okazało się, że na górze wcale nie jest tak strasznie". Ogromnym przeżyciem było też (dla niektórych pierwsze w życiu) spotkanie z Morzem Bałtyckim, które zostało ocenione jako "gigant-morze". W czasie pobytu na plaży dzieci moczyły nogi, zbierały muszelki i kamyczki, budowały zamki z piasku oraz kopały głębokie doły, w jednym z nich, jak wspominał Jakub Watoła "pokazała się nawet morska woda". Mateusz Lara napisał: "Najbardziej na Zielonej Szkole podobał mi się rejs statkiem, bardzo mi się też podobało wejście na Latarnię Morską oraz wycieczka do Zamku Krzyżackiego w Malborku". Właśnie wycieczka do Malborka przewija się we wspomnieniach wielu ówczesnych trzecioklasistów, zapamiętali oni rzeźby rycerzy, monety, broń, chociaż utkwiła im w pamięci także wystawa figur chińskich wojowników oglądana w Jastrzębiej Górze. Patrycja Łata napisała: "Najbardziej podobał mi się Słowiński Park Narodowy - były tam bardzo fajne wydmy".

Na tych wydmach dzieci mogły szaleć do woli, podobały im się zabawy polegające na turlaniu się z nich na wyścigi. Jakub wspominał, że w tych wyścigach był trzeci, na dziesięciu uczestniczących. Oto inne wspomnienia z pobytu:
"Najbardziej na Zielonej Szkole podobał mi się zachód słońca, także to, że mogliśmy chodzić spać o późnej godzinie, wycieczki z całą klasą i opiekunkami oraz zajęcia na basenie. Chociaż nie potrafię pływać, bardzo mi się podobało". Ktoś inny napisał: "Na Zielonej Szkole najbardziej podobała mi się wycieczka do Zamku Krzyżackiego w Malborku. Bardzo ciekawe było również wejście na Latarnię Morską w Rozewiu. Za gwóźdź programu można uznać rejs statkiem". Jeszcze ktoś inny wspominał tak: "Najbardziej podobało mi się na wydmach, bo było tam dużo piasku i plaża. Bardzo mi się też podobało na dyskotekach i na mieście".

Na zakończenie jeszcze wypowiedzi, zawierające zachętę do organizowania takich wyjazdów w przyszłości:
Robert napisał: "Najbardziej podobała mi się wycieczka do SPN, czyli chodzenie po wydmach. Również fajna była wycieczka do Malborka i na basen. Najbardziej podobało mi się, że tam byłem", a Jakub Watoła: "Na Zielonej Szkole podobało mi się wiele rzeczy, było dobre jedzenie i fajne wycieczki. Szczególnie podobała mi się wycieczka do Malborka i zwiedzanie Krzyżackiego Zamku, oglądanie starych monet, starożytnej broni i zbroi oraz widok z wieży. Chętnie bym jechał jeszcze raz." Pod koniec pobytu dzieci zaczął ogarniać strach: jak sobie poradzą ze spakowaniem wszystkich swoich rzeczy, bo przecież do walizek trzeba było zmieścić jeszcze dodatkowo pamiątki znad morza. Pamiątkami były nie tylko monety, pierścionki czy małe muszelki znalezione na brzegu, ale również obrazy z bursztynów, figurki rycerzy a nawet miecze i topory, które już zupełnie w walizkach się nie mieściły. Jak opowiadał Marek Gaszka padały propozycje, by "resztę bagażu posłać w paczce lub przyjechać po nią jeszcze raz". Dzieciom jednak jakoś udało się pozapinać torby i walizki i wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy bagaże znalazły się w autobusie, w domu dopiero okazywało się, że ze swoich torb wyjmowano także odzież kolegów. Podróż powrotna, chociaż trwała 13 godzin, upłynęła dość przyjemnie na oglądaniu filmów i na rozważaniu "jak też to udało nam się przeżyć dwa tygodnie bez komórek".

Wygląda na to, że pobyt na "Zielonej Szkole" dostarczył dzieciom wiele radości i każde z nich przywiozło znad morza moc niezapomnianych wrażeń. Wszyscy byli wdzięczni wychowawczyni, pani Iwonie Kwiatoń, pomysłodawczyni i organizatorce wyjazdu, bez której zaangażowania nie udało by się zrealizować wielu pomysłów uatrakcyjniających pobyt oraz pozostałym opiekunkom, które służyły swą wiedzą i doświadczeniem, za ciekawie spędzone dwa tygodnie z dala od rodziny.

Na zakończenie chciałam podziękować wszystkim, którzy przelali na papier swoje wspomnienia; szkoda tylko, że większość z nich nie była podpisana. Swoje wrażenia opowiedzieli mi także osobiście Marek Gaszka i Jakub Watoła, którym również serdecznie dziękuję.

M. Nadarzy
 

do spisu treści

 


 

Wakacyjne przygody 27 DH "Pogodne serca"

Na terenie Gminy Gaszowice działa 27 DH "Pogodne serca". Drużyna skupia harcerzy ze Szkoły Podstawowej w Gaszowicach, Szczerbicach i Gimnazjum w Piecach oraz harcerzy ze szkół średnich. Celem działania naszej drużyny harcerskiej jest wychowywanie dzieci i młodzieży poprzez zagospodarowanie im czasu zgodnie z metodą harcerską. Podstawą działalności drużyny są organizowane raz w tygodniu zbiórki harcerskie, których tematyka dotyczy m.in. technik harcerskich, historii harcerstwa (także tej związanej z historią Gminy Gaszowice), integracji ze społecznością lokalną, a także zdrowego stylu życia, w którym nie ma miejsca na m.in. nałogi.

Niemniej oprócz tych spotkań organizuje się liczne imprezy harcerskie, a druhny i druhowie uczestniczą także w działaniach, mających na celu integrację z lokalną społecznością. W tym roku 27 DH "Pogodne serca" na początku wakacji była współorganizatorem biwaku harcerskiego w Suminie. W biwaku uczestniczyły osoby nie zrzeszone w ZHP. Biwak ten trwał 4 dni i miał niezwykły charakter, gdyż rozpoczynał się codziennie od godz. 16:00 do 9:00 rano dnia następnego. Uczestnicy tych półkolonii mogli poznać namiastkę harcerskiego życia mieszkając w harcerskich namiotach przy Przedszkolu w Suminie. Największą atrakcją okazały się warty nocne i musztra. M.in. uczestnicy brali udział w: podchodach, samarytance, grach terenowych, ogniskach.
W dniach od 16-24.08.2010 r. nasza drużyna brała udział w Jubileuszowym Zlocie 100-lecia Harcerstwa ZHP w Krakowie.
Jest 16 sierpnia 201 O roku większość wakacji już za nami, ale najlepsza impreza tego lata dopiero się zaczyna. Przed nami Zlot ZHP - bo stoimy właśnie w bramie harcerskiego miasteczka, które wyrosło na Krakowskich Błoniach. Program Zlotowy był bardzo kolorowy, wesoły i pouczający.

Można było znaleźć wszystko, co w harcerstwie najważniejsze. Wędrówkę po miejscach programowych, zaczynając od bloku zatytułowanego" W zielone gramy", poprzez "Piastuni patriotyzmu", która przybliżyła nam historię polskiego czynu zbrojnego - od Cedyni, poprzez Grunwald po insurekcję kościuszkowską. Ale tu też można było postrzelać z łuku, wiatrówki czy zjechać po linie. Wieczorem w czasie obchodów "Dnia Grunwaldzkiego" można było posłuchać reprezentacji Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. Kolejnym tropem programowym jest "My z tej ziemi", na którym odbyły się warsztaty rękodzieła ludowego - tutaj własnoręcznie można było ubić masło, a wieczorem przyozdobić się samodzielnie zrobionymi koronkami i innymi wyrobami ludowymi. "Zdobywcy szczytów" - to kwintesencja harcerstwa, dobra zabawa, gry w ruchu, sporty ekstremalne i, szalone m.in. skok na bungee, zorbing, hydrospeed, spływ kajakowy. W miejscu programowym "Razem po zdrowie" można było przekonać się, jak w oryginalny i ciekawy sposób dbać o zdrowie ciała i ducha oraz można było oddać swoją krew. W trakcie każdego dnia czekał "Rynek Rozmaitości", czyli miejsce wydarzeń kulturalnych.

Przez 9 zlotowych dni miasto Kraków żyło stuleciem harcerstwa. My pojechaliśmy tam, aby pokazać, że harcerstwo, pomimo setki na karku, jest ruchem młodym, aktywnym, wesołym i kolorowym. Jeżeli obca Ci nuda i chcesz z nami przeżywać wielkie przygody, to zapraszamy na zbiórki. Również chcielibyśmy serdecznie podziękować Wójtowi Gminy Gaszowice Panu Andrzej owi Kowalczyk oraz Komendzie Hufca Ziemi Rybnickiej za okazaną pomoc w przygotowaniu do tego wyjazdu.
 

do spisu treści

 


 

Karawana na pustyni
Opowiadanie dla ducha

Podróżował po pustyni pewien potężny monarcha, a w ślad za nim postępowała długa karawana przewożąca należące do niego niezliczone skrzynie złota i drogocennych kamieni. Podczas drogi jeden z wielbłądów oślepiony rozżarzonym piaskiem runął z westchnieniem na kolana i więcej się już nie podniósł. Skrzynie, które dźwigał zsunęły się z jego boków na ziemię roztrzaskując się a perły i drogocenne kamienie zmieszały się z piaskiem.

Król nie zatrzymał pochodu, bowiem nie miał już więcej skrzyń a wszystkie wielbłądy były i tak przeciążone. Z gestem wyrażającym tyleż żalu, co i wielkoduszności, zezwolił swym paziom i giermkom pozbierać te cenne kamienie, które zdołają odszukać. Podczas, gdy poszukiwali chciwie łupu i przetrząsali mozolnie piach, król kontynuował swą podróż po pustyni. Spostrzegł jednak, że ktoś postępuje nieustannie jego śladem. Odwrócił się i zobaczył, że biegnie za nim spocony i zdyszany jeden z jego paziów.

- A ty - zapytał go monarcha - nie zatrzymałeś się, by pozbierać bogactwa?
Młodzieniec odpowiedział mu z radością i dumą: - Ja idę za moim królem!!!

A może i ty pozostajesz gdzieś na pustyni?  Idź za Twoim Królem, bo w przeciwnym razie zostaniesz sam na pustyni - a wtedy bogactwa nic nie będą znaczyć!

Bruno Ferrero
 

do spisu treści

 


Nekrologi


Śp.  Jerzy KUBICA

Urodził się 20 kwietnia 1966 roku w Rydułtowach. Był synem Joachima i Łucji zd. Achtelik. Mieszkał w Czernicy przy ul. Reja 4. Zmarł niespodziewanie w niedzielę 25 lipca. Pogrzeb odbył się w środę 28 lipca 2010 roku. Przeżył 44 lata.

Wyrazy współczucia składamy: żonie Ewie, synom: Krzysztofowi i Tomaszowi, ojcu Joachimowi, rodzeństwu z rodzinami.


Śp.  Alojzy ZIMOŃ

Urodzony w święto Trzech Króli 6 stycznia 1944 roku w Niedobczycach. Jego rodzicami byli
Emanuel Zimoń i Marta zd. Rum. Mieszkał w Łukowie Śląskim przy ul. Jana 8.
Zmarł nagle 8 lipca. Pogrzeb odbył się w poniedziałek 12 lipca 20 10 roku. Przeżył 66 lat.

Wyrazy współczucia składamy: żonie Monice, córkom: Alinie z mężem Grzegorzem, Iwonie z mężem Krystianem, Gabrieli z mężem Zygmuntem, wnuczkom: Oli, Laurze, Basi, Zosi, Marcie, wnukowi Sergiuszowi, szwagierce Róży z rodziną, szwagierce Hildegardzie z rodziną, szwagrowi Herbertowi.


Śp.  Henryk ŚWIĘTY

Syn Leona i Hildegardy (zd. Piątek) urodził się 11 kwietnia 1937 roku w Katowicach. Mieszkał w Łukowie Śląskim przy ul. Wolności 29. Zmarł po ciężkiej chorobie 8 lipca. Pogrzeb odbył się w sobotę 10 lipca 20 10 roku. Przeżył 73 lata.

Wyrazy współczucia składamy: żonie Krystynie, córkom: Teresie z mężem Ryszardem, Danucie z mężem Jerzym, synowej Weronice, wnukom: Mariuszowi, Sebastianowi, Rafałowi i Agnieszce z rodzinami, Sabinie, Markowi, Arkadiuszowi, Danielowi, bratu Klausowi z rodziną, szwagierkom Dorocie i Helenie z rodzinami.

 

do spisu treści